Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2010-03-15

Św. Ludwika de Marillac

15 marca 1660 r., czyli dokładnie przed 350 laty, zmarła św. Ludwika de Merillac. Kim była św. Ludwika? Można powiedzieć, spoglądając na jej trudne życie: dziecko z nieprawego łoża, żona doświadczona cierpieniem, zamartwiająca się matka i spokojna babcia, pogrążona w kontemplacji i składająca śluby wdowieństwa, nauczycielka i opiekunka ubogich, oddana pracy społecznej, organizatorka dzieł miłosierdzia, współzałożycielka Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia.

Nazwisko „de Merillac” znaczyło we Francji tyle co w Rzeczpospolitej Potocki lub Lubomirski, ale Ludwice, choć dziedziczyła nazwisko arystokratyczne, nie przynależały prawa z niego wynikające. Urodzona w 1591 r. była dzieckiem z nieprawego łoża. Nigdy nie poznała swojej matki. Istnieją również pewne wątpliwości co do tego czy jej ojciec Ludwik rzeczywiście był dla niej biologicznym ojcem. Te wątpliwości muszą dziś wydawać się drobnymi niuansami, ale w procesie kanonizacyjnym Kościół musiał skrupulatnie rozstrzygnąć te kwestie. Nie było wówczas jasnym, czy osoba pochodząca z nieprawego związku może być ogłoszona świętą. Kościół rozstrzygnął jednak, że może.

Ludwika zdobywała wiedzę u dominikanek w klasztorze królewskim św. Ludwika, gdzie uczyła się pisać, czytać, malować, zdobywała formacje humanistyczną, poznawała duchowość Katarzyny Sieneńskiej i myślała o życiu zakonnym. Potem na pensji w Paryżu uczyła się prowadzenia domu. Zetknęła się z karmelitankami, w tym czasie złożyła także ślub służenia Bogu i bliźnim. Być może wątłe zdrowie Ludwiki stało się powodem, iż odradzano czy wręcz odmawiano jej wstąpienia do zakonu. W 1613 r. za namową rodziny poślubiła Antoniego Le Gras. Z tego związku narodził się syn Michał Antoni. Kobieta odczuwała liczne niepokoje. Przeczuwała, że droga którą podąża nie jest jej drogą. W 1619 r. spotyka św. Franciszka Salezego, od którego otrzymuje duchowe wsparcie. Jednak w 1622 r. mąż Ludwiki ciężko zachorował. Małżonka odbiera chorobę męża jako karę za sprzeniewierzenie się swemu powołaniu zakonnemu. Pogrąża się w długiej depresji, myśli o życiu w samotności. Jednak w dzień Zesłania Ducha św. 1623 r. w kościele św. Mikołaja otrzymuje coś co nazwie „Światłem Pięćdziesiątnicy”. Od tego czasu wątpliwości Ludwiki zniknęły. Tamto wydarzenie opisała na pergaminie, który nosiła zawsze przy sobie. Zrozumiała, że jej rolą jest trwać przy mężu, opiekować się nim, przygotować go na śmierć. Czekała również na nowego przewodnika duchowego i na życie we wspólnocie. Tyle wiedziała, nie znała ni czasu kiedy to nastąpi, ni szczegółów. Wkrótce na drodze Ludwiki staje niejaki Wincenty a Paulo. Odtąd drogi tych dwojga świętych splotą się aż do śmierci.

W 1625 r. umiera na gruźlicę mąż Ludwiki Antoni Le Gras. Umiera przygotowany na śmierć, pojednany z Bogiem, świadom swego współuczestnictwa w cierpieniach Chrystusa. Co robi Ludwika? Przede wszystkim jest ponad miarę zatroskana o swego syna, który nieco opóźniony w rozwoju jest wielką troską swojej matki. Pobożność Ludwiki jest niejako zamknięta w obrębie najbliższej rodziny. Ale to się zmienia. Kiedy w 1617 r. Wincenty założył Bractwo Miłosierdzia, należały do niego kobiety wywodzące się z arystokracji. Spontanicznie podjęły one dzieło niesienia pomocy najuboższym. Jednak z czasem ks. Wincenty postanowił zaangażować w działalność charytatywną posiadające więcej umiejętności praktycznych wiejskie dziewczęta. One zostały pierwszymi siostrami miłosierdzia. Wyjątkowo ważne wsparcie w zorganizowaniu nowego zgromadzenia św. Wincenty otrzymał od św. Ludwiki de Marillac. Jej właśnie powierzył bezpośrednią opiekę nad dziewczętami. W 1633 r. razem powołali do życia wspólnotę, jakiej nie było dotąd w Kościele. Pierwsze ustalenia nowej reguły zakonnej niosły rewolucyjne wręcz zmiany, odmieniły status kobiety konsekrowanej w Kościele. Do tej pory zakonnice żyły za klauzurą. Od tej pory domy chorych stały się ich klasztorem, wynajęte pokoiki – celą zakonną, kościoły parafialne – kaplicą, ulice miast i szpitalne sale – dziedzińcem klasztornym, klauzurą ich będzie posłuszeństwo, zapłatą święta bojaźń Boża, a welonem pobożna skromność.

Ludwika de Merillac wiodła życie wypełnione intensywną pracą i modlitwą. Zajmowała się także pracą organizacyjną i administracyjną w zgromadzeniu. Udzielała wielu praktycznych wskazówek siostrom. W 1647 r. św. Wincenty tak powiedział o siostrze Ludwice: „Pannę Le Gras – według naturalnego porządku rzeczy – uważam za martwą już od 10 lat. Na jej widok można by powiedzieć, że wygląda jakby podniosła się z trumny, tak kruche wydaje się jej ciało i taka bladość okrywa jej oblicze. Ale Bóg wie jaką siłę ducha ma ona w sobie”.

Ludwika zmarła w 1660 roku, a została kanonizowana w 1934. Cztery lata przed jej śmiercią znany angielski filozof Thomas Hobbes opublikował swe dzieło Lewiatan, w którym dowodził że człowiek człowiekowi jest wilkiem. Znalazło się wielu naśladowców Hobbesa, którzy chcieli wypraktykować jego teorię. Ale, niejako obok, żyli i wciąż żyją ci, którzy w człowieku widzą nie wilka, ale cierpiącego Chrystusa. Prawda ta odżywa również w życiu św. Ludwiki de Merillac wdowy Le Gras, która stała się natchnieniem dla wielu kobiet, które poświęciły się pracy na rzecz potrzebujących. Wiele z nich pracę z chorymi przypłaciło życiem, zaraziwszy się nieuleczalną chorobą. Mimo to od czterech wieków niosą pomoc, przypominając nam wszystkim, słowa Chrystusa: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili”.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 15.03.2010