|
Bywają w dziejach narodów wydarzenia, które potem historycy
nazywają przełomowymi. Wpisują się one głęboko w historię danej społeczności, a
ich konsekwencje są obecne w życiu narodów przez dziesiątki, a nawet setki
lat.
Rzeczy i sprawy, które mają dla nas istotne, emocjonalne
znaczenie, podkreślamy również formą. Znamienne, że np. po katastrofie
smoleńskiej osoby odpowiedzialne za przygotowanie wiadomości pisały na paskach
znajdujących się na dole ekranów telewizyjnych Państwo Polskie od
wielkiej litery. Należy wątpić, czy w tak szczegółowej kwestii dostały wytyczne
od swoich przełożonych. Raczej tak wypadało. Była to adekwatna forma wyrażenia
stanu ducha naszego narodu.
Wielu Polaków, pisząc o powstaniach narodowych zapewne bez
większego namysłu, zastosuje wielką literę (Powstanie Listopadowe,
Powstanie Styczniowe, Powstanie Warszawskie). Trzeba jednak zdawać
sobie sprawę, że generalna zasada dotycząca pisowni nazw wydarzeń lub aktów
dziejowych każe zastosować w tym miejscu małą literę (druga wojna światowa,
hołd pruski, pokój toruński). Wyjątek stanowią nazwy miesięcy, w których
miały miejsce wypadki dziejowe we współczesnej Polsce (Czerwiec ’56;
Grudzień ’70) oraz np. Wiosna Ludów, Bitwa Warszawska.
Dopuszcza się oczywiście pisownię wielką literą ze względów emocjonalnych i
wielu autorów prac korzysta z tej możliwości.
Dziwi mnie jednak sytuacja, która dość często ma miejsce. Otóż,
naukowcy, publicyści, politycy z kręgów, nazwijmy je dla uproszczenia
konserwatywnymi, są autorami nieraz obszernych i wielce krytycznych prac
wykazujących zgubne skutki rewolucji francuskiej dla europejskiej kultury
chrześcijańskiej, myśli politycznej i społecznej, a jednocześnie, nie wiedzieć
dlaczego, piszą nazwę tego wydarzenia wielką literą. Nieznajomość zasad pisowni?
Na pewno tak. Bezrefleksyjne powielanie form utrwalonych w piśmiennictwie?
Oczywiście. Przykład ten jest ilustracją, jak głęboko zakorzenione są w naszej
świadomości pewne ideologiczne stereotypy. Odeszliśmy od pisania Wielka
Rewolucja Październikowa, ale Rewolucja Francuska ma się całkiem
dobrze. Uczciwie trzeba dodać, że rośnie liczba autorów, którzy (zgodnie z
regułami i własnym stosunkiem do wydarzenia z 1789 r.) stosują pisownię od małej
litery. Nierzadko dodają także przedrostek „anty-”, już w samej nazwie
wydarzenia dokonując jego generalnej interpretacji.
Aby nie szukać w odległej przeszłości, podam inny przykład.
Podobna sytuacja ma miejsce w odniesieniu do porozumień okrągłostołowych. Wielu
historyków i publicystów prawicowych stawia pod znakiem zapytania pozytywną
ocenę tego wydarzenia, akcentując chociażby niereprezentatywność grupy
opozycyjnej zasiadającej do rozmów oraz długofalowe korzyści, jakie komuniści
uzyskali z obrotu spraw w 1989 roku. Głosów krytycznych ze środowisk narodowych
nie brakuje, jednak w większości autorzy tekstów piszą nazwę tego wydarzenia
wielka literą. Jakie jest tego uzasadnienie? Nie sposób go znaleźć w sferze
racjonalnej, raczej należałoby szukać w emocjonalnej. Czyżby sam obyczaj był
wystarczającym argumentem?
Prof. Grzenia z Uniwersytetu Śląskiego jednoznacznie rozstrzyga
wątpliwości pewnego internauty: „Porozumienie polityczne w Polsce z roku 1989
przyjęto nazywać Okrągłym Stołem”. Oczywiście pojawia się pytanie, na
jakiej podstawie i kto przyjął takie rozstrzygnięcie? Jeszcze mniej wątpliwości
ma inny językoznawca z tegoż uniwersytetu prof. dr hab. Aldona Skudrzyk: „Tę
nazwę proponuję traktować jak nazwę własną wydarzenia historycznego i zgodnie z
tym pisać wielkimi literami: Mur Berliński. Podobnie jak np. Okrągły
Stół, mimo iż słowniki podają zapisy wariantywne” (sic!).
Pełnowymiarowo i obiektywnie stawia sprawę dr Katarzyna Wyrwas:
„W nazwie Okrągły Stół można zapisać oba elementy wielką literą (i bez
cudzysłowu) zgodnie ze zwyczajem językowym przyjętym dla tej nazwy przez Polaków
i ze względów uczuciowych, jednak nazwy wydarzeń historycznych zwykle pisze się
małą literą, co potwierdza Wielki słownik ortograficzny PWN pod red. E.
Polańskiego (reguła 105). Tenże słownik podaje (jako pierwszą) formę okrągły
stół, a zapis za pomocą wielkich liter umieszcza na drugiej pozycji”.
Jak widać z powyższych przykładów, poprawność polityczna wkrada
się do języka nie tylko poprzez presję, aby w ten czy ów sposób nazywać rzeczy.
Znajduje ona wyraz nawet w sposobie zapisu wybranych fraz. Najlepszym panaceum
na nią jest inna poprawność – językowa.
|