|
|
|
Felieton Króla |
 |
 |
| |
| Mirosław Król |
2010-02-15 |
Św. Klaudiusz de la Colombiere
|
Kiedy mówimy Klaudiusz, kojarzymy to imię z pewnym rzymskim cesarzem, jąkającym się, ale dość inteligentnym, któremu angielska telewizja poświęciła interesujący serial pt. „Ja Klaudiusz”. Kiedy w dniu dzisiejszym Kościół wspomina św. Klaudiusza, to prawdopodobnie możemy o nim powiedzieć jeszcze mniej. A przecież Claude la Colombiere był tym dla św. Małgorzaty Marii Alacoque, kim dla św. Faustyny był bł. ks. Michał Sopoćko: spowiednikiem, przyjacielem, potem apostołem. Jeden kultu Serca Jezusowego, a drugi Bożego Miłosierdzia.
Wiek XVII został nazwany we Francji „wielkim wiekiem dusz”. Był to czas rozwoju kultury humanistycznej, budowy systemu absolutystycznego, hegemonii Francji w Europie, ale jest to jednocześnie czas ostrych konfliktów, zubożenia ludu, niepokojów społecznych. Także duchowieństwo i zgromadzenia zakonne przeżywają czas dekadencji. W tej sytuacji ludzi ówczesnych cechuje duchowa oziębłość. Niemal jak dziś świat przywalony śniegiem, ciężko się poruszać i ciężko żyć, tyle że porównanie to odnosi się do życia duchowego. I właśnie w samym środku tej epoki urodził się Claude la Colombiere. Przyszedł na świat 2 lutego 1641 r. w małej miejscowości leżącej między Lyonem a Vienne. Uczył się w kolegium jezuitów, a potem jako siedemnastolatek wstąpił w Awinionie do ich nowicjatu. Studiował tam filozofię, a potem zgodnie z jezuickim zwyczajem nauczał gramatyki i literatury. Generał zakonu, biorąc pod uwagę jego zalety intelektualne i duchowe, skierował go na dalsze studia do Paryża. Klaudiusz rozpoczął studia w słynnym kolegium w Clermont. W czasie studiów pełnił także obowiązki nauczyciela synów Jeana Baptisty Colberta ministra finansów króla Francji Ludwika XIV zwanego „królem słońce”. W 1669 r. Klaudiusz otrzymał święcenia kapłańskie. Następnie przybył do Lyonu gdzie został nauczycielem i kaznodzieją. Jego duchowość kształtują ćwiczenia duchowe św. Ignacego. „Chciałbym zostać świętym” – pisał w czasie rekolekcji. „Musimy być świętymi, aby innych ludzi pociągnąć do świętości”. Po złożeniu profesji zakonnej udał się do Burgundii do klasztoru Nawiedzenia w Paray-le-Monial, aby objąć urząd przełożonego domu, a także spowiednika sióstr wizytek. W tym klasztorze żyła skromna i nieznana nikomu zakonnica Małgorzata Maria Alacoque. Po wstąpieniu do zakonu w 1671 r. Małgorzata dostępuje wielu łask mistycznych, jest także adresatką objawienia, w którym Chrystus Pan ukazuje jej swoje Serce pełne miłości do ludzi, a równocześnie oczekuje zadośćuczynienia i wynagrodzenia za grzechy świata. Siostry wizytki w związku z objawieniami Małgorzaty odczuwały liczne niepokoje. Czy były to iluzje, czy może świadome udawanie jednej z sióstr? To wszystko stało się przyczyną zamieszania, które należało uporządkować. Sama Małgorzata Maria czuła, że zlecona jej misja potrzebuje wsparcia. „Zwróć się do mojego sługi – powiedział Małgorzacie Chrystus podczas widzenia – i powiedz mu ode mnie, żeby uczynił wszystko, co w jego mocy, w celu zaprowadzenia tego nabożeństwa i przypodobania się przez to memu Boskiemu Sercu. (...) Niech nie upada na duchu w trudnościach, jakie napotka, gdyż nie będzie mu ich brakować. Niech wie, że staje się wszechmocny ten, kto w niczym nie liczy na siebie, a we mnie całą ufność pokłada.” Kiedy po raz pierwszy o. Klaudiusz wszedł do rozmównicy klasztornej, Małgorzata usłyszała wewnętrzny głos: „Oto ten, którego ci posyłam”. Wkrótce zakonnica usłyszała od młodego jezuity znamienne słowa: „Prowadzi cię «dobry duch» i możesz za nim iść bez obawy.” W 1675 r. miało miejsce tzw. wielkie objawienie, podczas którego Małgorzata dostąpiła wizji Bożego Serca i usłyszała słowa: „Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że całe im się oddało...” To był zwrotny dzień w życiu św. Klaudiusza. Został apostołem Serca Jezusowego, które poprowadziło go aż do protestanckiej Anglii, między nieprzyjaznych ludzi i w konsekwencji do ponurego więzienia w Kings Bench, gdzie nabawił się gruźlicy. Powrócił jeszcze do Francji, pracował jako ojciec duchowny kleryków, szerzył kult Serca Jezusowego, aż w końcu przybył dla poratowania zdrowia do Paray-le-Monial, do miejsca gdzie wszystko się zaczęło, tam zmarł 15 lutego 1682 r. Został beatyfikowany w 1929 przez Piusa XI, a kanonizowany w 1992 r. przez Jana Pawła II.
Kult Serca Jezusowego poprzedził epokę oświecenia, w której człowiek chciał być jedynym panem swojej historii i sam ustanawiać dla siebie prawa, które będą zaspokajały jego wybujałe ambicje. Zaczęto szerzyć bezosobową koncepcję Boga, dla której kult Serca Jezusowego był przeciwieństwem. Podczas uroczystości kanonizacyjnej Jan Paweł II wypowiedział słowa, które wciąż pozostają aktualne: „Oby kanonizacja Klaudiusza La Colombiere stała się dla całego Kościoła wezwaniem do konsekracji Sercu Chrystusa, do poświęcenia polegającego na złożeniu daru z siebie, po to, by miłość Chrystusa mogła w nas żyć, udzielić nam swego przebaczenia i ukazać nam Jego gorące pragnienie otwarcia przed wszystkimi naszymi braćmi dróg prawdy i życia!” Oby tak się stało.
Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 15.02.2010
|
|
|