Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Św. Andrzej Bobola
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Św. Andrzej Bobola
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2011-03-28

Św. Guntram

Któż z nas nie wie jak wielką wartość ma modlitwa za rządzących. Kościół zawsze tę modlitwę sprawował i zalecał wiernym. Równie ogromną wartość mają przykłady życia świętych władców, którzy często w wielkim trudzie pokonując swoje złe nawyki wspinali się ku świętości. Czym byłaby Anglia bez świętych Edwarda Męczennika czy Edwarda Wyznawcy, albo Francja bez Ludwika IX, czy też Węgry bez Stefana i Władysława lub też Polska bez Jadwigi czy królewicza Kazimierza. Święci władcy potwierdzali swoim życiem prawdę, że wobec Boga wszyscy jesteśmy równi. Oni jednak poprzez zajmowaną pozycję i możliwości działania przyczyniali się do umocnienia Kościoła i religii w swoich państwach. Dziś niestety dostrzegamy kierunek raczej przeciwny do tego, który reprezentowali święci królowie i książęta. Dziś raczej milczenie w sprawach wiary i postępowanie zgodne z dziwactwami tzw. celebrytów stanowi normę i wzór do naśladowania. Tym bardziej trzeba wydobywać z mroku dziejów postacie władców, którzy byli gotowi poświęcić życie za swoich poddanych. Czyni to Kościół w liturgii 28 marca, wspominając króla francuskiego św. Guntrama. Żył bardzo dawno, bo w drugiej połowie VI wieku, kiedy nie istniało jeszcze państwo polskie, które przyjęło chrzest dopiero prawie 400 lat po śmierci Guntrama. Francja przyjęła chrzest za panowania króla Chlodwiga w 496 r.

Król był człowiekiem raczej gwałtownym, a nawet brutalnym, był uparty, nie gardził suto zastawionym stołem, nie był więc „świętym od razu”. To raczej chrześcijaństwo i poznawanie Ewangelii z czasem zaczęło wypalać znamię w jego duszy. Były to czasy, kiedy władcy bili się o ziemię, a nawet mordowali konkurentów, choćby ci byli rodzonymi braćmi. Guntram zrobił inaczej, podzielił się władzą w państwie Franków ze swoimi braćmi. Z czasem to oni powaśnieni ze sobą szukali rozjemcy w Guntramie, który rządził w Orleanie, Burgundii i Prowansji. Francja, przyszła „wierna córa Kościoła”, była jeszcze krajem na wpół pogańskim. Guntram sprawując mądre rządy chrystianizował się wraz z nią. Otaczał opieką rozwijającą się we Francji religię chrześcijańską wznosił kościoły i klasztory, wspierał św. Kolumbana mnicha, który przybył na kontynent z Irlandii. Guntram ufundował biskupstwo, a także zwoływał kilkakrotnie synody diecezjalne, które służyły pogłębieniu życia religijnego. Król miewał wciąż ludzkie słabostki, ale wiele modlił się i pokutował. Nie odmawiał swojej opieki ubogim, których starał się wspierać szczodrą ręką. Kiedy jego królestwo nawiedziła choroba zwana „ogniem św. Antoniego”, która objawiała się przez halucynacje, przykurcze mięśni prowadzące do martwicy tkanek i często do śmierci, dbał o to, aby dotknięci chorobą, a zwłaszcza ubodzy, mięli stosowną opiekę. Sam nałożył na siebie surowe posty, aż w końcu wyraził gotowość do oddania Bogu własnego życia, ofiarując się za ocalenie swojego ludu. Zmarł mając 67 lat. Jego doczesnym szczątkom nie dane było zaznać spokoju. Najpierw Hugenoci, czyli francuscy kalwini, otworzyli w XVI wieku jego grób i rozsypali jego kości. Ocalała tylko głowa znajdująca się w osobnym relikwiarzu. Potem w XVIII wieku francuscy rewolucjoniści zniszczyli relikwię jego ramienia w ufundowanej przez Guntrama katedrze w Moriana. Tak więc w kilkanaście wieków po śmierci kości świętych potrafią być niebezpieczne nawet dla niewierzących.

Guntram jest przykładem władcy dojrzewającego do świętości wraz ze swoim państwem, w którym dopiero zakorzeniała się Ewangelia. Jest również wzorem władcy, który gotów był oddać życie dla ratowania swoich poddanych przed zarazą. Dlatego za wstawiennictwem św. Guntrama króla francuskiego często zwracajmy się do Boga w modlitwie za rządzących, aby władzę pojmowali jako służbę, a nie przywilej.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 28 marca 2011 r.