|
Współcześni nierzadko swoim pojmowaniem roli wiary i rozumu oraz relacji
pomiędzy nimi wymierzają bolesny policzek Bogu jako Stwórcy człowieka, Temu,
który powołał do istnienia rozumnie uporządkowany świat i ludzką osobę zdolną go
poznawać. Jednym z wielkich mistrzów wskazujących drogę w tej trudnej sytuacji
jest Jan Paweł II – Mistrz harmonii pomiędzy wiarą i rozumem.
Wybór należy do ciebie?
Obecnie już uczniowie gimnazjum noszą w sobie głębokie przekonanie o tym, że
prawda jest rzeczą względną. Gdy przestawia się im błędy w doktrynach innych
religii czy wyznań, spontanicznie upominają katechetę: Dla tamtych ludzi ich
przekonania są prawdziwe! Dlaczego pan mówi, że to błędy? Młodzi ludzie
powtarzają jedynie schematy, które są podawane za obowiązujące poprzez media i
całe zlaicyzowane otoczenie. Te z kolei są mniej lub bardziej świadomymi
dziedzicami głównego nurtu nowożytności. Jego dorobkiem jest tak zwany
relatywizm poznawczy: przekonanie (zresztą wewnętrznie sprzeczne) o tym, że
istnieje wiele prawd w odniesieniu do jednego aspektu otaczającej nas
rzeczywistości. Rację mają zarówno buddyści, jak i chrześcijanie; prawdziwe są
argumenty zwolenników i przeciwników aborcji; światopogląd szamana z
afrykańskiej wioski jest równoprawny z zachodnim wykształceniem uniwersyteckim.
Tak naprawdę pozostaje (swa)wolna, niezależna od pluralistycznego rozumu,
decyzja: „wybór należy do ciebie”. Jeśli wskażesz, że tylko jedna strona sporu
ma rację, okazać się może, że jesteś nietolerancyjny, ale już z całą pewnością
ujawnisz swoje ciasne horyzonty myślowe.
Bezdroża rozumu i wiary
Nurt myślowy nowożytności, w którym zrodził się relatywizm, określany bywa
szerokim pojęciem modernizmu. Doprowadził on człowieka do całkowitego
zawierzenia instrumentalnemu rozumowi. Skupiono się na użyteczności zdobywanej
wiedzy. Trafność obranej drogi poznawczej potwierdzały fascynujące swą
praktycznością odkrycia techniki i technologie. Jednostronność obranej drogi
ujawniły w wieku XX nie tylko społeczne konsekwencje zubożenia horyzontu rozumu
ludzkiego w postaci krwawo wprowadzanych ideologii socjalistycznych: komunizmu i
narodowego socjalizmu. Również myśliciele rozbijający się o ciasne granice
racjonalistycznego sposobu poznawania ogłosili krach modernizmu, a wraz z nim
krach rozumu ludzkiego poszukującego prawdy. Nazwali siebie
postmodernistami.
Te smutne bezdroża rozumu znalazły niestety odzwierciedlenie na płaszczyźnie
religijnej. Do głosu doszły nurty irracjonalne, uznające przeciwieństwo wiary i
rozumu. Fałszywe docenianie wiary połączone z przekreśleniem znaczenia
rozumności człowieka nazywa się fideizmem. Jest on obecny wśród wierzących
naszych czasów nie jako teoretycznie głoszona doktryna, ale praktyczny sposób
przeżywania swojej religijności. Zauważyć trzeba, że jest to nade wszystko
bolesny policzek wymierzony Bogu jako Stwórcy człowieka, policzek wymierzony
Temu, który powołał do istnienia rozumnie uporządkowany świat i ludzką osobę
zdolną go poznawać.
Jan Paweł II – filozof i teolog
W tym kontekście jednym z wielkich mistrzów wskazujących drogę jest Jan Paweł
II – papież wiary i rozumu. Warto zatem przyjrzeć się drodze jego formacji
intelektualnej. Już studia polonistyczne rozpoczęte na Uniwersytecie
Jagiellońskim w 1938 roku Ojciec święty uznał za przygotowanie gruntu pod
zainteresowania i studia dotyczące filozofii i teologii. W 1948 roku po
dwuletnich studiach w Rzymie ks. Karol Wojtyła obronił pracę doktorską z
teologii na Angelicum. W wakacje 1951 roku został skierowany do pracy naukowej.
Miał przygotować habilitację z etyki i teologii moralnej. „Odtąd moją ustawiczną
troską było, aby oddając się nauce, studium teologii i filozofii, nie tylko nie
«zapomnieć» być kapłanem, lecz raczej by mi to pomagało być nim coraz pełniej” –
wspomina Ojciec święty w pięćdziesiątą rocznicę święceń kapłańskich w książce
Dar i Tajemnica. Ten rozwój duchowy i intelektualny dokonywał się na
Wydziale Teologicznym w Krakowie i na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Jego
wymiernym owocem była najpierw praca doktorska o św. Janie od Krzyża, a
następnie habilitacyjna na temat myśli Maxa Schelera.
Związany przez 24 lata z Uczelnią profesor i wykładowca etyki powraca do tego
doświadczenia zarówno w wymiarze osobistym, jak i intelektualnym. Zwracając się
do o. prof. Mieczysława Alberta Krąpca, pisze: „Wracam pamięcią do tamtych
śniadań, do dyskusji na tematy filozoficzne i do rozmów o życiu ludzi
Uniwersytetu, Kościoła i całego narodu w Polsce”. Zaś w wywiadzie Przekroczyć
próg nadziei wspomina szkołę lubelską, gdy podkreśla znaczenie filozofii dla
religii, a zwłaszcza teologii i zauważa z radością zjawisko powrotu do
metafizyki.
Nie opuszczać drogi filozofów!
Droga filozofii, droga ludzkiego rozumu, wiedzie według Jana Pawła II od
widzialnego świata do niewidzialnego Absolutu. Zauważa on we wspomnianym
wywiadzie, że Święty Tomasz w przeciwieństwie do wielu poprzedzających go
myślicieli chrześcijańskich „nie opuścił drogi filozofów (...) Zaczął Summę
teologiczną od pytania: An Deus sit? – «Czy Bóg istnieje?» (...) I to
pytanie okazało się bardzo potrzebne. To pytanie, które stworzyło nie tylko
teodyceę, ale także i całą cywilizację zachodnią. Cywilizacja ta, rzekomo
najbardziej rozwinięta, poszła w rytm tego pytania”. Dalej Ojciec święty
ubolewa, w czym jest niestety odosobniony wśród teologów: „Chociaż dzisiaj,
niestety, odłożono Summę teologiczną na półki, to jednak wyjściowe
pytanie Summy trwa w naszej cywilizacji i nadal rozbrzmiewa”. Jest tak
ponieważ „pytanie o istnienie Boga jest głęboko związane z celowością ludzkiego
bytowania”. Oznacza to, że człowiek rozumnie zwraca się ku sobie właściwemu
dobru, ku dobru osobowemu, aby – zasadniczo dzięki wierze nie przeczącej
rozumowi – odkryć Cel Ostateczny, Dobro Najwyższe, Boga.
Toteż wielokrotnie powraca bardzo wyraźny sprzeciw Jana Pawła II wobec
powszechnych tendencji w odniesieniu do realistycznej filozofii Tomasza,
„filozofii istnienia”: „Niedobrze się stało, że myślenie jego odsunięto na bok w
okresie posoborowym, nie przestaje bowiem być mistrzem filozoficznego i
teologicznego uniwersalizmu” (Przekroczyć próg nadziei), który zauważa
bogactwo istniejących bytów i ich złożoność i nie prowadzi do zgubnych
uproszczeń, w skrajnej wersji przyjmujących postać, opisanego na wstępie,
relatywizmu poznawczego.
Wiara poszukująca zrozumienia
Opisana powyżej troska Jana Pawła II w odniesieniu do uznania rozumu i wiary
jako równie godnych człowieka-osoby znalazła swój wyraz w nauczaniu
Magisterium, zwłaszcza w wysokiej rangą formie encykliki zatytułowanej
Fides et ratio z podtytułem O relacjach między wiarą a rozumem.
Urząd Nauczycielski Kościoła, który reprezentuje w tej encyklice Jan Paweł
II spogląda na wszystkie poruszane zagadnienia z perspektywy nadprzyrodzonej
wiary w Boga. Tak też jest z ludzkim rozumem i filozofią w ramach Fides et
ratio.
Od pierwszych słów dokumentu eksponujący znaczenie ludzkiego poszukiwania
mądrości Jan Paweł II podkreśla bardzo wyraźnie wspomniany na początku artykułu
dramat rozdziału między wiarą a rozumem. Papież zauważa, że wskazana przez św.
Alberta Wielkiego i św. Tomasza potrzeba autonomii dla filozofii i innych
dyscyplin naukowych w odniesieniu do teologii została zastąpiona szkodliwym
rozdziałem tych dziedzin. „Wiara, pozbawiona oparcia w rozumie, skupiła się
bardziej na uczuciach i przeżyciach, co stwarza zagrożenie, że przestanie być
propozycją uniwersalną. Złudne jest mniemanie, że wiara może silniej oddziaływać
na słaby rozum; przeciwnie, jest wówczas narażona na poważne niebezpieczeństwo,
może zostać bowiem sprowadzona do poziomu mitu lub przesądu. Ale analogicznie,
gdy rozum nie ma do czynienia z dojrzałą wiarą, brakuje mu bodźca, który kazałby
skupić uwagę na specyfice i głębi bytu”.
Oto dramatyczne konsekwencje m. in. odrzucenia dorobku tej części katolickiej
myśli teologicznej, która wiąże się z dziełem św. Tomasza z Akwinu. Odrzucenie
to jest nade wszystko związane z owym „odłożeniem na półkę” – niewybaczalną
nieznajomością, zuchwałym zlekceważeniem już nie tyle Akwinaty, co rozumu –
dzieła Boga Stwórcy. W miejsce dziedzictwa teologicznego, dziedzictwa wiary
wkroczyły zbyt często przejściowe mody. Są one obecne niestety również na
polskich wydziałach teologicznych. Tutaj są one naśladownictwem nowinek
zachodnich, zwłaszcza niemieckich. U źródła zaś stanowią mutację nurtów i prądów
pojawiających się w postmodernistycznej kulturze Europy.
Ku kontemplacji prawdy
„Wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku
kontemplacji prawdy”. Służba-diakonia tej prawdy dotyczy każdego człowieka.
Szczególnym zadaniem jest dla środowiska Instytutu Edukacji Narodowej, dla
„Cywilizacji”. Istotnym umocnieniem na drodze zgłębiania prawdy przyrodzonej i
nadprzyrodzonej jest osoba Mistrza harmonii pomiędzy wiarą i rozumem, osoba Jana
Pawła II. Jego życie i papieskie nauczanie są drogowskazami pozwalającymi ominąć
wspomniane na początku bezdroża modernizmu i postmodernizmu, bezdroża fideizmu i
mód pseudointelektualnych w teologii. Wszystko po to, aby duch ludzki w pełni
rozwinął skrzydła.
Artykuł ukazał się w kwartalniku „Cywilizacja” 2002 nr 2.
|