Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2010-04-26

Św. Piotr Chanel

Od początku historii Kościoła wzorem męstwa i świętości pozostaje męczeństwo, ponieważ naśladowanie Chrystusa osiąga swój najdoskonalszy wyraz właśnie w męczeństwie. Historia Kościoła naznaczona jest krwią męczenników. Męczeństwo nie było jednak wyrokiem losu czy znoszeniem bezsensownego cierpienia, które nikomu nie służyło, ale naśladowaniem Chrystusa w pełnym tego słowa znaczeniu. „Postanowiłem bowiem będąc wśród was nie znać niczego więcej jak tylko Jezusa Chrystusa i to Ukrzyżowanego” – pisze św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian. Apostolskie głoszenie Ewangelii, aż po krańce świata było misją żywą we wszystkich pokoleniach.

W dniu 28 kwietnia Kościół wspomina św. Piotra Chanela, który poświęcił swe życie ewangelizacji Oceanii, czyli tzw. antypodów świata. Tysiące wysp rozrzuconych wśród błękitnych wód Pacyfiku stanowi wraz z Australią 1/3 powierzchni świata. Zamieszkuje je jednak tylko 30 milionów ludzi. Mieszkańcy Oceanii długo nie słyszeli o Chrystusie. Panowały tu prymitywne religie, a ludzie zjadali siebie nawzajem. Dopiero w pierwszej połowie XIX wieku za przyczyną papieża Leona XII przybyli tu pierwsi misjonarze z Towarzystwa Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Zastali tu misjonarzy protestanckich, a wzajemne współżycie nie należało do najłatwiejszych.

Pierwszy misjonarz Oceanii Piotr Chanel urodził się na wsi pod Lyonem we Francji w 1803 r. w ubogiej chłopskiej rodzinie. Już jako chłopiec pasał tam owce. Były to czasy tuż po rewolucji francuskiej, w której bardzo ucierpiał Kościół katolicki, a wielu kapłanów zostało zamordowanych. Inteligencja i pobożność Piotra zwróciły uwagę ojca Trompiera, miejscowego księdza, który zaczął uczyć go łaciny. Chłopiec trafił następnie do niższego, a potem wyższego seminarium duchownego. W 1827 r. przyjął święcenia kapłańskie. Otrzymał zaniedbaną parafię pod Paryżem, potem pracował jako proboszcz w pobliżu Genewy w Szwajcarii. Piotr Chanel już jako dziecko marzył o misjach wśród niewierzących. Jednak Kościół francuski, który poniósł wielkie ofiary w czasie rewolucji, usilnie potrzebował kapłanów. Dlatego Piotr nie uzyskał zgody na wyjazd misyjny. Pracował więc jako proboszcz w parafii w Rozet oraz jako profesor i ojciec duchowny znajdującego się tam niższego seminarium duchownego. Czekał cierpliwie, aż przyjdzie jego czas, gdy wezwie go Pan. W 1836 r. za zezwoleniem swego biskupa wstąpił do misyjnego Zgromadzenia Maryi. W tym czasie Stolica Apostolska zwróciła baczniejszą uwagę na wyspy Oceanii, gdzie również protestanci rozwijali swoje misje. W 1837 r. Piotr Chanel przybył na wyspę Futuna położoną pomiędzy Hawajami a Nową Zelandią. Mieszkańcy tej wyspy wsławili się tym, iż w XIX wieku dokonali najazdu na sąsiednią wyspę Alofi i zjedli wszystkich jej mieszkańców. Wśród takich ludzi podjęli pracę ewangelizacyjną pierwsi misjonarze. Piotr Chanel przybył na wyspę w towarzystwie brata zakonnego i świeckiego pomocnika. Misjonarze szybko opanowali język tubylców i poznali ich obyczaje. „Spalony żarem słońca w czasie swych prac, często dręczony głodem, powracał do domu oblany potem, wyczerpany zmęczeniem; zawsze jednak był mocny duchem, żwawy i radosny, jakby wracał z przyjemnego i miłego miejsca. A zdarzało się to raz po raz, prawie codziennie” – pisał o Chanelu jeden z jego biografów. Miał zwyczaj niczego nie odmawiać mieszkańcom wyspy, nawet tym, którzy prześladowali go, tłumacząc ich zawsze i nigdy ich nie odrzucając, chociaż byli prości i natrętni. Wszystkim bez wyjątku i na wszelki możliwy sposób okazywał niezwykłą życzliwość. Nic więc dziwnego, że mieszkańcy nazywali go człowiekiem najlepszego serca, on zaś mawiał do brata: „Na tak trudnej placówce misyjnej powinniśmy być świętymi”. W przeddzień swego męczeństwa powiedział: „Nie szkodzi, jeśli ja umrę. Religia chrześcijańska już tak zapuściła korzenie na tej wyspie, że nie zostanie zniszczona mimo mojej śmierci”.

Początkowo misjonarze spotkali się z życzliwością starszyzny plemiennej, ale z czasem przywódcy plemienni zrozumieli, że wraz z przyjęciem chrześcijaństwa ich pozycja ulegnie degradacji. Zgodę na przyjęcie chrztu wyraził syn wodza plemiennego na wyspie Futuna. Tego było już za wiele. Kacyk wysłał siepaczy, by ucięli głowę misjonarzowi. Tak się też stało 28 kwietnia 1841 r. Jednak chrześcijaństwo było już na Futunie głęboko zakorzenione, a krew misjonarza stała się posiewem nowych wyznawców. Wkrótce wyspa w całości przyjęła katolicyzm i tak pozostaje do dziś. W 1872 r. wyświęcono pierwszego tubylczego kapłana w Oceanii. W 1889 r. Piotr Chanel został beatyfikowany, a w 1954 r. kanonizowany przez Piusa XII i ogłoszony pierwszym męczennikiem Oceanii i patronem tej części świata.

Św. Jan Ewangelista pisze w Pierwszym Liście: „On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci” (1 J 3,16). Te słowa wypełnił w swoim życiu św. Piotr Chanel. My zaś powinniśmy pamiętać, że wciąż są na świecie ludzie, którzy na wzór Chrystusa i Jego Apostołów oddają swe życie w służbie Ewangelii.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 26 kwietnia 2010 r.