Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Św. Andrzej Bobola
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Św. Andrzej Bobola
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2011-01-24

Św. Franciszek Salezy

„Niekiedy tak bardzo pragniemy stać się aniołami, że całkiem zapominamy o tym, by stać się dobrymi ludźmi”. Te słowa kieruje do nas patron liturgiczny dnia 24 stycznia – św. Franciszek Salezy – doktor Kościoła, również patron dziennikarzy; twórca salezjańskiej duchowości; wielki święty Kościoła powszechnego.

Franciszek mógł oczywiście pójść inną drogą niż droga świętości. Żył na przełomie XVI i XVII wieku. Pochodził z rodziny arystokratycznej de Boisy. Nic nie stało na przeszkodzie, aby został wielkim i bogatym urzędnikiem, senatorem Sabaudzkim, jak chciał jego ojciec. Wykształcił go gruntownie w Paryżu i w Padwie. I kiedy godności i bogactwo znalazły się w zasięgu ręki Franciszka ten postanowił zostać kapłanem w bardzo trudnym dla Kościoła czasie reformacji. Wielu wówczas porzucało katolicyzm, a Franciszek chciał go umacniać. W 1593 r. Salezy otrzymał święcenia kapłańskie i został proboszczem kościoła katedralnego w Genewie w Szwajcarii. Wkrótce został biskupem pomocniczym diecezji, a następnie biskupem Genewy.

Franciszek nie był odizolowanym od świata arystokratą. Wspinał się wysoko w góry, by dotrzeć do mieszkających tam wiernych i głosić im Ewangelię. Posiadał łatwość nawiązywania kontaktów, zjednywania ludzi. Taki sam pozostał jako biskup, niestrudzenie wizytujący swoją diecezję. Powierzano mu również misje dyplomatyczne, jak choćby na dwór króla Francji Henryka IV. Ze wszystkich powierzonych mu obowiązków wywiązywał się znakomicie. Na wszystkich starał się patrzeć z miłością, choć dla siebie i dla innych był człowiekiem surowym. „Gdybyście wyłupili mi oko – mówił do swoich prześladowców – nie przestał bym tym drugim patrzeć na was z miłością”. Franciszek Salezy był znakomitym kaznodzieją, wracał w sposobie mówienia do ewangelicznej prostoty, a zarazem głębi.

Św. Franciszek to przede wszystkim wielki przewodnik duchowy. Autor takich dzieł z zakresu duchowości jak: „Filotea” czy „Traktat o miłości Bożej”. „Filotea” jest książką bardziej znaną, należy do klasyki katolickiej duchowości. Posiadamy jej doskonały przekład z języka francuskiego, którego dokonał ks. Aleksander Jełowiecki. Papież Pius IX w encyklice „Rerum omnium perturbationem” – poświęconej św. Franciszkowi Salezemu – pisze o „Filotei”: „Gdyby ta książka była dziś nieustannie czytana przez wszystkich (…) odżyłaby wówczas wszędzie chrześcijańska pobożność narodów, a Kościół Boży mógłby się radować powszechną świętością swoich dzieci”. Cóż takiego jest w tej książeczce wspaniałego? Otóż Franciszek Salezy prowadzi czytelnika prostą drogą do prawdziwej pobożności. A cóż to jest prawdziwa pobożność? Franciszek wyjaśnia: „Pobożność istotna i żywa płynie z miłości Bożej, a nawet nie jest w gruncie niczym innym, tylko prawdziwą miłością Boga”. Ale inaczej mają się ćwiczyć w pobożności: szlachcic, rzemieślnik i sługa. Inaczej książę, wdowa, panna lub mężatka. „Potrzeba jeszcze, aby każda jednostka dostosowała sposób praktykowania pobożności do swych sił, zajęć i obowiązków”. Tak więc dzieło Franciszka jest wzniosłe, głębokie ale i dobrze osadzone w realiach życia. Stąd płynie jego popularność i wielki pożytek dla czytelnika.

Z dzieł Salezego płynie również chrześcijański optymizm, tak ważny w czasach, gdy to co dobre i pobożne zdaje się być przytłoczone przez to, co złe i bezbożne. Dlatego warto sięgnąć po „Filoteę” i inne dzieła Salezego, by wzmocnić nimi naszego ducha.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 24 stycznia 2011 r.