Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Felieton Króla
Mirosław Król 2010-06-21

Św. Alojzy Gonzaga

U podnóża Alp, wśród malowniczych jezior leży włoska kraina Lombardia z Mediolanem i Brescią. Zaś na południe od Bresci leży nieduże miasto Castiglione delle Striviere miejsce urodzin św. Alojzego Gonzagi, wspominanego w liturgii 21 czerwca, który jest rzec można włoskim św. Stanisławem Kostką. Obaj przecież wstąpili do zakonu jezuitów, obaj zmarli młodo, obaj też zostali tego samego dnia kanonizowani przez Benedykta XIII w 1726 r. Alojzy urodził się w 1568 r. jako pierworodny syn księcia Ferante Gonzagi. Ojciec wiązał z nim wielkie nadzieje, wyobrażał sobie, że Alojzy zrobi karierę wojskową. W tym czasie rycerstwo europejskie pokonało Turków pod Lepanto. Ojciec Alojzego był uczestnikiem tej bitwy. Po powrocie ubrał swojego trzyletniego syna w strój rycerski i paradował z nim po fortecy Cassalmagiore nad rzeką Pad. Ale cóż pomogą rodzicielskie ambicje, gdy plany Boże są inne? Dziś wydaje się to nieprawdopodobne, ale sam Alojzy wspominał, że w wieku 7 lat przeżył swoje „nawrócenie”. Nagle poczuł nicość ponęt tego świata i wielką tęsknotę za Panem Bogiem. Wrasta w niego duch modlitwy, codziennie z budującą pobożnością oprócz zwykłych pacierzy odmawia siedem psalmów pokutnych i oficjum do Matki Bożej. Gdy miał 10 lat pod nieobecność ojca przyjął w rodzinnym pałacu arcybiskupa Mediolanu i kardynała św. Karola Boromeusza. Czystość i świętość chłopca tak zachwyciły Karola, że oświadczył: „nigdy dotąd nie spotkałem młodzieńca, który w tym wieku doszedłby do tak znacznej doskonałości”. Św. Karol Boromeusz udzielił Alojzemu sakramentu Pierwszej Komunii Świętej i zalecił częste przystępowanie do stołu Pańskiego oraz lekturę katechizmu rzymskiego.

Alojzy wstąpił do jezuitów jeszcze przed osiemnastym rokiem życia. Jego zapał przełożeni musieli studzić i stawiać granice zbyt ostrej pokucie. Niektórzy mówili, że jeśli będzie tak postępował, w godzinie śmierci może tego żałować. Tymczasem przeciwnie, w chwili śmierci Alojzy powiedział braciom zebranym wokół jego łoża, że jeśli czegoś żałuje, to właśnie tych pokut, których nie odprawił.

Z wielką radością ten syn książęcego rodu przemierzał rzymskie ulice z torbą jałmużnika i prosił przechodniów o wsparcie. Równie chętnie wykonywał prace w kuchni i przy sprzątaniu. Ktoś go zapytał pewnego dnia, czy nie czuje niechęci wykonując tak przyziemne prace. Odpowiedział, że nie, ponieważ ma przed oczami poniżonego za grzechy ludzi Jezusa Chrystusa i wieczną nagrodę, jaką On daje tym, którzy poniżają samych siebie przez miłość do Boga. Odwiedzał chorych i więźniów. Nawet przy takich okazjach potrafił w skupieniu spełniać swe obowiązki duchowe. Mawiał, że „ten, kto nie jest człowiekiem modlitwy, nigdy nie dojdzie do wielkiej świętości, ani nie będzie panował nad samym sobą, i że gnuśność oraz brak umartwiania widoczny w duszach duchownych mają swe źródło wyłącznie w zaniedbaniu medytacji, która jest najkrótszym i najskuteczniejszym środkiem umożliwiającym zdobywanie cnót”.

Jesienią 1587 r. uczestniczył Alojzy w publicznej dyspucie filozoficznej w słynnym Kolegium Rzymskim gdzie olśnił wszystkich subtelnością i siłą argumentacji. Zaraz po tym otrzymał niższe święcenia i został skierowany przez przełożonych na studia teologiczne.

Wkrótce po śmierci swego ojca Alojzy udał się do Castiglione, aby rozstrzygnąć ostry spór o majątek pomiędzy swym bratem Rudolfem a jego wujem. Matka, która darzyła Alojzego wielką czcią, w szlachetnym uczuciu przyjęła go na kolanach. Kiedy w tym czasie przebywał w kolegium Towarzystwa Jezusowego w Mediolanie, miał widzenie, z którego dowiedział się, że wkrótce umrze. Pełen radości powrócił do Rzymu, gdzie swoje ostatnie dni spędził opiekując się chorymi na dżumę, straszliwą epidemię, która pustoszyła wówczas Wieczne Miasto. Tym zasłużył sobie na jeszcze większą chwałę. Zarażony dżumą zmarł w opinii świętości dnia 21 czerwca 1591 roku mając zaledwie 23 lata. Podobnie jak św. Stanisław Kostka również św. Alojzy jest patronem młodzieży zwłaszcza uczącej się i studiującej.

Zbliżają się wakacje – czas pokus, dla niektórych czas odpoczynku również od Pana Boga; czas, który szczególnie sprzyja moralnemu upadkowi młodego człowieka; czas, w którym powraca pogaństwo. Jak wyrwać się z tej matni? Odpowiedzi udziela św. Alojzy Gonzaga, który podpowiada nam, iż: „ten, kto nie jest człowiekiem modlitwy, nigdy nie dojdzie do wielkiej świętości, ani nie będzie panował nad samym sobą.” Dlatego nie zapominajmy o młodych. Niech wspiera ich św. Alojzy Gonzaga, który bardzo wcześnie poznał, co to jest płomienna miłość, apostolska gorliwość i anielska czystość.