|
8 maja minęła trzecia rocznica śmierci o. prof. Mieczysława Alberta Krąpca.
Katolicki Uniwersytet Lubelski i uczniowie o. Krąpca uczcili tę rocznicę mszą
św. i modlitwą. Odsłonięto w hallu KUL popiersie długoletniego rektora tej
uczelni. Odbyła się także konferencja naukowa, podczas której ks. bp Ignacy Dec
(również zaliczający się do uczniów śp. Profesora) przedstawił wizję człowieka w
filozofii o. prof. Krąpca.
O. prof. Mieczysław Krąpiec, znany również z anteny Radia Maryja, to główny
twórca powstałej w latach 50. dwudziestego wieku Lubelskiej Szkoły
Filozoficznej, która przez dziesięciolecia stanowiła enklawę wolnej myśli, od
Berlina, aż do Seulu – jak wówczas mawiano. Dzięki ojcu profesorowi zrodziły się
oryginalne polskie opracowania wielu działów filozofii. Podjęto również trud
opracowania Powszechnej Encyklopedii Filozofii. To były osiągnięcia na skalę
europejską i światową.
Dokonania o. Krąpca, jak i rocznica jego śmierci zazwyczaj umykają uwadze
mediów, skupionych raczej na wydarzeniach zaczerpniętych z płytkich życiorysów
tzw. celebrytów niż na tym, co stanowi jądro kultury narodowej. Owszem, gdyby
Krąpiec był za młodu marksistą, a na starość agnostykiem, byłby ciekawy, jak np.
Leszek Kołakowski, a ponieważ poszukiwał prawdy o rzeczywistości, ponieważ
widział głęboki związek kultury polskiej z religią katolicką i cywilizacją
łacińską, nie był w Polsce zbyt popularny i rzadko cytowany w publicznych
środkach przekazu.
Dlaczego tak ważne jest, byśmy pamiętali o ojcu profesorze i jego dorobku
filozoficznym, dlaczego ten sposób myślenia o człowieku, o świecie nas
otaczającym, o kulturze i polityce powinien być rozwijany? Prawda o człowieku,
którą niesie filozofia klasyczna, zawsze demaskuje myślenie ideologiczne, nawet
jeżeli jest ubrane w piękne szaty nauki. Filozofia klasyczna zawsze dysponowała
narzędziami intelektualnymi, by obnażyć ideologię, czy to nazistowską, czy
komunistyczną, czy liberalną. Jeżeli usiłowano tworzyć model człowieka niezgodny
z rozumem i ludzkim doświadczeniem, oderwany od Boga, to taka operacja była
demaskowana na gruncie filozofii klasycznej. Kiedy w 1918 r. założyciel i rektor
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego ks. Idzi Radziszewski tworzył tę uczelnię,
to czynił to ze świadomością nieuchronnego zderzenia różnych koncepcji
człowieka: klasycznej chrześcijańskiej i scjentystycznej, która patrzyła na
człowieka przez pryzmat nauk szczegółowych: matematyki, fizyki, nauk
przyrodniczych – to one miały odpowiedzieć na pytanie, kim jest człowiek. W
świetle tych nauk człowiek miał przestać być tajemnicą. Z tej wizji
rzeczywistości i człowieka wyrosły totalitaryzmy. Człowiek – produkt ewolucji ze
zwierzęcej grupy naczelnych – zyskał świadomość w kolektywie i przez kolektyw.
Zatem kolektyw, zazwyczaj zorganizowany w partię polityczną, kształtuje
świadomość bycia człowiekiem. Człowiek jeżeli coś znaczy, to tylko wtedy, gdy
jest w stadzie i podporządkowuje się prawom, które dla stada ustanowiono. To
jest oczywiście klasyczne zniewolenie człowieka. Innym sposobem zniewolenia jest
bardzo popularne w czasach obecnych zawładnięcie nim przez narkotyki czy tzw.
edukację seksualną (czytaj pornograficzną) często o jakichś pseudonaukowych
podstawach. Człowiek staje się wtedy bezwolnym narzędziem, a nawet zbrodniczym
elementem, zwłaszcza gdy od dziecka sączy mu się jad do głowy. Jest on
psychicznie słabszy, zniewolony przez nieopanowane, zwyrodniałe, nierozumne
popędy. Jest niezdolny do założenia normalnej rodziny, nieprzystosowany do życia
w społeczeństwie, nieodpowiedzialny, niezdolny do życia osobowego w prawdzie,
dobru i miłości. Jest znakomicie przygotowany, by być przedmiotem manipulacji
niczym marionetka, którą pociągamy za nitkę, by ją wprawić w ruch. Filozofia
klasyczna, której całe niemal życie poświęcił o. prof. Krąpiec, pokazując prawdę
o człowieku, demaskuje zarazem kłamstwa o nim, czasem miłe i przyjemne, ale
kłamstwa o człowieku, które wcześniej lub później prowadzą go do zguby.
Filozofia klasyczna przez usta swych myślicieli: Karola Wojtyłę – Jana Pawła II
czy o. prof. Krąpca, stojąc na gruncie ludzkiego rozumu, przypomina, że nie da
się do końca zrozumieć człowieka bez Chrystusa. Bo On stanowi ważne dopełnienie
naszych rozumowych dociekań. I w Nim ostatecznie poznajemy prawdę o sobie.
Szkoda, że wciąż są to sprawy z marginesu publicznych dysput, a przed nami
ciągle stoi wyzwanie, by „porzucić świat
absurdów”.
Tekst został wygłoszony w ramach cyklu
felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 9 maja 2011 r.
|