Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2010-03-08

Św. Katarzyna de Vigri

W epoce średniowiecza ludzi interesowały daleko bardziej prawdy nadprzyrodzone niż to ma miejsce dziś. Dziś nawet trudno nam pojąć atmosferę tamtych czasów, zwłaszcza że świat coraz skuteczniej wypłukuje z nas poczucie tego, co nadprzyrodzone. W średniowieczu zaś istniały dwa prądy, które zmierzały do poznania prawd nadprzyrodzonych. Jednym była filozofia scholastyczna, a drugim mistycyzm. Pierwsza podążała drogą rozumu, druga zaś drogą kontemplacji. Wieki średnie wydały wielu mistyków. Wystarczy wspomnieć tylko św. Bernarda czy też św. Katarzynę ze Sieny. Ale dziś chciałbym przypomnieć mniej znaną średniowieczną mistyczkę św. Katarzynę z Bolonii.

Nazywała się Katarzyna de Vigri i była córką Jana de Vigri, profesora uniwersytetu i doradcy markiza Ferrary Mikołaja d'Este. Urodziła się w 1413 r. w Padwie, która była wówczas jednym z najwspanialszych miast Europy. Katarzyna otrzymała staranne wykształcenie, studiowała literaturę i sztuki piękne, przejawiała także spore zdolności artystyczne: malowała, komponowała i pisała poezje. Mając lat dziesięć została umieszczona na dworze markiza Mikołaja jako dama do towarzystwa jego córki księżniczki Małgorzaty. Przez cztery lata żyła więc na dworze książęcym, aż do czasu kiedy Małgorzata wyszła za mąż.

Trudno dziś powiedzieć, co skłoniło Katarzynę do porzucenia dotychczasowego życia. Była zapewne osobą wrażliwą i głęboko uduchowioną. Mając lat osiemnaście wstąpiła w Ferrarze do zakonu żyjącego zgodnie z regułą św. Augustyna, ale wkrótce mniszki przyjęły regułę franciszkańską. Współczesnych zastanawiało, z jaką łatwością młoda kobieta, która spędzała dotychczasowe życie w wykwintnej atmosferze książęcego dworu, stała się żyjącą według surowych reguł zakonnicą, przyzwyczajona do wszelakich wygód przyjmuje na siebie obowiązki furtianki albo posługuje w klasztornej piekarni. Jednak jej przełożeni dostrzegli również inne zalety Katarzyny. Wkrótce została mistrzynią nowicjatu z zadaniem przygotowania młodych adeptek do służby zakonnej. Potrafiła być miła i stanowcza zarazem, wzbudzała entuzjazm do służby Bożej i do postępu w cnocie. Powołania kwitły, przybywało w klasztorze sióstr, powstawały nowe fundacje klasztorne. Również rodzinna Bolonia ufundowała klasztor dla klarysek. Kilkanaście sióstr, wśród nich Katarzyna, opuściło Ferrarę i udało się do Bolonii. Obowiązki przełożonej nowego klasztoru przejęła Katarzyna i pełniła tę funkcję, aż do śmierci. Słynęła z wielkiej pokory i głębokiego życia duchowego. Posiadała charyzmat czytania w ludzkich sercach. Mówiła, iż doświadczyła wiele łask za pośrednictwem świętych, jak również od dusz czyśćcowych, za które wiele się modliła. Tworzyła poezję o treści religijnej. Największy utwór liczący ponad 5,5 tysiąca wierszy poświęciła rozważaniu Męki Pańskiej oraz życiu Najświętszej Maryi Panny na tle tajemnic różańcowych. Chętnie też malowała, zwłaszcza miniatury, również o tematyce religijnej. Najbardziej znanym obrazem namalowanym przez św. Katarzynę z Bolonii jest obraz Madonny z Dzieciątkiem trzymającej w ręku jabłko. Pod koniec życia Katarzyna napisała dzieło ascetyczne będące owocem jej własnych doświadczeń mistycznych zatytułowane: „O siedmiorakiej zbroi ducha”. Pisała w nim zwracając się do współczesnych, ale i do nas: „Przywdziejcie zbroję bożą, abyście mogli ostać się wobec zasadzek szatana! Wszyscy, którzy posiadają tak szlachetne przymioty umysłu i serca, że pragną wziąć krzyż ze względu na Pana naszego Jezusa Chrystusa, który poległ na polu walki, aby nam przywrócić życie, powinni koniecznie do tego rodzaju walki przywdziać zbroję, a szczególnie tę, którą tu po kolei wymienię. Po pierwsze, pilność; po drugie, nieufność wobec samego siebie; po trzecie, zaufanie Bogu; po czwarte, pamięć o Męce Pańskiej; po piąte, pamięć o swojej śmierci; po szóste, pamięć o chwale Bożej; po siódme, kierowanie się powagą Pisma świętego, jak tego przykład dał Jezus Chrystus na pustyni”. Takie właśnie szlachetne przymioty umysłu i serca przywołuje św. Katarzyna Bolońska, nazywając je zbroją. Bardzo szlachetna to zbroja i bardzo skuteczna.

Katarzyna zmarła 9 marca 1463 r. przeżywszy 50 lat, z czego 32 w zakonie. Przy jej grobie zaczęły dziać się nadzwyczajne rzeczy. Dlatego jej ciało wydobyto z sarkofagu i umieszczono na tronie, na jakim zasiadała jako przełożona klasztoru. Do dziś możemy ją oglądać w zakrystii kościoła Ciała Pańskiego w Bolonii. Siedzi na tronie, odbiera hołd i udziela posłuchania wszystkim zwracającym się do niej o pomoc. Zwłaszcza nam, ludziom XXI wieku, radzi przywdziać „zbroję Bożą” na czas inwazji sekularyzmu, kiedy w świecie znika poczucie tego, co nadprzyrodzone.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 08.03.2010