|
Dnia 8 maja minęła rocznica śmierci o. prof. Mieczysława Alberta Krąpca;
wybitnego filozofa, teologa, humanisty, współtwórcy Lubelskiej Szkoły
Filozoficznej, wieloletniego rektora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Z
tej okazji nad grobem o. Profesora zebrała się w piątek spora grupa jego
współpracowników, współbraci, uczniów, studentów, grupa młodzieży; ludzi dla
których wielkość o. prof. Krąpca jest wciąż czymś żywym, bo wciąż warto
odwoływać się do jego myśli i wskazań, przy pomocy których z większym
rozumieniem spoglądamy na otaczający nas świat, na rzeczywistość społeczną,
polityczną, na to wszystko, co nazywamy ludzką kulturą. A jednocześnie to
zdroworozsądkowe myślenie, które ten wielki myśliciel upowszechniał, wciąż nie
jest w stanie przebić się do szkół, na polskie uniwersytety, a tym samym do
życia społecznego i politycznego. Wciąż brzmi to przesłanie o. Profesora, które
wypowiedział na krótko przed swoją śmiercią: walczyć, wyrywać naród z
ideologicznej głupoty, bronić narodowej kultury, bronić człowieka i prawdy o
nim.
W roku ubiegłym przejeżdżając przez Brześć na Białorusi zatrzymałem się na
chwilę w Wołczynie w dawnym województwie Poleskim. Tu urodził się ostatni polski
król Stanisław August Poniatowski, a także hetman litewski Wincenty Gosiewski
oraz wybitny malarz klasycystyczny Zygmunt Vogel. Poniatowscy wznieśli w
Wołczynie okazały pałac i zbudowali kaplicę Świętej Trójcy. Za czasów
Poniatowskich i Czartoryskich była tu wspaniała magnacka rezydencja z ogrodem
wzorowanym na wersalskim, z oranżerią i bogatą biblioteką. Dziś po pałacu nie ma
śladu. Pozostała tylko w stanie ruiny późnobarokowa kaplica Świętej Trójcy.
Takich miejsc można by wskazać wiele, wybrałem tu tylko jeden przykład.
Znakomicie prosperujące ośrodki kultury, nauki, techniki na skutek dziejowych
burz i zawieruch zamieniły się w kupę gruzu. Tragiczny los spotkał pałace,
dwory, biblioteki, archiwa, dzieła i arcydzieła sztuki, literatury, a przede
wszystkim ludzi, którzy te dobra tworzyli, gromadzili, aby je zostawić przyszłym
pokoleniom, bo na nich ciąży obowiązek, by dobra te pomnożyć. Tymczasem z tej
wielkiej spuścizny gromadzonej przez wiele pokoleń przez światłych Polaków
pozostało dzisiaj może kilka procent. Wiele z tych dóbr straciliśmy
bezpowrotnie, niektóre zostały zrabowane i zasiliły prywatne zbiory.
Przykład inny dwóch szczególnych miejsc: Katyń, o którym wreszcie robi się
coraz głośniej, i stolica Polski z czasów Powstania z 1944 r; dwa miejsca
szczególnego ludobójstwa i barbarzyństwa. Biorę do ręki listę ofiar i
zaginionych jeńców obozów z Kozielska, Starobielska i Ostaszkowa. Czytam
nazwiska, ich zawody, kim byli: ziemianin z Kresów, sędzia, inżynier, lekarz,
notariusz, lekarz weterynarii, ksiądz, farmaceuta i znowu lekarz. I tak na
każdej stronie wspomnianej listy ofiar. A Powstanie Warszawskie? Wspomnę tylko
kilku poetów młodego pokolenia o nieprzeciętnym talencie: Krzysztof Kamil
Baczyński, Tadeusz Gajcy, Leon Zdzisław Stroiński, Józef Szczepański – to
przerwane ścieżki polskiej myśli, polskiej kultury. Każdy z tych ludzi już
wywierał – a mógł wywierać jeszcze większy i przemożny – wpływ na następne
pokolenia. To były elity, których zabrakło w decydujących, przełomowych
momentach naszych dziejów.
Dlaczego zacząłem od rocznicy śmierci o. Krąpca, a doszedłem do zniszczenia
ludzkiego i materialnego polskiej kultury? Ponieważ o. Profesor jako filozof
realista i jako wielki Polak realnie myślący dostrzegał ten wielki problem:
odbudowania polskich elit. Sam wypromował ok. 300 magistrów i 60 doktorów. Wielu
z nich uzyskało tytuły profesorskie. Zainicjował prace nad Powszechną
Encyklopedią Filozofii. A wszystko to, by odbudować polskie elity na dobrych,
trwałych podstawach. Jako rektor kierował Katolickim Uniwersytetem Lubelskim
przez 13 lat w latach 1970-1983. Kiedy w 1945 r. komuniści zawłaszczyli Polskę
na KUL miał pójść pierwszy atak. Tak przewidywał Prymas Tysiąclecia. Tam
przecież kształcono w duchu prawdy elity katolickie.
Co znaczy odbudować polskie elity na dobrych i trwałych podstawach? Otóż
poznanie ludzkie, a z nim nauka; moralność, a z nią polityka; a także sztuka, a
z nią literatura spotykają się w religii chrześcijańskiej. Religia legła też u
podstaw państwowości polskiej, nadała sens życia naszym przodkom, otwarła ich na
skarbiec wiedzy, którym dysponował świat. Zaczęliśmy z tej wiedzy korzystać i z
czasem ubogacać ją. Odbudować polskie elity na trwałych, dobrych podstawach,
tzn. oprzeć polską kulturę na religii, tak jak zapoczątkowaniem kultury polskiej
było przyjęcie religii chrześcijańskiej. Od tego momentu zaczęła ona żyć i
rozwijać się. Wydała Pawła Włodkowica, Mikołaja Kopernika, Fryderyka Chopina.
Wydała Jana Pawła II i wielu innych. Pod wpływem marksizmu „nowe elity”, które
zawdzięczały swój awans społeczny ideologii czyniły wiele, by religię wypchnąć
na margines. Usunąć religię, dzięki której zdołaliśmy przetrwać zawieruchy i
burze, to dokonać na sobie samozagłady. Dlatego jeżeli przetrwało „coś” ze
spuścizny tego wielkiego narodu katolickiego żyjącego w sercu Europy, to
przetrwało zrządzeniem Opatrzności. Odbieramy to jako szczególny znak Bożej
miłości i jego obecności w polskim narodzie. To właśnie dostrzegał o. prof.
Krąpiec i również w swoich felietonach na antenie Radia Maryja z pasją o tym
mówił. Zachęcał nas wszystkich, byśmy ocalili dla przyszłych pokoleń to, co
najcenniejsze w polskiej kulturze, a zarazem najtrwalsze i najsilniejsze:
przywiązanie do religii, a z nim przywiązanie do prawdy, do dobra i
piękna.
Tekst został wygłoszony w ramach cyklu
felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 10 maja 2010 r.
|