|
Adam Mickiewicz w III części „Dziadów” włożył w usta Piotra Wysockiego słowa,
które pozostają doskonałą charakterystyką duszy polskiej: „Nasz naród jak lawa/
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa/ Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie
wyziębi/ Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.”
Przywoływane w dniu dzisiejszym dzieło Konstytucji 3 maja jest znakomitym
przykładem zstąpienia do głębi, przebicia się – przez to, co twarde, suche czy
plugawe – do środka, gdzie płonie wewnętrzny ogień tego, co nazywamy polskością.
A że płonie, tego możemy być pewni. Trudność sprawia nam natomiast przebicie się
przez ową skorupę. Garstka patriotów pod koniec XVIII wieku stworzyła Ustawę
Zasadniczą, która miała za zadanie ratować upadające państwo; ratować jego
ustrój, gospodarkę, edukację, obyczaje.
W ławach poselskich Sejmu zwanego Wielkim zasiedli wychowankowie Collegium
Nobilium założonego w 1740 przez Stanisława Konarskiego, pijara, reformatora
szkolnictwa, wychowawcy narodu polskiego, uhonorowanego przez króla medalem
Sapere auso – „temu, który odważył się być mądrym”. Pośmiertne losy Konarskiego
charakterystyczne są dla tych, którzy jak on „odważyli się być mądrymi”. Po
powstaniu listopadowym szczątki Konarskiego i innych ojców pijarów skrycie
zabrano z kościoła przy ulicy Długiej w Warszawie i pogrzebano w nieoznakowanej,
zbiorowej mogile na cmentarzu powązkowskim, a kościół pijarów zamieniono na
cerkiew. Wspominam Konarskiego, bo jest on w sposób pośredni twórcą Konstytucji
3 maja, gdyż przygotował i uformował tych, którzy ją napisali i którzy ją
wprowadzali w życie. Stanisław Konarski potrafił przebić się przez twarde
pokłady lawy i zstąpić do głębi.
Niestety słabszą stroną naszej duszy jest polityka. Nie zawsze potrafimy
właściwie ocenić nasze położenie polityczne. Nie zawsze umiemy zlokalizować tego
najgroźniejszego przeciwnika. Gwarantem politycznym Konstytucji miały być Prusy
i ich sojusznicy. Prusy zaś realizowały swoją własną drogę do mocarstwowości, a
wiodła ona przez Polskę. Państwo pruskie mogło się rozwijać tylko w jeden
sposób, kosztem Polski. Tak więc kraj, który miał być naszym sojusznikiem stał
się naszym grabarzem wyrywając nam ziemie północne i dostęp do morza bez czego
państwo polskie istnieć nie mogło. Niestety nie był to ostatni w naszych
dziejach przykład zdrady sojusznika.
Konstytucja 3 maja trwała tylko kilkanaście miesięcy. Okres ten zakończył się
przegraną i drugim rozbiorem Polski. Jest więc jeszcze jednym punktem na liście
polskich klęsk. Narażamy się przez to obcym i swoim, iż jesteśmy narodem, który
czci klęski bardziej niż zwycięstwa. Chyba jednak nie bez racji powiadają
badacze tamtych czasów, iż gdyby Polska upadła w czasach saskich nie miałaby
tradycji, od której mogłaby się odbić ku niepodległości. Konstytucja 3 maja tę
tradycję stworzyła. Była ona żywa przez cały okres zaborów. Do tej tradycji
odwoływało się pokolenie, które sięgnęło po niepodległość w 1918 r.
Konstytucja wyzwoliła patriotyzm narodu, te pozytywne emocje, które pozwoliły
trwać Polakom mimo utraty państwowości. Oczywiście emocje zawsze musi równoważyć
rozum. Inaczej mówimy, że emocje biorą górę nad rozumem i instynktownie czujemy,
że to nie jest właściwy stan.
Poseł ziemi nowogródzkiej Tadeusz Rejtan (20 lat wcześniej) przy wyborze na
posła otrzymał instrukcje: „bronić całości Polski z narażeniem życia i mienia”.
Na Sejmie rozbiorowym po pierwszym rozbiorze Polski ukrył laskę marszałkowską,
żeby nie dopuścić do otwarcia obrad. Gdyby przyszłość Polski, jej całość,
niepodległość, pomyślność zależały od drewnianej laski marszałka sejmu to pewnie
znalazłby się jakiś skuteczny sposób by ten przedmiot wyeliminować. Niestety
sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana i poważna. Przyszłość Polski wymaga
poruszenia najtęższych umysłów, wymaga zainteresowania sprawami Polski jak
największej liczby jej obywateli i to nie tylko w nadzwyczajnych stanach, ale
przede wszystkim na co dzień. Obywatelskość obok patriotyzmu i wiary w Boga
tworzy fundament polskości. Jeżeli tej obywatelskości nie da się zbudować, czyli
nie da się zainteresować Polaków Polską oraz jej problemami i nie da się
wyzwolić mądrej aktywności obywateli, to pozostanie nam gest Rejtana, który
najpierw próbował schować laskę marszałka sejmu, a potem położył się w drzwiach,
by nie wpuścić posłów do sali obrad. Gest piękny, szalony szaleństwem
Rejtanowskiego patriotyzmu, a zarazem akt desperacji i bezsilności. Po prostu
Tadeusz Rejtan już nic nie mógł zrobić. Jemu przez pokłady zimnej lawy przebić
się nie udało.
Ostatnie tygodnie: śmierć prezydenckiej pary i wielu znamienitych osób w
państwie, oprócz nieprzebranego bólu, wyzwoliły w Polakach szlachetny
patriotyzm. Jakby spod tej twardej skorupy wypłynęła Mickiewiczowska gorąca
lawa. Trzeciomajowe święto, odwołanie się do wspaniałego dzieła Sejmu Wielkiego,
wzmacnia nas Polaków już nie tylko uczuciowo, ale rozumowo. Konstytucja była
dziełem polskiego rozumu, myśli polskiej inspirowanej patriotyzmem. Niech nam
więc i dziś towarzyszy myśl polska, której nie musimy się wstydzić. Miała ona
swoje upadki, ale miała też wzloty, wcale nie rzadkie. Myśl polska potrafiła
zadziwić świat. Jednym z jej najlepszych przejawów była Konstytucja 3 maja,
której dziś z podziwem dla jej twórców oddajemy hołd.
Treść artykułu w skróconej formie starosta świdnicki Mirosław Król wygłosił
podczas obchodów święta narodowego 3 maja 2010 r. w
Świdniku.
|