Uwagi na marginesie pracy „De idee religionis genesi in evolutionismo Darvino-Spenceriano” ks. Idziego Radziszewskiego
Dla środowisk Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ogromne znaczenie ma
postać Idziego Radziszewskiego, założyciela wszechnicy lubelskiej. Niezwykle
ważny jest kontekst powołania do życia uczelni, a w szczególności cel, jaki
przyświecał założycielowi. Ksiądz Radziszewski w dużym stopniu swoje poglądy
ukształtował w czasie pobytu w Lowanium (1898-1900), gdzie napisał pracę
doktorską noszącą tytuł „Geneza idei religijnej w ewolucjonizmie
darwińsko-spencerowskim”[1]. Praca ta była
napisana pod kierunkiem ks. prof. Dezyderego Merciera, późniejszego kardynała i
prymasa Belgii. Mercier był dyrektorem Wyższego Instytutu Filozoficznego,
powstałego przy lowańskim uniwersytecie[2].
Doktorat Radziszewskiego został napisany po łacinie, w swoim artykule posługuję
się tłumaczeniem autorstwa księdza Władysława Świdra[3]. Ogromną zasługę w odnalezieniu rękopisu dzieła ks.
Radziszewskiego odegrała profesor Grażyna Karolewicz. To dzięki jej uprzejmości
mogłem skorzystać ze wspomnianego rękopisu[4].
Badania prowadzone w Instytucie związane były z filozofią scholastyczną, przy
wykorzystaniu jednak najnowszych wówczas osiągnięć nauk szczegółowych. Miało to
szczególne znaczenie ze względu na wszechobecny w kręgach uniwersyteckich
pozytywizm, starający się wykazać sprzeczność między nauką a wiarą. Nauki
przyrodnicze traktowano wręcz na sposób religijny[5]. Filozofowie chrześcijańscy czerpali inspirację do swoich
działań z nauczania papieża. Leon XIII w encyklice „Aeterni Patris”
jednoznacznie przeciwstawiał się tezom scjentystów, pragnących usprzecznić wiarę
i naukę[6].
Prof. Mercier i jego uczniowie starali się zapoznawać z najnowszymi
odkryciami nauk przyrodniczych i społecznych, chcąc z pozycji tomistycznych
wejść w naukową dyskusję z pozytywistami. W szczególności starano się zapoznać z
pracami dotyczącymi przyrody, matematyki, socjologii, historii i prawa[7]. Po powrocie z Lowanium Radziszewski pisał:
„Neoscholastycy prześcigają się nawzajem, i słusznie, w przyswajaniu sobie
danych naukowych, które są gromadzone (…) [Nauki – M. R.] czyż nie wzbudzają
słusznego podziwu z powodu świetnych, do jakich doszły wyników? I czyż
neoscholastyk ma być obcy temu wspaniałemu ruchowi? Nie, nie może i nie powinien
trzymać się na uboczu, jako widz obojętny (…)”[8]. Uznanie dla osiągnięć nauk przyrodniczych i sprzeciw
wobec ustaleń filozofii pozytywistycznej – oto główny wysiłek neoscholastyków z
Lowanium. Ów sprzeciw wyraził się z jednej strony w rozwoju filozofii
neotomistycznej, z drugiej w odrzuceniu tezy o sprzeczności nauki i wiary[9].
Olbrzymią rolę we wzroście oddziaływania antyreligijnie usposobionych
scjentystów odegrała darwinistyczna i postdarwinistyczna teoria ewolucji, na
bazie której wielu uczonych starało się obalać kreacjonistyczną naukę Kościoła.
Niektórzy naukowcy twierdzą, że ewolucjonistyczne teorie społeczne w sposób
zasadniczy zaważyły na kulturze europejskiej, sprowadzając ją na tory
agnostyczne lub ateistyczne. Zatem temat pracy doktorskiej Idziego
Radziszewskiego był dobrany niezwykle celnie, czynił bowiem przedmiotem badań
jeden z zasadniczych sporów naukowych ówczesnej Europy i świata. G. Karolewicz
pisze: „Zarówno tematyka rozprawy doktorskiej z pogranicza filozofii i teologii,
jak jego rozwiązanie wprowadza nas w typowy warsztat pracy naukowej ks.
Radziszewskiego. W warsztacie tym można wysunąć pewne cechy charakterystyczne, a
mianowicie: podejmowanie złożonych problemów w relacji wiara a nauka, znajomość
literatury obcej i włączenie jej wyników do badań, co było bardzo cenne i nie
izolowało kraju od myśli zachodnioeuropejskiej, rozwiązywanie zagadnień w duchu
tomizmu, z wyzyskaniem wyników nauk szczegółowych, jak historii, biologii oraz
wszechstronna polemika z kierunkami przeciwnymi nauce Kościoła”[10]. Jak widzimy, Idzi Radziszewski wpisywał się tym samym w
metodykę badań prowadzonych w Instytucie kardynała Merciera.
Radziszewski wykazywał w swoim dziele, że Karol Darwin upatrywał początki
religii w animizmie. Wiara w duchy, zdaniem twórcy teorii ewolucji, pozwalała
człowiekowi pierwotnemu tłumaczyć niezrozumiałe dla niego zjawiska
przyrodnicze[11]. W podobnym kierunku
prowadził swoje rozważania Herbert Spencer. Religia jako wynik błędu poznawczego
(Spencer), a zarazem jako wyraz ewolucyjnego rozwoju człowieka, który w
początkowym stadium rozwoju szukał infantylnych sposobów tłumaczenia zjawisk
natury (Darwin) – to tezy, które Rdziszewski zbijał starając się wykazać
sprzeczność powyższych poglądów. Stojąc na założeniach ewolucjonistycznych
należałoby wszak założyć, że religia wraz z biegiem dziejów powinna zanikać.
Człowiek rozwijając się porzucałby krępujące jego umysł teorie. Tymczasem na
gruncie historii i socjologii można wykazać, że po czasach kryzysu religijnego w
różnych momentach dziejowych, następowało spore ożywienie w tej dziedzinie.
„Wreszcie – twierdził Radziszewski – faktem jest, że religia nigdzie do tej pory
nie zanikła mimo ogromnego postępu nauk”. Nasz uczony pisał: „Czy religia
powstała w tak „naturalny” sposób, jak wywiódł filozof? Człowiek wpadał w
iluzję, sam się oszukiwał, ależ te rzeczy nie są wcale „naturalne”, normalne
lecz przeciwnie, anormalne! Założywszy jednak nawet, że to naturalne, jak może
trwać ta religia na błędzie osadzona? Jeśli jest fałszywa, dopuszczając rozwój
postępowy, to czy może się ona poprawić względnie nawet odrzucić czy też nie?
Jeśli nie potrafi, to nieszczęsny ten rodzaj ludzki, skazany na życie wieczyste
w mrokach błędów i nic nie zostaje niż gorzki sceptycyzm i rozpacz. Jeśli zaś
może, czemuż, przeciwnie, jak się już rzekło, widzimy w miejsce zaniku religii
od wielu już wieków – jej stan pomyślny?! Czemuż między tylu ludami wszechświata
nie ma żadnego wyzbytego z religii? Czemuż nawet i w naszych czasach, tak
sławionych z postępu, kultury, nauki nie znika ona, lecz ma tylu obrońców i
niezliczonych zwolenników? Jeśli jest jakaś religia właściwa, to czyż jej
początek może być taki, jaki zakreślił Spencer, tj. błąd i iluzja? Od jakiego to
w końcu momentu (skoro już raz wyszła ona w kolebce z iluzji i błędu) – weszła
na nową ścieżkę prawdy i jak mogła się dokonać przemiana wprost istotna bez
esencjalnej zmiany religii samej”[12].
Socjologiczne argumenty serwowane przez Idziego Radziszewskiego odniesione
były do myśli św. Tomasza z Akwinu. Tej myśli wierna była na przełomie wieków
wszechnica w Lowanium, myśl tę propagował Kościół. Filozofii tomistycznej starał
się być wierny również Idzi Radziszewski[13]. Wykładowi Radziszewskiego towarzyszyła kreacjonistyczna
wizja świata, jeśli idzie o pochodzenie człowieka oraz przekonanie o naturalnym
(metafizycznym) pochodzeniu religii. W doktoracie naszego autora czytamy:
„Pojęcie Bytu – wyższego przynajmniej – początkowo niepełne, stanie się z czasem
doskonalsze jak i człowiek postępuje w odkrywaniu doskonałości świata, co są
pewnymi śladami doskonałości Bożych. Doszukawszy się wreszcie innych także
argumentów dojdzie do poznania Bytu Najwyższego i nieskończenie doskonałego. (…)
I wnet się też upewni ten człowiek, że i on sam jest dziełem Bożym i że tak on
sam, jak i wszystkie jego sprawy zależą od tego Najwyższego Bytu. Zmysł
zależności nakaże mu posłuszeństwo wobec swego Stwórcy: przeświadczony bowiem o
tej prawdzie, że swą egzystencję zawdzięcza mocy i hojności boskiej,
poczuje się zobowiązany do wdzięczności i powodowany do wszechstronnego
oddania”[14]. Tezy zawarte w rozprawie
doktorskiej rozwinął Idzi Radziszewski w pracy „Geneza religii w świetle nauki i
filozofii” wydanej w 1911 roku[15].
W 2007 roku w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim odbyła się sesja naukowa
zorganizowana przez Katedrę Filozofii Kultury KUL, zatytułowana „Ewolucjonizm
czy kreacjonizm”. Referaty konferencyjne doskonale wpisują się w kontekst badań
prowadzonych na przełomie wieków XIX i XX przez Idziego Radziszewskiego. Prof.
Piotr Jaroszyński zauważył, że „spór: ewolucjonizm czy kreacjonizm osiąga
swoje apogeum w sporze o rozumienie człowieka”[16]. Zaś ojciec prof. Mieczysław Albert Krąpiec, idąc tropem
myśli tomistycznej, pisał: „Gdyby istniała przemiana i ewolucja bez przyczyny,
bez dostatecznej racji bytowej, wówczas coś mniej bez uzasadnienia stawałoby się
czymś więcej, wówczas niebyt w jakimś sensie przechodziłby w byt. A z niczego
nic nie powstaje. Jeśli zatem istnieje ewolucja, jeśli istnieje rozwój, to
istnieje współmierny czynnik warunkujący i „uniesprzeczniający” ten
rozwój. Przyczyna Pierwsza i jej obecność (szczególnego rzędu) w świecie
we wszystkich zjawiskach, we wszystkich procesach i stanach bytowych jest
dostateczną racją bytu, uniesprzeczniającą fakty ewolucji. A fakty tak zwanej
ewolucji darwinowskiej są naturalnym doborem stale dokonującym się w
przyrodzie”[17].
Widzimy zatem, że kwestie podjęte przez księdza Idziego Radziszewskiego w
pracy doktorskiej do dzisiaj rozgrzewają umysły filozofów i do dzisiaj spór o
ewolucjonizm należy do najważniejszych w kulturze i we współczesnym
uniwersytecie. Wprawdzie Idzi Radziszewski zajął się głównie aspektem religijnym
w teoriach ewolucjonistycznych, jednakże w istocie rzeczy dotykał kwestii
fundamentalnych – pytania o pochodzenie człowieka. Odpowiedź na to pytanie
zasadniczo warunkowała też koncepcję nauki uprawianej w całej rozległej
dziedzinie humanistyki i teologii. Ostatecznie w sposób kluczowy wpływała też na
koncepcję uniwersytetu. Jeżeli zatem chcemy postawić sobie pytanie o cel
założenia KUL, główną ideę katolickiej uczelni, musimy sięgnąć do tych ważnych,
omawianych tu dzieł Ojca Założyciela.
Artykuł ukazał się w „Zeszytach Społecznych KIK” 2009.
[1] Por. S. Vaihinger (I. Radziszewski),
Geneza idei religijnej w ewolucjonizmie darwińsko–spencerowskim,
tłum. ks. W. Świder , mnps. w posiadaniu autora.
[2] G. Karolewicz, Trzy listy ks.
Idziego Radziszewskiego do kardynała Mercier, „Archiwa Biblioteki i Muzea
Kościelne” 1983, s. 196; zob. także: S. Domińczak, Kardynał Mercier
1851-1926, Wilno 1927, s. 12-13.
[3] Ksiądz Władysław Świder (1907-1995)
był profesorem historii sztuki sakralnej oraz języków w Seminarium
Duchownym w Tarnowie. W latach 1963-1966 był rektorem tegoż Seminarium. Wybitny
językoznawca, tłumaczenie pracy Idziego Radziszewskiego jego autorstwa jest w
posiadaniu prof. Grażyny Karolewicz.
[4] Oryginalny tytuł pracy brzmi: „De idee
religionis genesi in evolutionismo Darvino-Spenceriano”. Por.: G. Karolewicz,
Lowanium w życiu i działalności ks. Idziego Radziszewskiego, „Ateneum
Kapłańskie” 1980, t. 94, s. 72.
[5] G. Karolewicz, Trzy listy, s.
196.
[6] Taż, Ksiądz Idzi Radziszewski
1871-1922, Lublin 1998, s. 46.
[7] Tamże, s. 47.
[8] I. Radziszewski, Odrodzenie
filozofii neoscholastycznej, Warszawa 1901, s. 25.
[9] „Wszak tylko mała nauka – pisał
Radziszewski – jak to już dawno zauważył Bacon z Werulamu, odwodzi od Boga, a
wielka – do Boga prowadzi”. Tamże, s. 5; por. G. Karolewicz, Geneza
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, w: Katolicki Uniwersytet Lubelski.
Wybrane zagadnienia z dziejów uczelni, red. G. Karolewicz, M. Zahajkiewicz,
Z. Zieliński, Lublin 1992, s. 51.
[10] G. Karolewicz, Trzy listy,
s. 196 – 197.
[11] S. Vaihinger (I. Radziszewski),
Geneza idei religijnej, s. 21 – 22.
[12] Tamże, s. 43. Po powrocie do kraju
w 1911 roku Radziszewski pisał: „I dlatego to religia jest tak powszechna jak
rodzaj ludzki, tak dawna jak człowiek na ziemi, tak trwałą, że nic jej nie
potrafi wykarczować, i tak zasadniczo jednakowa we wszystkich ludziach, mimo
najrozmaitsze między ludami różnice”. I. Radziszewski, Geneza religii w
świetle nauki i filozofii, Włocławek 1911, s. 188.
[13] Por. tenże, Credo nowożytnego
filozofa, Włocławek 1913, s. 5.
[14] S. Vaihinger (I. Radziszewski),
Geneza idei religijnej, s. 51
[15] Zob. I. Radziszewski, Geneza
religii
[16] P. Jaroszyński, Personalizm a
kreacjonizm, w: Ewolucjonizm czy kreacjonizm, red. P. Jaroszyński,
Lublin 2008, s. 171.
[17] M. A. Krąpiec, Ewolucjonizm, ale
jaki?, w: Ewolucjonizm, s. 39.
|