|
Jakże egzotycznie brzmią imiona dwu męczennic, które patronują liturgii w
dniu 7 marca: Perpetua i Felicyta. Bo i dla nas Polaków mieszkających w tej
części świata wyraz „męczeństwo” brzmi nieco egzotycznie. Kartagina rok 203 –
miejsce i rok męczeństwa dwóch młodych kobiet. Chciało by się może zapytać? –
Kartagina rok 203?! Gdzie i kiedy to było?!
Kartagina jako potężne miasto znana jest kilkaset lat przed narodzeniem
Chrystusa. Potem zdobyli ją Rzymianie i zburzyli. Ale odrodziła się jako rzymska
kolonia i stała się jednym z centrów życia chrześcijańskiego w Afryce Północnej.
Stała się miastem męczenników. W 203 r. poniosły tu śmierć m.in. młode
chrześcijanki Perpetua i Felicyta. Później studiował tu św. Augustyn, ale nie
lubił tego miasta poświęconego rzymskiej bogini Wenerze. Pod koniec VII wieku
Kartaginę zdobyli Arabowie i to był koniec tego wspaniałego miasta. Niedaleko
wyrosła nowa metropolia i stolica Tunezji – Tunis. Jak zapewne pamiętamy to tam,
w Tunisie 18 lutego został zamordowany 33 letni salezjanin ks. Marek Rybiński,
który z miłości do Boga i ludzi wybrał kapłaństwo i pracę na misjach wśród
wyznawców islamu. Kiedy człowiek usłyszy w duszy wołanie męczenników musi zadać
sobie pytanie: Ile kosztuje mnie moja miłość do Chrystusa i czy w ogóle mnie
kosztuje? I wtedy może wejść na drogę, którą przed nim szli inni po palmę
męczeństwa. Ta droga męczenników w wizji św. Perpetuy to drabina prowadząca w
górę wśród narzędzi tortur. Ta młoda 22 letnia chrześcijanka i Rzymianka
doświadczyła owej wizji w dniach poprzedzających męczeństwo.
Św. Perpetua była Rzymianką ze znacznego rodu, została wydana za mąż i
urodziła synka, który w chwili jej śmierci miał zaledwie kilka miesięcy.
Felicyta była niewolnicą, która spodziewała się dziecka. Historia wydarzyła się
podczas prześladowań chrześcijan za cesarza Septymiusza Sewera na początku
trzeciego wieku. Kobiety pojmane wraz z grupą chrześcijan były przetrzymywane w
więzieniu. Tam Perpetua pisała swój pamiętnik, który wraz z relacją naocznego
świadka, być może znanego teologa Tertuliana, jest pierwszorzędnym źródłem
opisującym okoliczności męczeństwa chrześcijan w Kartaginie w 203 r.
Perpetua wyróżniała się spośród grona uwięzionych głęboką wiarą, była
mistyczką. Doznawała wizji, które miały budujący wpływ na współwięźniów. Bardzo
wzruszające są opisywane przez Perpetuę jej spotkania z ojcem, który usiłował
zmusić córkę groźbą i prośbą, aby złożyła ofiarę bogom pogańskim, co byłoby
równoznaczne z jej uwolnieniem. Dziewczyna jednak była chrześcijanką i nie
chciała być nikim innym. Perpetua, Felicyta i inni uwięzieni chrześcijanie znali
już wyrok. Mięli zginąć w walce z dzikimi zwierzętami na arenie cyrkowej.
Felicyta wkrótce urodziła w więzieniu córkę. Zapytywana przez strażnika
więziennego: „Jak zniesie ból na arenie skoro tak źle znosi bóle porodowe”
odpowiedziała: „Teraz ja cierpię to, co cierpię; tam zaś będzie cierpiał Ktoś
inny za mnie, ponieważ i ja będę cierpiała za Niego”.
Na arenie czekała na młode kobiety zdziczała, rozwścieczona krowa. Nie było
to zwierze którego używano do walk, ale chodziło o to, jak pisze naoczny świadek
męczeństwa, by pasowało ono swą płcią do męczonych kobiet. Perpetua znajdowała
się w ekstazie, dlatego nie czuła bólu zadawanego przez rozwścieczone zwierze.
Obie kobiety dobito mieczem na arenie.
My chrześcijanie XXI wieku daliśmy sobie wmówić, że Bóg nie wymaga od nas aż
takiego poświęcenia. Że nasza religia stała się, niewiadomo kiedy, taka
grzeczna, rozsądna, polukrowana. Tymczasem te młode kobiety z Kartaginy, mimo że
upłynęło od ich śmierci 1800 lat, zdają się zadawać nam pytanie o jakość naszej
wiary, to pytanie czasem staje się bolesne i burzy nasz jakże upragniony „święty
spokój”. Męczeństwo do dziś najlepiej świadczy o mocy Ewangelii. Ksiądz Marek
Rybiński żył autentyczną, realną Ewangelią. Prośmy święte meczennice z Kartaginy
o spokój duszy dla niego i o prawdziwą odważną wiarę dla
nas.
Tekst został wygłoszony w ramach cyklu
felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 7 marca 2011 r.
|