|
Zaplanowałem sobie pierwotnie przypomnienie niezwykłej postaci św. Gemmy
Galgani, zmarłej na początku XX wieku włoskiej stygmatyczki, którą Kościół
wspomina w liturgii 11 kwietnia. Miała 25 lat kiedy umierała, a jej młode życie
było długim pasmem cierpień. W czerwcu 1899 r. otrzymała dar stygmatów. Znosząc
wszystkie cierpienia z heroicznym poddaniem się woli Bożej powtarzała: „Miłość
żąda miłości; ogień żąda ognia”.
Ale w tych dniach nasze myśli kierują się w stronę tych wydarzeń, które
rozegrały się w sobotę na lotnisku w Smoleńsku. One przecież wyznaczają ostatni
etap długiego pasma cierpień narodu polskiego. Wielu ludzi stawia dziś pytanie:
Co będzie z Polską?
Gdyby się zjawił ktoś z innego świata i zapoznał się z naszą historią,
musiałby głęboko zadumać się nad losem Polaków. Dwa razy upadała polska
państwowość. Tragiczne w skutkach zrywy wolnościowe usiłowały niepodległość na
powrót wywalczyć. W każdym pokoleniu ginęli ludzie, najwięksi patrioci, a wraz z
nimi zdawało się, że umierała nadzieja. Ale nie umarła: rodzili się Mickiewicz,
Słowacki, Krasiński, Norwid, Konopnicka, Sienkiewicz, Prus, Orzeszkowa, ale i
Piłsudski, Dmowski, Witos, Korfanty. Oni doskonalili polski język i polskie
myślenie, byli przywódcami wolnego ducha narodu polskiego. Prymas Ledóchowski,
arcybiskup Feliński, Idzi Radziszewski - twórca KUL-u, zastęp świętych okresu
niewoli z Honoratem Koźmińskim, Albertem Chmielowskim umacniali siły i wiarę
narodu. Przyszła wolność, ale na krótko. Niebo zakryły rodzące się
totalitaryzmy. Diabelskie ideologie zażądały nowej krwi męczenników: Maksymilian
Kolbe, Michał Kozal, Wincenty Frelichowski i wielu innych; ofiary egzekucji,
więźniowie obozów i ten nieodżałowany kwiat polskiej inteligencji złożony w
mogiłach Charkowa, Miednoje i Katynia; potem młodzi bohaterowie zbrojnego
podziemia niepodległościowego; ofiary wystąpień robotniczych w zmaganiach o
godność ludzką z lat: 1956, 1970, 1976, 1981, robotnicy, studenci, kapłani z ks.
Jerzym Popiełuszką. Sądzę, że przybysz z zaświatów, czytający naszą historię,
mógłby zapytać: Ile jeszcze tej krwi? Czyż nie wystarczy? Czy Polacy nie złożyli
już z naddatkiem wystarczającej daniny krwi?
W 70 lat po zbrodni katyńskiej znowu w smoleńską ziemię wsiąknęła krew
polska, jakby tamtej było za mało. Zginął prezydent, głowa państwa polskiego,
zginęła elita polityczna Polski, dowództwo sił zbrojnych. Skutki tego
tragicznego wydarzenia będą dalekosiężne, nie potrafimy ich dzisiaj nawet
ogarnąć. Jak to wydarzenie odczytać? W jaki sposób je zrozumieć?
Na myśl przychodzi czerwiec 1979 r. i słowa Największego z Polaków, które
wówczas padły. Jan Paweł II podczas homilii na Placu Zwycięstwa powiedział: „Nie
sposób zrozumieć dziejów Narodu polskiego - tej wielkiej tysiącletniej
wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z was - bez Chrystusa!
Jeżeli odrzucimy ten klucz do zrozumienia samych siebie, narażamy się na
zasadnicze nieporozumienie. Nie sposób zrozumieć tego Narodu, który miał
przeszłość tak wspaniałą, a zarazem tak straszliwie trudną - bez
Chrystusa.”
Tradycja przekazuje nam takie przesłanie: „Kogo Bóg miłuje, tego
doświadcza”, dlatego nie popadamy w beznadziejną rozpacz, ale wierzymy, że Bóg
wyprowadzi z tego tragicznego wydarzenia dobro. Zrozumieć naród polski z
Chrystusem, to pamiętać że Bóg nie zatrzymał się na Wielkim Piątku, w cieniu
grobu, ale prowadzi nas do Wielkanocnego Poranka.
Tragedia nad Smoleńskiem, jak wielu zauważyło, wydarzyła się nie tylko w
rocznicę mordu w Katyniu, ale również w rocznicę śmierci Jana Pawła II, w
wigilię niedzieli Miłosierdzia. Przesłanie papieża Polaka wciąż domaga się
realizacji również w odniesieniu do życia społecznego: do ochrony życia, do
obecności zasad moralnych w życiu publicznym, do obecności symboliki
chrześcijańskiej, która niestety również u nas ma swych przeciwników. Trzeba to
papieskie nauczanie na nowo wydobyć i wprowadzić w życie. Wówczas łatwiej
zrozumiemy pasmo cierpień, ale i wielkich zwycięstw, które splatają się razem w
los Polaków, w dzieje naszego narodu, narodu którego przecież bez Chrystusa nikt
nie zrozumie.
Tekst został wygłoszony w ramach cyklu
felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 12.04.2010
|