|
Patronem dnia 14 czerwca, wspominanym w liturgii Kościoła, jest więzień obozu
koncentracyjnego w Dachau, o numerze obozowym 24 544, pasterz Kościoła
włocławskiego – biskup Michał Kozal. Są takie systemy, które usiłują
człowieka zamienić w liczbę, „sztukę”, bo gdy człowiek przeminie pozostaje po
nim tylko liczba, a liczby w układzie dziesiętnym wszystkie niemal są takie
same. Michał Kozal to ofiara systemu, który straszliwie błądził. Po biskupie
miała pozostać tylko liczba, a pozostał kult, którym otacza go Kościół
powszechny. Przykład jego życia to kolejne potwierdzenie prawdy, iż miłość jest
potężniejsza od nienawiści. To jeszcze jedna prawda zapomniana przez
dzisiejszego człowieka. Znamienne, iż statystyki podające liczby zabitych co
roku poczętych dzieci też zapisuje się w systemie dziesiętnym, w owych
statystykach niepowtarzalne ludzkie życie, staje się „sztuką”, często
bezimienną. Ktoś się pewnie obruszy, że nie wolno sugerować takich porównań:
życie ludzkie odbierane przez opętanych szermierzy nazizmu i życie ludzkie
odbierane w zaciszu gabinetów ginekologicznych. Każde z nich jest niepowtarzalne
i o każde z nich upomni się Bóg. Jak niegdyś powiedział Kainowi: „Krew twego
brata woła do mnie z ziemi”.
Nie jest przypadkiem, że biskup Michał Kozal patron trudnych czasów,
czasów gdzie zabójstwo poczętego życia uchodzi często bezkarnie, ten przyszły
biskup i męczennik przyszedł na świat w rodzinie wielodzietnej. Można
powiedzieć, iż w atmosferze szacunku dla ludzkiego życia i w polskim ubóstwie
dojrzewała jego świętość. Urodził się w pobliżu Krotoszyna w 1893 r. W 1914 r.
po ukończeniu szkół wstąpił do seminarium duchownego w Gnieźnie. Wtedy w Europie
huczały armaty i trwała I wojna światowa. W lutym 1918 r. otrzymał w katedrze
gnieźnieńskiej święcenia kapłańskie. Ruszył w wir pracy duszpasterskiej. Jako
gorliwy katecheta i spowiednik, przystępny, wyrozumiały i uczynny, pielęgnujący
życie modlitewne zasłużył sobie na przydomek „świętego kapłana”. W 1927 r.
został ksiądz Kozal ojcem duchownym, potem rektorem i wykładowcą seminarium
gnieźnieńskiego. Miał duży i dobroczynny wpływ na seminarzystów. Papież Pius XII
mianował księdza Michała Kozala biskupem pomocniczym diecezji włocławskiej.
Sakrę biskupią przyjął w sierpniu 1939 r. z rąk biskupa Karola Radońskiego
w katedrze we Włocławku. Po niemieckiej agresji na Polskę biskup Michał Kozal
trwał na stanowisku pełen poświęcenia i odwagi. Był oparciem i przykładem dla
duchowieństwa i wiernych. Odważnie żądał od Niemców uwolnienia aresztowanych
księży, przygotował memoriał, w którym wyliczał wszystkie gwałty popełnione
przez okupantów. W listopadzie 1939 r. został aresztowany. Kiedy podczas
aresztowania Niemiec urągając jego godności położył biskupowi rękę na ramieniu,
Biskup Kozal strząsając ją powiedział: „W więzieniu będziecie mogli robić, co i
jak wam się spodoba, tu jednak jeszcze ja gospodarzem jestem. Prawem gospodarza
tedy proszę nie zapominać, że stoi pan przed biskupem katolickim”. Każdy biskup
uosabia majestat apostolski, w biskupie Kozalu była ta moc, którą niektórzy
słudzy ciemności nazywają pychą. A to była przecież siła i godność, które płyną
z pokory okazywanej boskiej instancji.
Poprzez miejsca uwięzienia we Włocławku, Ladzie i Inowrocławiu trafił biskup
do Dachau, osławionej katowni polskich kapłanów. W Lądzie biskup Michał Kozal
złożył Bogu dobrowolną ofiarę ze swojego życia za ocalenie współbraci, Kościoła
w Polsce i Ojczyzny. Na tej drodze prowadzącej do męczeństwa spotykał biskup
różnych ludzi. Więźniowie różnych narodowości pod wrażeniem dostojeństwa, które
biło od polskiego biskupa, przekradali się skrycie do jego celi i prosili o
błogosławieństwo. I błogosławił polski biskup więźniów różnych narodowości,
różnych przekonań politycznych, być może nawet różnych wyznań. Oni zaś na
klęczkach przyjmowali ten znak łaski z wiarą, że błogosławieństwo otrzymane z
rąk tego biskupa ma u Boga szczególną wagę. Wielokrotnie bity i szykanowany
podupadał na zdrowiu, znosząc dzielnie trudy życia obozowego. Oficjalnie biskup
Michał Kozal zmarł na tyfus na początku 1943 r., prawdopodobnie jednak dobito go
zastrzykiem fenolu. Społeczność obozowa przyzwyczajona przecież do śmierci
boleśnie odczuła brak swojego biskupa. W Dachau rozpoczął się cichy kult biskupa
męczennika. Ogół więźniów, w przeświadczeniu o świętości jego życia, za jego
orędownictwem wzywał Boga w różnych potrzebach.
W czerwcu 1987 r. podczas mszy świętej na placu Defilad Jan Paweł II
beatyfikował biskupa Michała Kozala. W swej homilii papież powiedział: „Niech
będzie jednym jeszcze patronem naszych trudnych czasów pełnych napięcia,
nieprzyjaźni i konfliktów. (...) Nie cofnął się nawet przed najtrudniejszym:
„miłujcie waszych nieprzyjaciół” (…) W nim okazała się Chrystusowa władza „ w
niebie i na ziemi”. Władza miłości – przeciw obłędowi przemocy, zniszczenia,
pogardy i nienawiści”. Niech więc z pomocą błogosławionego Michała trwa
władza miłości, dopóki nie przeminie przemoc, zniszczenie, pogarda i
nienawiść.
Wersja dźwiękowa felietonu znajduje się w dziale Multimedia.
|