|
U podnóża Alp, wśród malowniczych jezior leży włoska kraina Lombardia z
Mediolanem i Brescią. Zaś na południe od Bresci leży nieduże miasto Castiglione
delle Striviere miejsce urodzin św. Alojzego Gonzagi, wspominanego w liturgii 21
czerwca, który jest rzec można włoskim św. Stanisławem Kostką. Obaj przecież
wstąpili do zakonu jezuitów, obaj zmarli młodo, obaj też zostali tego samego
dnia kanonizowani przez Benedykta XIII w 1726 r. Alojzy urodził się w 1568 r.
jako pierworodny syn księcia Ferante Gonzagi. Ojciec wiązał z nim wielkie
nadzieje, wyobrażał sobie, że Alojzy zrobi karierę wojskową. W tym czasie
rycerstwo europejskie pokonało Turków pod Lepanto. Ojciec Alojzego był
uczestnikiem tej bitwy. Po powrocie ubrał swojego trzyletniego syna w strój
rycerski i paradował z nim po fortecy Cassalmagiore nad rzeką Pad. Ale cóż
pomogą rodzicielskie ambicje, gdy plany Boże są inne? Dziś wydaje się to
nieprawdopodobne, ale sam Alojzy wspominał, że w wieku 7 lat przeżył swoje
„nawrócenie”. Nagle poczuł nicość ponęt tego świata i wielką tęsknotę za Panem
Bogiem. Wrasta w niego duch modlitwy, codziennie z budującą pobożnością oprócz
zwykłych pacierzy odmawia siedem psalmów pokutnych i oficjum do Matki Bożej. Gdy
miał 10 lat pod nieobecność ojca przyjął w rodzinnym pałacu arcybiskupa
Mediolanu i kardynała św. Karola Boromeusza. Czystość i świętość chłopca tak
zachwyciły Karola, że oświadczył: „nigdy dotąd nie spotkałem młodzieńca, który w
tym wieku doszedłby do tak znacznej doskonałości”. Św. Karol Boromeusz udzielił
Alojzemu sakramentu Pierwszej Komunii Świętej i zalecił częste przystępowanie do
stołu Pańskiego oraz lekturę katechizmu rzymskiego.
Alojzy wstąpił do jezuitów jeszcze przed osiemnastym rokiem życia. Jego zapał
przełożeni musieli studzić i stawiać granice zbyt ostrej pokucie. Niektórzy
mówili, że jeśli będzie tak postępował, w godzinie śmierci może tego żałować.
Tymczasem przeciwnie, w chwili śmierci Alojzy powiedział braciom zebranym wokół
jego łoża, że jeśli czegoś żałuje, to właśnie tych pokut, których nie odprawił.
Z wielką radością ten syn książęcego rodu przemierzał rzymskie ulice z torbą
jałmużnika i prosił przechodniów o wsparcie. Równie chętnie wykonywał prace w
kuchni i przy sprzątaniu. Ktoś go zapytał pewnego dnia, czy nie czuje niechęci
wykonując tak przyziemne prace. Odpowiedział, że nie, ponieważ ma przed oczami
poniżonego za grzechy ludzi Jezusa Chrystusa i wieczną nagrodę, jaką On daje
tym, którzy poniżają samych siebie przez miłość do Boga. Odwiedzał chorych i
więźniów. Nawet przy takich okazjach potrafił w skupieniu spełniać swe obowiązki
duchowe. Mawiał, że „ten, kto nie jest człowiekiem modlitwy, nigdy nie dojdzie
do wielkiej świętości, ani nie będzie panował nad samym sobą, i że gnuśność oraz
brak umartwiania widoczny w duszach duchownych mają swe źródło wyłącznie w
zaniedbaniu medytacji, która jest najkrótszym i najskuteczniejszym środkiem
umożliwiającym zdobywanie cnót”.
Jesienią 1587 r. uczestniczył Alojzy w publicznej dyspucie filozoficznej w
słynnym Kolegium Rzymskim gdzie olśnił wszystkich subtelnością i siłą
argumentacji. Zaraz po tym otrzymał niższe święcenia i został skierowany przez
przełożonych na studia teologiczne.
Wkrótce po śmierci swego ojca Alojzy udał się do Castiglione, aby
rozstrzygnąć ostry spór o majątek pomiędzy swym bratem Rudolfem a jego wujem.
Matka, która darzyła Alojzego wielką czcią, w szlachetnym uczuciu przyjęła go na
kolanach. Kiedy w tym czasie przebywał w kolegium Towarzystwa Jezusowego w
Mediolanie, miał widzenie, z którego dowiedział się, że wkrótce umrze. Pełen
radości powrócił do Rzymu, gdzie swoje ostatnie dni spędził opiekując się
chorymi na dżumę, straszliwą epidemię, która pustoszyła wówczas Wieczne Miasto.
Tym zasłużył sobie na jeszcze większą chwałę. Zarażony dżumą zmarł w opinii
świętości dnia 21 czerwca 1591 roku mając zaledwie 23 lata. Podobnie jak św.
Stanisław Kostka również św. Alojzy jest patronem młodzieży zwłaszcza uczącej
się i studiującej.
Zbliżają się wakacje – czas pokus, dla niektórych czas odpoczynku również od
Pana Boga; czas, który szczególnie sprzyja moralnemu upadkowi młodego człowieka;
czas, w którym powraca pogaństwo. Jak wyrwać się z tej matni? Odpowiedzi udziela
św. Alojzy Gonzaga, który podpowiada nam, iż: „ten, kto nie jest człowiekiem
modlitwy, nigdy nie dojdzie do wielkiej świętości, ani nie będzie panował nad
samym sobą.” Dlatego nie zapominajmy o młodych. Niech wspiera ich św. Alojzy
Gonzaga, który bardzo wcześnie poznał, co to jest płomienna miłość, apostolska
gorliwość i anielska czystość.
|