Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2010-06-14

Bł. biskup Michał Kozal

Patronem dnia 14 czerwca, wspominanym w liturgii Kościoła, jest więzień obozu koncentracyjnego w Dachau, o numerze obozowym 24 544, pasterz Kościoła włocławskiego – biskup Michał Kozal. Są takie systemy, które usiłują człowieka zamienić w liczbę, „sztukę”, bo gdy człowiek przeminie pozostaje po nim tylko liczba, a liczby w układzie dziesiętnym wszystkie niemal są takie same. Michał Kozal to ofiara systemu, który straszliwie błądził. Po biskupie miała pozostać tylko liczba, a pozostał kult, którym otacza go Kościół powszechny. Przykład jego życia to kolejne potwierdzenie prawdy, iż miłość jest potężniejsza od nienawiści. To jeszcze jedna prawda zapomniana przez dzisiejszego człowieka. Znamienne, iż statystyki podające liczby zabitych co roku poczętych dzieci też zapisuje się w systemie dziesiętnym, w owych statystykach niepowtarzalne ludzkie życie, staje się „sztuką”, często bezimienną. Ktoś się pewnie obruszy, że nie wolno sugerować takich porównań: życie ludzkie odbierane przez opętanych szermierzy nazizmu i życie ludzkie odbierane w zaciszu gabinetów ginekologicznych. Każde z nich jest niepowtarzalne i o każde z nich upomni się Bóg. Jak niegdyś powiedział Kainowi: „Krew twego brata woła do mnie z ziemi”.

Nie jest przypadkiem, że biskup Michał Kozal patron trudnych czasów, czasów gdzie zabójstwo poczętego życia uchodzi często bezkarnie, ten przyszły biskup i męczennik przyszedł na świat w rodzinie wielodzietnej. Można powiedzieć, iż w atmosferze szacunku dla ludzkiego życia i w polskim ubóstwie dojrzewała jego świętość. Urodził się w pobliżu Krotoszyna w 1893 r. W 1914 r. po ukończeniu szkół wstąpił do seminarium duchownego w Gnieźnie. Wtedy w Europie huczały armaty i trwała I wojna światowa. W lutym 1918 r. otrzymał w katedrze gnieźnieńskiej święcenia kapłańskie. Ruszył w wir pracy duszpasterskiej. Jako gorliwy katecheta i spowiednik, przystępny, wyrozumiały i uczynny, pielęgnujący życie modlitewne zasłużył sobie na przydomek „świętego kapłana”. W 1927 r. został ksiądz Kozal ojcem duchownym, potem rektorem i wykładowcą seminarium gnieźnieńskiego. Miał duży i dobroczynny wpływ na seminarzystów. Papież Pius XII mianował księdza Michała Kozala biskupem pomocniczym diecezji włocławskiej. Sakrę biskupią przyjął w sierpniu 1939 r. z rąk biskupa Karola Radońskiego w katedrze we Włocławku. Po niemieckiej agresji na Polskę biskup Michał Kozal trwał na stanowisku pełen poświęcenia i odwagi. Był oparciem i przykładem dla duchowieństwa i wiernych. Odważnie żądał od Niemców uwolnienia aresztowanych księży, przygotował memoriał, w którym wyliczał wszystkie gwałty popełnione przez okupantów. W listopadzie 1939 r. został aresztowany. Kiedy podczas aresztowania Niemiec urągając jego godności położył biskupowi rękę na ramieniu, Biskup Kozal strząsając ją powiedział: „W więzieniu będziecie mogli robić, co i jak wam się spodoba, tu jednak jeszcze ja gospodarzem jestem. Prawem gospodarza tedy proszę nie zapominać, że stoi pan przed biskupem katolickim”. Każdy biskup uosabia majestat apostolski, w biskupie Kozalu była ta moc, którą niektórzy słudzy ciemności nazywają pychą. A to była przecież siła i godność, które płyną z pokory okazywanej boskiej instancji.

Poprzez miejsca uwięzienia we Włocławku, Ladzie i Inowrocławiu trafił biskup do Dachau, osławionej katowni polskich kapłanów. W Lądzie biskup Michał Kozal złożył Bogu dobrowolną ofiarę ze swojego życia za ocalenie współbraci, Kościoła w Polsce i Ojczyzny. Na tej drodze prowadzącej do męczeństwa spotykał biskup różnych ludzi. Więźniowie różnych narodowości pod wrażeniem dostojeństwa, które biło od polskiego biskupa, przekradali się skrycie do jego celi i prosili o błogosławieństwo. I błogosławił polski biskup więźniów różnych narodowości, różnych przekonań politycznych, być może nawet różnych wyznań. Oni zaś na klęczkach przyjmowali ten znak łaski z wiarą, że błogosławieństwo otrzymane z rąk tego biskupa ma u Boga szczególną wagę. Wielokrotnie bity i szykanowany podupadał na zdrowiu, znosząc dzielnie trudy życia obozowego. Oficjalnie biskup Michał Kozal zmarł na tyfus na początku 1943 r., prawdopodobnie jednak dobito go zastrzykiem fenolu. Społeczność obozowa przyzwyczajona przecież do śmierci boleśnie odczuła brak swojego biskupa. W Dachau rozpoczął się cichy kult biskupa męczennika. Ogół więźniów, w przeświadczeniu o świętości jego życia, za jego orędownictwem wzywał Boga w różnych potrzebach.

W czerwcu 1987 r. podczas mszy świętej na placu Defilad Jan Paweł II beatyfikował biskupa Michała Kozala. W swej homilii papież powiedział: „Niech będzie jednym jeszcze patronem naszych trudnych czasów pełnych napięcia, nieprzyjaźni i konfliktów. (...) Nie cofnął się nawet przed najtrudniejszym: „miłujcie waszych nieprzyjaciół” (…) W nim okazała się Chrystusowa władza „ w niebie i na ziemi”. Władza miłości – przeciw obłędowi przemocy, zniszczenia, pogardy i nienawiści”. Niech więc z pomocą błogosławionego Michała trwa władza miłości, dopóki nie przeminie przemoc, zniszczenie, pogarda i nienawiść.

Wersja dźwiękowa felietonu znajduje się w dziale Multimedia.