|
Szkoła powinna dążyć do tego, by młody człowiek opuszczał
ją jako harmonijna osobowość, a nie jako specjalista. Albert Einstein
Młodość jest czasem odkrywania zdolności i talentów, a także nabywania i
usprawniania dyspozycji do podejmowania życiowych zadań w rzeczywistości realnie
istniejącej. Jest okresem dynamicznego rozwoju i utrwalania postaw
kształtowanych w środowisku rodzinnym i szkolnym.
Szkoła ze swej istoty powinna służyć rozwojowi młodego człowieka i stwarzać
możliwości realizowania posiadanych uzdolnień. Taka jest bowiem podstawowa
powinność nauczyciela – uformować ucznia według potencjalności jego ludzkiej
natury, czyli pomóc mu w poznaniu samego siebie i pokierować jego rozwojem
zgodnie z odkrytymi zasobami zdolności, talentów czy przesłanek geniuszu. Ważne
jest przy tym wskazanie ostatecznego celu, dla którego każdy człowiek zostaje
obdarowany określonym, lecz zróżnicowanym bogactwem, co znakomicie ilustruje
ewangeliczna przypowieść o talentach.
Nie można jednak jednoznacznie stwierdzić, że współczesna szkoła spełnia
swoją powinność w tym zakresie. Presja ideologiczna, niestabilność programowa,
napór liberalnych koncepcji pedagogicznych nie ułatwia nauczycielowi pracy z
uczniem, ani uczniowi pracy nad sobą w kształtowaniu harmonijnej osobowości,
rozwijaniu talentów i dojrzewaniu do odpowiedzialności za własne życie. Pomimo
że dokumenty ministerialne regulujące pracę szkoły wciąż mówią o „zwiększaniu
szans edukacyjnych” i „wspieraniu rozwoju” uczniów, bez trudu daje się zauważyć
systematyczne obniżanie poziomu intelektualnego młodych ludzi niezależnie od
wyników egzaminów zewnętrznych.
Wobec niesprzyjających okoliczności zewnętrznych mających wpływ na proces
nauczania jedyną szansą młodego człowieka na prawidłowy rozwój posiadanego
potencjału osobowego jest mądrość nauczyciela.
Identyfikowanie zdolności i talentów
Ludzie posiadający ogólne zdolności, wybitnie uzdolnieni i utalentowani
stanowią zwykle około 10% populacji. Geniusz zdarza się niezwykle rzadko.
Uczeń zdolny lub przejawiający zdolności specjalne (116-131 IQ) uczy się dla
satysfakcjonujących go ocen. Jego inteligencja ujawnia się we wszystkich
obszarach aktywności lub w lepszym wykonywaniu konkretnych zadań.
Uczeń uzdolniony (132-147 IQ) uczy się dla radości uczenia się i odkrywania
rzeczy dotąd nieznanych. W psychologii uzdolnienie definiuje się jako
specyficzną konfigurację kilkunastu zdolności ogólnych i specjalnych
umożliwiającą doskonałe wykonywanie czynności. Wyróżnia się uzdolnienia
akademickie (językowe, matematyczne itp.), przywódcze, psychomotoryczne,
artystyczne.
Człowiek utalentowany (148 IQ) jest zawsze twórcą w jakiejś dziedzinie.
Rozwiązuje problem (naukowy, artystyczny, techniczny, polityczny itp.) na bazie
wiedzy nabywanej i przyswajanej przez około 10 lat. W obecnym systemie
edukacyjnym okres ten przypada głównie na czas edukacji w gimnazjum, szkole
ponadgimnazjalnej i w szkole wyższej. Istotnym wyróżnikiem procesów twórczych
jest specyficzny cel, dla którego człowiek angażuje się w działania kreatywne.
Efekty jego pracy są zwykle oryginalne, unikalne, zaskakujące. Mają wymiar
użyteczności społecznej w aspekcie estetycznym, poznawczym, pragmatycznym. Są
też źródłem inspiracji dla kolejnych pokoleń.
Geniusz również jest twórcą, ale jego dzieło ma zawsze charakter przełomowy.
Jest punktem zwrotnym w rozwoju i postępie cywilizacyjnym ludzkości. Jego
oryginalność wyprzedza swój czas zazwyczaj o kilkadziesiąt lat.
Pozostałe 90% populacji stanowią uczniowie przeciętnie uzdolnieni, mało
uzdolnieni i uczniowie ze specyficznymi trudnościami w uczeniu się.
Jedno z najważniejszych zadań szkoły – niezależnie od zmieniających się
uwarunkowań politycznych i społecznych – sprowadza się do stymulowania
harmonijnego rozwoju ucznia poprzez odkrywanie wpisanych w jego naturę
możliwości twórczych. W szkole uczeń powinien się dowiedzieć, jaki jest jego
potencjał intelektualny i jak może go wykorzystać w dorosłym życiu dla
pomnożenia dobra. Powinien także zrozumieć, że w dziedzinie ingeniów ludzie nie
są sobie równi i że ta nierówność jest pożyteczna – gdyby wszyscy byli w
kratkę i mieli po cztery jabłka nikt nikomu nie byłby potrzebny (ks. J.
Twardowski). Nie iloraz inteligencji decyduje o udanym, satysfakcjonującym
życiu, lecz wysiłek rozumu i woli włożony w optymalny rozwój. Jeśli można
porównać potencjał człowieka do naczynia, które ma być wypełnione po brzegi, to
czas edukacji szkolnej jest etapem odkrywania, jakie jest to naczynie i ile może
w sobie pomieścić – na przykład pełna szklanka czy pełny naparstek. Uczeń musi w
szkole nabrać przekonania, że sens życia sprowadza się do wypełnienia po brzegi
owego naczynia. Od postawy nauczycieli zależy, jakie treści tam się znajdują
oraz w jakich relacjach pozostają uczniowie świadomi własnego zróżnicowania w
sferze zdolności.
Realne szanse rozwoju
Współczesna szkoła gwarantuje wszystkim uczniom równy start i daje wielorakie
możliwości rozwoju. Wyraża się to przede wszystkim w dbałości o wysokie
kwalifikacje kadry nauczycielskiej, bazę lokalową, wyposażenie w nowoczesne
środki dydaktyczne, bogatą ofertę zajęć pozalekcyjnych rozwijających
zainteresowania i wyrównujących braki, łatwy dostęp do informacji. Dla rodziców
wybierających szkołę dla swego dziecka nie mniej ważne jest zapewnienie opieki i
bezpieczeństwa, utrzymanie odpowiedniej dyscypliny w czasie zajęć a także
systematyczność informowania o postępach w nauce.
Ze strony nauczycieli bardzo istotne jest tworzenie w szkole klimatu
fascynacji wiedzą, sztuką i innymi aspektami kultury, aby uczeń miał możliwość
przekonania się, że warto się uczyć, warto dużo wiedzieć i umieć, warto rozumieć
siebie i innych. Na pewno nie jest to łatwe zadanie, ale wykonalne. Wystarczy
wykorzystać charakterystyczne dla okresu dojrzewania pragnienie niezależności i
systematycznie dostarczać uczniom dowodów manipulacji medialnej, której są
ustawicznie poddawani, a która ich zniewala i odziera z godności. Można też
własną postawą pokazać, że nauczyciel jest człowiekiem spełnionym i szczęśliwym,
bo wie i rozumie prawie wszystko. Wie przede wszystkim, dlaczego wykonuje ten
zawód, pomimo że jest niewystarczająco wynagradzany.
W takim klimacie uczeń niewątpliwie nie jest pozbawiony szans odkrycia
posiadanych zdolności, realizowania tych pasji i zainteresowań, które służą jego
wszechstronnemu rozwojowi. Powszechny w Polsce dostęp do edukacji,
zagwarantowany konstytucyjnie, sprawia, że uczeń otrzymuje taką szansę na
starcie i może ją maksymalnie wykorzystać. Może też ją zaprzepaścić. Dzieje się
tak, gdy pojawiają się pierwsze trudności w przyswajaniu wiadomości i zostają
przez rodziców zlekceważone lub zignorowane. Często towarzyszą im zaburzenia w
zachowaniu, będące później źródłem destruktywnych postaw w kontakcie z
rówieśnikami i z nauczycielami. Nierzadko również konflikty wewnątrzrodzinne
utrudniają, a nawet uniemożliwiają uczniowi skorzystanie z możliwości
optymalnego rozwoju oferowanych przez szkołę.
Z dotychczasowej praktyki wynika, że nauczyciele korzystają z wszelkich
dostępnych środków wspomagających pracę z uczniem uzdolnionym i utalentowanym,
nie zaniedbując uczniów przeciętnych ani uczniów z trudnościami w nauce. Na
szczególną uwagę zasługuje właściwe rozłożenie akcentów i stopień zaangażowania
nauczycieli w podjęte działania dydaktyczne. Przygotowywanie uczniów do
konkursów przedmiotowych i olimpiad, konkursów artystycznych i turniejów w
ramach zajęć pozalekcyjnych, realizowanie programów indywidualnego toku nauki,
animowanie różnorakich form ekspresji twórczej z jednej strony, z drugiej zaś
prowadzenie zajęć wyrównawczych, czy realizowanie indywidualnego programu
wsparcia dla ucznia z trudnościami dowodzi zawodowej gotowości i pełnej
dyspozycyjności nauczycieli do służenia młodym ludziom w odkrywaniu złożonych w
nich darów.
Wspomaganie rozwoju w kontekście zmian programowych
W świetle zatwierdzonych zmian programowych i organizacyjnych w pracy szkoły
wydaje się mało prawdopodobne, aby nauczyciele podzielali pogląd, że mają więcej
możliwości wspomagania rozwoju dzieci i młodzieży.
Nie ma również powodów, aby sądzić, że sami uczniowie (gimnazjaliści i
licealiści) entuzjastycznie przyjmują konieczność uczęszczania na obowiązkowe
zajęcia fakultatywne o profilu artystycznym, technicznym i ekonomicznym i wierzą
zapewnieniom MEN, że są one organizowane dla ich dobra: Wprowadzenie tych
zajęć w szkole ma na celu umożliwienie odkrywania i rozwijania indywidualnych
zdolności i zainteresowań uczniów oraz wzbogacenie oferty szkoły.[1] Dotychczas bowiem szkoły nieźle sobie
radziły ze wzbogacaniem własnej oferty, z promowaniem uczniów zdolnych.
Uczniowie zaś korzystali z tej oferty, jeśli chcieli. Ostatecznie dobra wola i
odrobina chęci ze strony ucznia, warunkująca zaangażowanie w realizację zadań na
bazie odkrytych zdolności, decyduje o rozwoju i ewentualnym sukcesie naukowym,
artystycznym czy sportowym. Stosowanie przymusu tam, gdzie uczeń może
subiektywnie wybierać albo powstrzymać się od wybierania (szkolne koła
zainteresowań, inne dodatkowe zajęcia sportowe, artystyczne itp.) nie jest
dobrym pomysłem na rozwijanie indywidualnych zdolności.
Trudno też przypuszczać, że rodzice uczniów są zachwyceni perspektywą zakupu
nowych podręczników wobec niemożności wykorzystania starych, zdezaktualizowanych
zmianą programową po zaledwie dwóch latach użytkowania. Poza kwestią finansową
należy zwrócić uwagę na wartość merytoryczną tych podręczników, zwłaszcza do
przedmiotów humanistycznych. Nie są lepsze od poprzednich – różnią się tylko
układem treści – i raczej nie zwiększają szans ucznia na rozwijanie zdolności.
Niepokojący jest pomysł organizowania dodatkowych obowiązkowych zajęć:
przygotowujących do konkursów i rozwijających zainteresowania dla uczniów
uzdolnionych oraz wyrównujących zaległości dla uczniów słabych. Podział zespołu
klasowego na takie dwie grupy ma na celu zwiększanie szans edukacyjnych zarówno
uczniów zdolnych, jak i słabych. Rodzi jednak poważne problemy natury
wychowawczej.
Niemało kontrowersji budzi też wczesne profilowanie polegające na
„specjalizowaniu” ucznia już w ostatniej klasie gimnazjum. Działanie to jest
procesem wspierającym ucznia w dokonywaniu wyboru własnej drogi edukacji.
Pochopny i nie do końca przemyślany wybór (…) może istotnie utrudnić realizację
marzeń o wykonywaniu określonego zawodu. Nietrafione wybory profili bezpośrednio
oddziałują także na słabą motywację do nauki oraz osiągane wyniki
edukacyjne.[2] Wydaje się jednak, że
najbardziej sensowne wspieranie ucznia polega na wyposażeniu go w profesjonalną
wiedzę ogólną o świecie, o człowieku i jego wytworach. Dopiero na bazie tej
wiedzy młody człowiek może dokonać odpowiedzialnego wyboru ścieżki dalszego
rozwoju jako istota rozumna, wolna i suwerenna, a nie narzędzie systemu.
Od kilku lat wzmaga się krytyka systemu zewnętrznego oceniania efektów pracy
szkoły – sprawdzianu, egzaminu gimnazjalnego i matury. Wyniki nie są
zadowalające, nie odzwierciedlają rzeczywistej pracy ucznia i nauczyciela.
Zmiany programowe mają poprawić ten stan rzeczy, a przede wszystkim spowodować,
aby uczeń uczył się dla przyjemności a nie ze względu na egzamin, a nauczyciel
uczył różnych przydatnych w życiu umiejętności, nie zaś „pod egzamin”.
Ocenianie zewnętrzne jest ważnym czynnikiem motywującym do nauki i
stymulującym rozwój. Młodzi ludzie uczą się na każdym etapie w perspektywie
egzaminu. Wszystkim zależy na jak najlepszym wyniku. Często jest to jedyny
skuteczny środek dyscyplinujący ich myślenie i zachowanie. Informacja, jaką
otrzymuje uczeń o wyniku egzaminu ma zwykle zasadniczy wpływ na wybór kierunku
dalszego kształcenia.
Nie można zatem oczekiwać wyłącznie radosnej twórczości w pracy szkoły bez
należytej uwagi poświęconej przygotowaniu do egzaminów. Ponadto nie ma nic
niewłaściwego w pracy nauczyciela i ucznia zorientowanej na egzamin.
Rzeczywistym problemem natomiast jest poziom zadań egzaminacyjnych,
związanych treściowo z podstawą programową, który wydaje się zbyt niski. Jest to
efekt apriorycznego założenia, że egzamin gimnazjalny ma być dostosowany do
poziomu przeciętnego ucznia, a egzamin maturalny powinien zdać każdy
przystępujący do niego uczeń szkoły ponadgimnazjalnej. Merytoryczna dyskusja z
takim założeniem jest prawie niemożliwa, zwłaszcza że zmiany programowe
niekorzystnie rozkładają akcenty w treściach nauczania i częściowo je redukują
(głównie w przedmiotach humanistycznych). Uczeń natomiast, zarówno przeciętny
jak i zdolny, przygotowuje się do egzaminu tylko w takim zakresie, jaki jest
określony w standardach egzaminacyjnych i nie ma powodu, aby zachowywał się w
tym względzie inaczej. Jeśli jednak zakres treści zadań egzaminacyjnych jest
zredukowany, to zasoby wiedzy ucznia nie będą imponujące. Należy więc spodziewać
się raczej dalszego obniżania poziomu intelektualnego młodych ludzi, niż ich
rzeczywistego rozwoju mierzonego wynikiem egzaminacyjnym.
Rozwijanie zdolności jako element procesu wychowania
Harmonijnie ukształtowana osobowość młodego człowieka z wyakcentowaniem
uzdolnień i szczególnych predyspozycji jest celem wszystkich działań
podejmowanych przez szkołę nie tylko w procesie dydaktycznym, ale też w obszarze
pracy wychowawczej. Najważniejszą rolę odgrywa nauczyciel, który swoją postawą
stymuluje ucznia do podejmowania wysiłku. Jest to postawa pasjonata stawiającego
wysokie wymagania dyscyplinujące myślenie i zachowanie z jednego tylko powodu –
z miłości do ucznia. Zmieniają się programy nauczania i koncepcje wychowawcze,
ale podstawowa zasada pedagogiczna – kochać i wymagać – pozostaje niezmienna.
Jeśli jest konsekwentnie stosowana, daje nadzieję na właściwe pokierowanie
rozwojem młodego człowieka.
Nie przekonują natomiast sugestie zawarte w uzasadnieniu rządowego programu
Bezpieczna i przyjazna szkoła 2008-2013 dotyczące kreowania w szkole
klimatu współpracy, szacunku i dialogu w oparciu o zasady solidarności,
demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności jako płaszczyzny rozwijania
potencjału dzieci i młodzieży. W rozumieniu autorów programu oznacza to bowiem
takie rozłożenie akcentów w realizacji zadań wychowawczych, w którym mniejszą
wagę przywiązuje się do zewnętrznych środków kontroli (np. izolowania uczniów z
zaburzeniami w zachowaniu, stosowania oprogramowania ograniczającego dostęp do
szkodliwych stron internetowych), a więcej uwagi poświęca się rozwijaniu
kompetencji wychowawczych i profilaktycznych nauczycieli. Jest to powrót do idei
partnerstwa w relacjach nauczyciel-uczeń, idei raczej skompromitowanej w
warunkach polskiej szkoły.
Jedyne partnerstwo, o jakim można mówić w procesie dydaktyczno-wychowawczym
to partnerstwo polegające na wspólnym dążeniu – ucznia i nauczyciela – do
pełnego rozwoju osoby ucznia. Role są więc z natury rzeczy nierówne: nauczyciel
stawia zadania, uczeń je rozwiązuje. Twórczy rozwój nie rodzi się w komforcie
demokracji, lecz w dyskomforcie wynikającym z obowiązku sprostania zadaniom.
Szkoła nie jest luzacką sielanką, lecz trudnym i żmudnym torem przeszkód. Ktoś
inny jest tu zawodnikiem, a ktoś inny arbitrem.[3]
Z tego powodu uczeń nie musi kochać szkoły jako instytucji kojarzącej się z
ciężką pracą. Ów wyznaczony tor przeszkód, nieco modyfikowany dla ucznia
zdolnego, zawsze zmusza do wysiłku, budzi niepewność, lęk lub inne frustracje.
Praca wychowawcza nauczycieli powinna jednak kształtować w młodym człowieku
poczucie sensu podejmowanego trudu, uzasadniać szkołę całościowo jako zadanie do
wykonania, którego kontekstem jest twórczy rozwój człowieka.
Istotne jest również konsekwentne egzekwowanie wykonania zadań – nagradzanie
sumienności i rzetelności, ale i sprawiedliwe karanie lekceważenia obowiązków.
Wyrabia to w uczniach pozytywny stosunek do konieczności uczenia się, co w
efekcie stymuluje ich rozwój. Każdy nauczyciel systematycznie stosujący w pracy
to proste narzędzie przekonuje się na co dzień o jego zadziwiającej skuteczności
nawet w obliczu kadencyjności podstaw programowych oraz zmieniających się
trendów i mód w dydaktyce i wychowaniu.
Określona koncepcja wychowawcza ma zatem niemały wpływ na tworzenie w szkole
takiego klimatu intelektualnego i psychospołecznego, w którym każdy uczeń bez
trudu uświadamia sobie szanse własnego rozwoju i jednocześnie nie ulega
złudzeniu, że osiągnie szczyty swoich możliwości – bez trudu, łatwo i
przyjemnie. Nie każdy jednak uczeń z tej szansy korzysta.
Szkoła jest czasem i miejscem dość specyficznym w życiu człowieka. Jest
obszarem kumulowania najszerzej pojętej wiedzy o człowieku, w którym
uczeń ma uświadomić sobie, jak różni są ludzie, zjawiska, zdarzenia.[4] Jest przestrzenią, w której nie ma łatwych
dróg, ale jest mądry przewodnik.
Nauczyciel w sposób najbardziej naturalny i bezinteresowny zawsze pragnie,
aby jego uczeń rozwijał się na miarę posiadanych uzdolnień, aby dojrzewał i
wzrastał w mądrości. Zawsze o to zabiega, angażując wszystkie swoje talenty,
siły i czas i nie zastanawia się, czy dostanie za to medal, czy chłostę
śmiechu. Jest to jego wielka słabość z praktycznego punktu widzenia i
jednocześnie najpotężniejszy oręż w zmaganiach o kształt człowieka pięknego i
dobrego w każdym z danych mu uczniów.
Szkoła zatem o tyle jest kuźnią talentów a nie zaprzepaszczonych szans, o ile
pracują w niej roztropni, mądrzy nauczyciele – pasjonaci o mentalności
zwycięzcy.
Artykuł ukazał się drukiem w „Zeszytach Społecznych KIK” 2009.
[1] Uzasadnienie do Rozporządzenia MEN
z dnia 23 grudnia 2008 r. w sprawie podstawy programowej wychowania
przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego w poszczególnych typach szkół
(Dziennik Ustaw z 2009 r. Nr 4, poz.17), s. 4.
[2] Nowa podstawa programowa. Jak
organizować edukację w gimnazjum i liceum? Poradnik dyrektora szkoły, MEN,
Warszawa 2008, s. 28.
[3] A. Nalaskowski, Edukacja i
twórczość – refleksja na przełomie wieków, w: Pedagogika w pokoju
nauczycielskim, red. A. Kruszewski, Warszawa 2000, s.108.
[4] Tamże, s.109.
|