Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2010-03-01

Św. Róża z Viterbo

Lacium to stara włoska kraina ze stolicą w Rzymie, kolebka rzymskiego imperium porośnięta winnicami i oliwnymi gajami, pełna zabytków. Jednym z głównych miast Lacium jest położone 80 kilometrów na północ od Rzymu Viterbo. Usytuowany jest tutaj pałac papieski, tu pięciokrotnie odbywało się konklawe, jedno z nich było najdłuższe w dziejach Kościoła, bo trwało prawie trzy lata od 1268 do 1271 i zakończyło się wyborem papieża Grzegorza X. Viterbo było miejscem, w którym papieże mieszkali  przez cały wiek XIII, tutaj też czasem chronili się przed prześladowcami, których na przestrzeni wieków nie brakowało. W 1267 r. papież Klemens IV kanonizował w Viterbo św. Jadwigę Śląską. Miasto znane jest do dziś ze źródeł termalnych, których walory dostrzegali już starożytni. Ale obok gorących źródeł nie brakowało tu także gorących serc. Z tych okolic pochodził św. Bonawentura, generał franciszkański, kardynał, filozof scholastyk, doktor Kościoła. Tu urodził się św. Kryspin z Viterbo, kapucyn, patron szewców, żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku. Z tych okolic pochodził apostoł Anglii pasjonista  św. Dominik Barberi. Tu wreszcie przyszła na świat św. Róża z Viterbo wspominana w liturgii Kościoła pod datą 6 marca. Jej właśnie chcę poświęcić kilka zdań.

Św. Róża przyszła na świat ok. 1230 r. kilka lat po śmierci św. Franciszka, kiedy to duch franciszkański natchnął wielu ludzi, by naśladowali życie „Biedaczyny z Asyżu”. Jej rodzice byli rolnikami, potrafili jednak zaszczepić swej córce miłość do modlitwy. Legenda mówi, że dziewczę było tak piękne, że nazwano je po prostu „różą”. Rodzinny dom Róży z Viterbo jest pielęgnowany i konserwowany do dziś. Jest typowy dla ubogich rodzin zamieszkujących Lacium.

Trudno dziś oddzielić, co w życiu Róży było rzeczywistością, a co tylko legendą dodaną przez późniejsze czasy. Ponoć już od najmłodszych lat przejawiała skłonności do głębokiej modlitwy. Jedna z legend mówi o tym, że będąc kilkuletnim dzieckiem wymodliła wskrzeszenie swojej ciotki. Jako ośmioletnia dziewczynka modliła się w ekstazie. Mając lat 12 wstąpiła do III zakonu św. Franciszka. Około roku 1250, miała wtedy może 17 lat, Róża poważnie zachorowała. Swoje cierpienia ofiarowuje w intencji potrzeb Kościoła. Trwa właśnie wyprawa krzyżowa w obronie Ziemi Świętej, którą prowadzi król francuski, a późniejszy święty Ludwik IX. Róża oddaje Bogu swe cierpienia w intencji powodzenia tego przedsięwzięcia. Prawdopodobnie wtedy, gdy medycy orzekli, że choroba dziewczyny jest śmiertelna, chora wstała, ubrała habit zakonny i udała się na ulice Viterbo, by - jak to sama stwierdziła - „bronić Kościoła”, bo takie otrzymała polecenie w czasie wizji w chorobie. Viterbo częściowo zamieszkiwali wówczas katarowie, zwolennicy herezji manichejskiej głoszący min. pogląd, iż świat został stworzony nie przez Boga, ale przez Szatana. Miasto także zostało zajęte przez cesarza niemieckiego Fryderyka II, który prowadził wojnę z papieżem. W tym czasie na ulicach Viterbo pojawia się młoda dziewczyna, która atakuje zarówno heretyków, jak również samego cesarza i przepowiada mu wczesną śmierć. Trudno odmówić Róży odwagi. Ale czy mieszkańcy Viterbo rozumieli sens przesłania młodej dziewczyny? To raczej wątpliwe. Późniejsze wypadki mogą przemawiać za tym, że raczej traktowano ją jako osobę mało zrównoważoną. Jednak musiała „zaleźć za skórę” swym przeciwnikom, skoro ci wypędzili ją z miasta prawdopodobnie z całą rodziną. Ale wygnanie nie trwało zbyt długo. Fryderyk II zmarł przedwcześnie. Wojska cesarskie zostały przepędzone z Viterbo, do którego znowu mogła powrócić św. Róża. Postanowiła ona wstąpić do znanego do dziś w mieście klasztoru klarysek, ale nie została przyjęta. Stało się tak być może z powodu mizernego stanu zdrowia. Róża nigdy przecież się nie oszczędzała w pokucie czy poście. Niewykluczone, że powodem odmowy była opinia o niej jako niezrównoważonej wizjonerce. Święta miała wówczas odpowiedzieć klaryskom: „Teraz mnie nie chcecie, przyjmiecie mnie po śmierci”. Róża jako franciszkańska tercjarka prowadziła dalej życie pełne modlitwy, pokuty, posługi biednym. Zmarła mając niespełna 20 lat 6 marca 1253 r. I oto po jej śmierci zaczynają dziać się cuda, a jej grób szybko staje się miejscem licznych pielgrzymek. Już w cztery lata po zgonie Róży, w obecności papieża Aleksandra IV, przeniesiono uroczyście jej relikwie do kościoła klarysek, gdzie kiedyś bezskutecznie usiłowała się dostać. Ciało Róży nie zostało dotknięte rozkładem. W połowie XV wieku papież Kalikst III, po cudownym uzdrowieniu jednego z kardynałów, przysłał na grób świętej złotą różę. Jednoczenie powołał komisję do zbadania jej życia i cudów. Ten sam papież wpisał Różę do katalogu świętych w 1458 r. Św. Róża na obrazach i rzeźbie przedstawiana jest z krzyżem w ręku. Artyści nawiązują w ten sposób do ewangelizacji na ulicach Viterbo, kiedy św. Róża występowała przeciw katarom i zwolennikom Fryderyka II. Wrześniowe procesje w Viterbo ku czci św. Róży przybierały bardzo uroczysty charakter. Relikwie świętej niesiono nawet na 30 metrowych wieżach, które do dziś można podziwiać w jej rodzinnym mieście.

Strach pomyśleć jaką reakcję dziś na ulicach europejskich miast mogłaby wywołać młoda dziewczyna z krzyżem w ręku wzywająca do nawrócenia. Pewnie też, jak św. Różę, okrzyknięto by ją szaloną. Tak więc chyba niewiele się zmieniło, pod tym względem, od XIII wieku. Dlatego wciąż możemy modlić się do Boga za wstawiennictwem św. Róży z Viterbo o odwagę, o miłość do krzyża i do Kościoła.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 01.03.2010