|
Niektórzy twierdzą, że żyjąc w świecie pomiędzy ludźmi, nie sposób dojść do
doskonałości, prawie niemożliwe wydaje się osiągnięcie świętości, gdyż
wypełnianie codziennych obowiązków stanu uniemożliwia życie zgodne z Ewangelią.
Oczywiście nie można zgodzić się z tym poglądem. Jest jednak faktem, że
współczesny model kultury propaguje raczej życie świeckie i dalekie od
Ewangelii. Kiedy poznajemy żywoty świętych, odnajdujemy w nich ludzi różnych
stanów i zawodów, a także sprawujących różnorakie funkcje. Są pośród nich
papieże i królowie, są przedstawiciele szlachty i arystokracji, ale są również
żołnierze, rzemieślnicy, chłopi czy też ludzie ubodzy. Wszyscy niezależnie od
tego kim byli, zachowali wrażliwość ewangeliczną.
Tak było z patronką dnia 14 marca – św. Matyldą Ringelheim, żoną króla
niemieckiego Henryka Ptasznika i matką cesarza Ottona I. Matylda urodziła się w
895 r. w Westfalii jako córka hrabiego Teodoryka i Reihildy. Jak to było w
ówczesnym zwyczaju, oddano ją na wychowanie do klasztoru w Herfort, gdzie jej
babka była przełożoną. W ówczesnych klasztorach, które zajmowały się również
wychowaniem młodych dziewcząt, uczono czytania i pisania, śpiewu, jak i wielu
użytecznych prac domowych, bo żadna praca nie hańbi, nawet ludzi wysoko
urodzonych. Klasztory pomagały wykształcić też dojrzałą pobożność. Tak było w
przypadku św. Matyldy. Wydana za mąż za księcia saskiego Henryka Ptasznika wraz
z nim wstąpiła wkrótce na tron niemiecki. Zamek Henryka stał się miejscem
niezwykłym, i to za sprawą jego żony Matyldy. Panował w nim nastrój iście
ewangeliczny. Matylda, mając zbawienny wręcz wpływ na męża, potrafiła uzyskiwać
u niego złagodzenie wyroków dla skazańców lub też całkowite ich ułaskawienie.
Było to bardzo udane małżeństwo, z którego przyszło na świat pięcioro dzieci.
Święta była prawdziwym wsparciem dla Henryka zarówno w sprawach świeckich jak i
duchowych. Matylda niosła pomoc potrzebującym i pociechę strapionym. Nie
szczędziła też pieniędzy dla ubogich, co po śmierci Henryka stało się powodem
oskarżenia Matyldy o kradzież dóbr rodowych i skazania jej na wygnanie do
klasztoru. Zawsze kiedy czynimy dobro, piekło się trzęsie ze złości i mobilizuje
swoje siły, by temu się przeciwstawić. Matyldzie udało się powrócić na dwór i
odzyskać swój majątek, dzięki któremu dalej mogła nieść pomoc potrzebującym.
Zakładała klasztory, obdarowywała ubogich, karmiła głodnych, pielęgnowała
chorych, wszystkich nakłaniała do cnotliwego życia i pokuty. Matylda w końcu
udała się do klasztoru w Kwedlinburgu, gdzie był pochowany jej mąż i tam modląc
się, wyczekiwała na własną śmierć. Kiedy niebawem odwiedził Matyldę jej krewny
arcybiskup koloński, by ją wyspowiadać, ta chciała coś mu ofiarować na pamiątkę.
Zapytała wówczas przełożoną klasztoru „czy ma jeszcze coś własnego”. Otrzymała
odpowiedź, że „już nic, tylko kilka prześcieradeł na owinięcie ciała po
śmierci”. „Dać mu te prześcieradła, on ich będzie prędzej potrzebował niż ja” –
odpowiedziała Matylda. Kiedy przyszła jej godzina, kazała ułożyć się na
włosiennicy i posypała sobie głowę popiołem. Zmarła 14 marca 968 r. Została
pochowana obok swojego męża Henryka w Kwedlinburgu.
Jest patronką fałszywie oskarżonych, wdów, rodzin wielodzietnych oraz
rodziców, którym zmarły dzieci. Dla nas jest również kobietą, która mimo pozycji
społecznej jaką zajmowała, nie utraciła wrażliwości ewangelicznej, ale potrafiła
zejść z wyżyn dostojeństwa do potrzebujących w których dostrzegała cierpiącego
Zbawiciela.
Tekst został wygłoszony w ramach cyklu
felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 14 marca 2011 r.
|