Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2010-04-12

Nie sposób zrozumieć cierpień Polski bez Chrystusa

Zaplanowałem sobie pierwotnie przypomnienie niezwykłej postaci św. Gemmy Galgani, zmarłej na początku XX wieku włoskiej stygmatyczki, którą Kościół wspomina w liturgii 11 kwietnia. Miała 25 lat kiedy umierała, a jej młode życie było długim pasmem cierpień. W czerwcu 1899 r. otrzymała dar stygmatów. Znosząc wszystkie cierpienia z heroicznym poddaniem się woli Bożej powtarzała: „Miłość żąda miłości; ogień żąda ognia”.

Ale w tych dniach nasze myśli kierują się w stronę tych wydarzeń, które rozegrały się w sobotę na lotnisku w Smoleńsku. One przecież wyznaczają ostatni etap długiego pasma cierpień narodu polskiego. Wielu ludzi stawia dziś pytanie: Co będzie z Polską?

Gdyby się zjawił ktoś z innego świata i zapoznał się z naszą historią, musiałby głęboko zadumać się nad losem Polaków. Dwa razy upadała polska państwowość. Tragiczne w skutkach zrywy wolnościowe usiłowały niepodległość na powrót wywalczyć. W każdym pokoleniu ginęli ludzie, najwięksi patrioci, a wraz z nimi zdawało się, że umierała nadzieja. Ale nie umarła: rodzili się Mickiewicz, Słowacki, Krasiński, Norwid, Konopnicka, Sienkiewicz, Prus, Orzeszkowa, ale i Piłsudski, Dmowski, Witos, Korfanty. Oni doskonalili polski język i polskie myślenie, byli przywódcami wolnego ducha narodu polskiego. Prymas Ledóchowski, arcybiskup Feliński, Idzi Radziszewski - twórca KUL-u, zastęp świętych okresu niewoli z Honoratem Koźmińskim, Albertem Chmielowskim umacniali siły i wiarę narodu. Przyszła wolność, ale na krótko. Niebo zakryły rodzące się totalitaryzmy. Diabelskie ideologie zażądały nowej krwi męczenników: Maksymilian Kolbe, Michał Kozal, Wincenty Frelichowski i wielu innych; ofiary egzekucji, więźniowie obozów i ten nieodżałowany kwiat polskiej inteligencji złożony w mogiłach Charkowa, Miednoje i Katynia; potem młodzi bohaterowie zbrojnego podziemia niepodległościowego; ofiary wystąpień robotniczych w zmaganiach o godność ludzką z lat: 1956, 1970, 1976, 1981, robotnicy, studenci, kapłani z ks. Jerzym Popiełuszką. Sądzę, że przybysz z zaświatów, czytający naszą historię, mógłby zapytać: Ile jeszcze tej krwi? Czyż nie wystarczy? Czy Polacy nie złożyli już z naddatkiem wystarczającej daniny krwi?

W 70 lat po zbrodni katyńskiej znowu w smoleńską ziemię wsiąknęła krew polska, jakby tamtej było za mało. Zginął prezydent, głowa państwa polskiego, zginęła elita polityczna Polski, dowództwo sił zbrojnych. Skutki tego tragicznego wydarzenia będą dalekosiężne, nie potrafimy ich dzisiaj nawet ogarnąć. Jak to wydarzenie odczytać? W jaki sposób je zrozumieć?

Na myśl przychodzi czerwiec 1979 r. i słowa Największego z Polaków, które wówczas padły. Jan Paweł II podczas homilii na Placu Zwycięstwa powiedział: „Nie sposób zrozumieć dziejów Narodu polskiego - tej wielkiej tysiącletniej wspólnoty, która tak głęboko stanowi o mnie, o każdym z was - bez Chrystusa! Jeżeli odrzucimy ten klucz do zrozumienia samych siebie, narażamy się na zasadnicze nieporozumienie. Nie sposób zrozumieć tego Narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą, a zarazem tak straszliwie trudną - bez Chrystusa.”

Tradycja przekazuje nam takie przesłanie: „Kogo Bóg miłuje, tego doświadcza”, dlatego nie popadamy w beznadziejną rozpacz, ale wierzymy, że Bóg wyprowadzi z tego tragicznego wydarzenia dobro. Zrozumieć naród polski z Chrystusem, to pamiętać że Bóg nie zatrzymał się na Wielkim Piątku, w cieniu grobu, ale prowadzi nas do Wielkanocnego Poranka.

Tragedia nad Smoleńskiem, jak wielu zauważyło, wydarzyła się nie tylko w rocznicę mordu w Katyniu, ale również w rocznicę śmierci Jana Pawła II, w wigilię niedzieli Miłosierdzia. Przesłanie papieża Polaka wciąż domaga się realizacji również w odniesieniu do życia społecznego: do ochrony życia, do obecności zasad moralnych w życiu publicznym, do obecności symboliki chrześcijańskiej, która niestety również u nas ma swych przeciwników. Trzeba to papieskie nauczanie na nowo wydobyć i wprowadzić w życie. Wówczas łatwiej zrozumiemy pasmo cierpień, ale i wielkich zwycięstw, które splatają się razem w los Polaków, w dzieje naszego narodu, narodu którego przecież bez Chrystusa nikt nie zrozumie.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 12.04.2010