|
W epoce średniowiecza ludzi interesowały daleko bardziej prawdy
nadprzyrodzone niż to ma miejsce dziś. Dziś nawet trudno nam pojąć atmosferę
tamtych czasów, zwłaszcza że świat coraz skuteczniej wypłukuje z nas poczucie
tego, co nadprzyrodzone. W średniowieczu zaś istniały dwa prądy, które zmierzały
do poznania prawd nadprzyrodzonych. Jednym była filozofia scholastyczna, a
drugim mistycyzm. Pierwsza podążała drogą rozumu, druga zaś drogą kontemplacji.
Wieki średnie wydały wielu mistyków. Wystarczy wspomnieć tylko św. Bernarda czy
też św. Katarzynę ze Sieny. Ale dziś chciałbym przypomnieć mniej znaną
średniowieczną mistyczkę św. Katarzynę z Bolonii.
Nazywała się Katarzyna de Vigri i była córką Jana de Vigri, profesora
uniwersytetu i doradcy markiza Ferrary Mikołaja d'Este. Urodziła się w 1413 r. w
Padwie, która była wówczas jednym z najwspanialszych miast Europy. Katarzyna
otrzymała staranne wykształcenie, studiowała literaturę i sztuki piękne,
przejawiała także spore zdolności artystyczne: malowała, komponowała i pisała
poezje. Mając lat dziesięć została umieszczona na dworze markiza Mikołaja jako
dama do towarzystwa jego córki księżniczki Małgorzaty. Przez cztery lata żyła
więc na dworze książęcym, aż do czasu kiedy Małgorzata wyszła za mąż.
Trudno dziś powiedzieć, co skłoniło Katarzynę do porzucenia dotychczasowego
życia. Była zapewne osobą wrażliwą i głęboko uduchowioną. Mając lat osiemnaście
wstąpiła w Ferrarze do zakonu żyjącego zgodnie z regułą św. Augustyna, ale
wkrótce mniszki przyjęły regułę franciszkańską. Współczesnych zastanawiało, z
jaką łatwością młoda kobieta, która spędzała dotychczasowe życie w wykwintnej
atmosferze książęcego dworu, stała się żyjącą według surowych reguł zakonnicą,
przyzwyczajona do wszelakich wygód przyjmuje na siebie obowiązki furtianki albo
posługuje w klasztornej piekarni. Jednak jej przełożeni dostrzegli również inne
zalety Katarzyny. Wkrótce została mistrzynią nowicjatu z zadaniem przygotowania
młodych adeptek do służby zakonnej. Potrafiła być miła i stanowcza zarazem,
wzbudzała entuzjazm do służby Bożej i do postępu w cnocie. Powołania kwitły,
przybywało w klasztorze sióstr, powstawały nowe fundacje klasztorne. Również
rodzinna Bolonia ufundowała klasztor dla klarysek. Kilkanaście sióstr, wśród
nich Katarzyna, opuściło Ferrarę i udało się do Bolonii. Obowiązki przełożonej
nowego klasztoru przejęła Katarzyna i pełniła tę funkcję, aż do śmierci. Słynęła
z wielkiej pokory i głębokiego życia duchowego. Posiadała charyzmat czytania w
ludzkich sercach. Mówiła, iż doświadczyła wiele łask za pośrednictwem świętych,
jak również od dusz czyśćcowych, za które wiele się modliła. Tworzyła poezję o
treści religijnej. Największy utwór liczący ponad 5,5 tysiąca wierszy poświęciła
rozważaniu Męki Pańskiej oraz życiu Najświętszej Maryi Panny na tle tajemnic
różańcowych. Chętnie też malowała, zwłaszcza miniatury, również o tematyce
religijnej. Najbardziej znanym obrazem namalowanym przez św. Katarzynę z Bolonii
jest obraz Madonny z Dzieciątkiem trzymającej w ręku jabłko. Pod koniec życia
Katarzyna napisała dzieło ascetyczne będące owocem jej własnych doświadczeń
mistycznych zatytułowane: „O siedmiorakiej zbroi ducha”. Pisała w nim zwracając
się do współczesnych, ale i do nas: „Przywdziejcie zbroję bożą, abyście mogli
ostać się wobec zasadzek szatana! Wszyscy, którzy posiadają tak szlachetne
przymioty umysłu i serca, że pragną wziąć krzyż ze względu na Pana naszego
Jezusa Chrystusa, który poległ na polu walki, aby nam przywrócić życie, powinni
koniecznie do tego rodzaju walki przywdziać zbroję, a szczególnie tę, którą tu
po kolei wymienię. Po pierwsze, pilność; po drugie, nieufność wobec samego
siebie; po trzecie, zaufanie Bogu; po czwarte, pamięć o Męce Pańskiej; po piąte,
pamięć o swojej śmierci; po szóste, pamięć o chwale Bożej; po siódme, kierowanie
się powagą Pisma świętego, jak tego przykład dał Jezus Chrystus na pustyni”.
Takie właśnie szlachetne przymioty umysłu i serca przywołuje św. Katarzyna
Bolońska, nazywając je zbroją. Bardzo szlachetna to zbroja i bardzo
skuteczna.
Katarzyna zmarła 9 marca 1463 r. przeżywszy 50 lat, z czego 32 w zakonie.
Przy jej grobie zaczęły dziać się nadzwyczajne rzeczy. Dlatego jej ciało
wydobyto z sarkofagu i umieszczono na tronie, na jakim zasiadała jako przełożona
klasztoru. Do dziś możemy ją oglądać w zakrystii kościoła Ciała Pańskiego w
Bolonii. Siedzi na tronie, odbiera hołd i udziela posłuchania wszystkim
zwracającym się do niej o pomoc. Zwłaszcza nam, ludziom XXI wieku, radzi
przywdziać „zbroję Bożą” na czas inwazji sekularyzmu, kiedy w świecie znika
poczucie tego, co nadprzyrodzone.
Tekst został wygłoszony w ramach cyklu
felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 08.03.2010
|