Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Św. Jan Jałmużnik
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Św. Jan Jałmużnik
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realna Polska
Radosław Brzózka 2011-11-15

Technologiczne alienowanie katolików?

Z równą determinacją, z jaką bronimy krzyża na sali sejmowej, powinniśmy strzec respektowania ustawowego zapisu o wartościach chrześcijańskich w mediach, a także upominać się o dostosowanie do nowych realiów technologicznych koncesji TV Trwam. Czy mające powstać w najbliższych tygodniach ministerstwo cyfryzacji będzie nowym politycznym instrumentem upartyjnienia nowych technologii?

Katolicy i nowe technologie

W latach 90. XX wieku stacje radiowe przeniosły się na częstotliwości nowego pasma, z czym wiązała się masowa wymiana radioodbiorników. Radio Maryja i stacje diecezjalne doskonale wywiązały się z zadania popularyzacji nowej technologii, także wśród tych osób, które bez ich zachęty nie sięgnęłyby łatwo po elektroniczną nowość.

Katolicy długo czekali na powstanie społeczno-religijnego kanału telewizyjnego. Nic dziwnego, że z czasem oczekiwania społeczne zwróciły się ku dynamicznie rozwijającemu się ośrodkowi medialno-edukacyjnemu redemptorystów. Wśród głosów zachęcających do stworzenia telewizji nie zabrakło samego bł. Jana Pawła II. Kiedy nowy organizm medialny kształtował się w pierwszych latach trzeciego tysiąclecia, koncesje na naziemne nadawanie były już dawno podzielone. Znów sięgnięto po nowoczesną technologię: przekaz satelitarny. Po raz kolejny pojawienie się religijnego przesłania w mediach elektronicznych, tym razem na wizji, połączone było z zachętą do sięgnięcia po nowoczesne urządzenie – odbiornik telewizji satelitarnej.

W krótkim czasie okazało się, że TV Trwam została dobrze przyjęta przez odbiorców i zyskała sobie stałe miejsce w polskiej mediasferze. Następuje rozwój jej oferty programowej, rośnie także jej rola w debacie publicznej. Poza zwykłymi licznymi wyzwaniami, z jakimi muszą się borykać media, program społeczno-religijny ma dodatkowe. Historia telewizji, a telewizji w Polsce w szczególności, tak się potoczyła, że zastosowanie tego środka komunikacji do katolickiej ewangelizacji i umacniania cywilizacji chrześcijańsko-klasycznej jest wciąż pionierskim zadaniem. Nic dziwnego, że formuła przekazu telewizji katolickiej w Polsce jeszcze długo będzie musiała się doskonalić.

Co najmniej sześć lat temu został sformułowany postulat wykorzystania, projektowanej wówczas dopiero, cyfryzacji telewizji naziemnej do powszechnego udostępnienia jedynego społeczno-religijnego programu telewizyjnego. W zmieniającej się sytuacji na rynku medialnym to oczekiwanie katolickiej opinii było podnoszone wielokrotnie na tych łamach. Jednocześnie wskazywałem na negatywne zjawiska, osłabiające pozycję katolickiego przekazu telewizyjnego, takie jak: powstanie balansującej na granicy synktetyzmu TV Religia (funkcjonującej w ramach grupy ITI – której czołowym kanałem jest TVN); tajne umowy wiążące TVP z telewizjami komercyjnymi, osłabiające prawdopodobnie pozycje pozostałych nadawców propagujących odbiorniki telewizji satelitarnej; osłabianie przez czynniki rządowe pozycji telewizji publicznej względem komercyjnej konkurencji; rezygnacja ze stworzenia cyfrowej platformy satelitarnej TVP.

Mimo skoku na media w wykonaniu Platformy i SLD, wróżącego jak najgorzej realizacji praw katolików w zakresie komunikacji medialnej, naturalnym sposobem postępowania było zgłoszenie TV Trwam do konkursu na jedyne cztery wolne miejsca na pierwszym multipleksie cyfrowym, który będzie powszechnie dostępny w Polsce już w czerwcu przyszłego roku. Niepojęty efekt postępowania konkursowego i niewytrzymujące krytyki jego tłumaczenia były już w „Naszym Dzienniku” relacjonowane. Dodam jedynie kilka nowych szczegółów i obraz zmieniającego się kontekstu całej sprawy.

Cyfrowe wzmocnienie komercji

Cyfryzacja telewizji w Polsce w zasadzie już się dokonała, i to wcale nie w ostatnich miesiącach. Miliony Polaków stały się bowiem użytkownikami cyfrowych platform satelitarnych, wprowadzających stopniowo również dystrybucję obrazu wysokiej rozdzielczości (HD), wielu innych sięga zaś po wysokiej jakości sygnał dostarczany przez telewizje kablowe. W tej formie korzysta z telewizji już 70 proc. gospodarstw domowych.

Największym beneficjentem satelitarnej cyfryzacji jest Cyfrowy Polsat (ponad 3,4 mln użytkowników), który stał się równorzędnym wobec macierzystej stacji telewizyjnej biznesem. W ostatnich dniach dochodzi do połączenia w jednym konglomeracie imperium medialnego Zygmunta Solorza-Żaka z Polkomtelem (operatorem sieci komórkowej Plus). Siła ekonomiczna i technologiczna tego nadawcy telewizyjnego niepomiernie wzrośnie, co zamierza on wykorzystać do rozwoju – na własnych rzecz jasna zasadach – ultraszybkiego mobilnego Internetu. Nowoczesne media w Polsce (np. usługa „wideo na żądanie”, która może w przyszłości zastąpić tradycyjną telewizję) będą rozwijać się w dużej mierze pod kontrolą twórcy Polsatu.

Jednocześnie wkrótce właściciela może zmienić grupa telewizyjna TVN. Może to spowodować pojawienie się w polskich mediach elektronicznych zagranicznego kapitału w większym niż dotychczas wymiarze. Może także doprowadzić do wytworzenia się drugiego konsorcjum telekomunikacyjno-medialnego z udziałem takiego kapitału. W tym kontekście wymienia się francuskie Vivendi, Telekomunikację Polską oraz sugeruje się konsolidację cyfrowych platform satelitarnych Cyfra+ i N.

Oczywiście telewizje komercyjne nie czekają na efekty tych wielkich transakcji. Stale zabiegają, aby cyfryzacja telewizji naziemnej pozwoliła im na umocnienie pozycji na rynku. Do niedawna paraliżowały cały proces. Obecnie zapewniły sobie możliwość naziemnego cyfrowego nadawania nie tylko programów ogólnych, ale także kanałów tematycznych, które są rosnącym rynkiem reklamowym. TVN sięgnął również po wpływ na spółkę STAWKA – jednego z czterech nowych nadawców, któremu KRRiT dała koncesje na cyfrowym multipleksie.

Nie trzeba przypominać, jaką genezę i profil ideowy mają telewizje komercyjne w Polsce. Wszechstronne wzmocnienie pozycji nadawców komercyjnych, pojawienie się kapitału zagranicznego, słabsza pozycja telewizji publicznej i jej zaprzęgnięcie do destrukcji polskiego obyczaju oznacza w praktyce osłabienie przy pomocy nierynkowych instrumentów pozycji opinii katolickiej i jej TV Trwam.

W tym kontekście niejasne deklaracje członka KRRiT Witolda Grabosia o miejscu na multipleksie dla TV Trwam za dwa lata nie mogą usypiać naszej czujności. Już 7 listopada 2012 r. wyłączone zostaną pierwsze nadajniki analogowe. Cyfrowy pakiet z telewizją publiczną i nowymi nadawcami ma być dostępny w czerwcu 2012 r., zaś pełne wyłączenie dawnego systemu nadawania nastąpi w lipcu 2013 r. Za dwa lata cyfryzacyjny tort będzie zatem w pełni podzielony.

Prawa katolików

Wbrew liberalnej utopii państwo musi być tarczą narodu chroniącą jego fundamentalne dobra, a nie tylko stróżem prywatnych interesów. W kontekście konsolidacji sfery mediów i telekomunikacji może to oznaczać gruntowne przemyślenie i połączenie zadań regulacyjnych wypełnianych dotychczas przez KRRiT i UKE, dzielących między siebie nadzór nad treściami i technologiami. Dodatkowo zapowiadane jest powstanie osobnego ministerstwa zajmującego się problematyką szeroko pojętej cyfryzacji. Czy nie będzie ono służyło uproszczeniu politycznego sterowania sferą komunikacji społecznej?

W związku z upartyjnieniem i ideologizacją tych państwowych struktur konieczne jest głośne upominanie się o fundamentalne prawa katolików. Z równą determinacją, z jaką bronimy krzyża na sali sejmowej, powinniśmy strzec respektowania ustawowego zapisu o wartościach chrześcijańskich w mediach, a także upominać się o dostosowanie do nowych realiów technologicznych koncesji TV Trwam. W świetle preambuły do ustawy medialnej każde zaprezentowanie przez media publiczne agresji „palikotyzmu” bez chrześcijańskiego komentarza jest aktem niepraworządności. Także sprawy miejsca na multipleksie nie należy traktować jako kwestii partykularnej, ale jako akt sprawiedliwości pierwszorzędnej wagi. Ostatnie decyzje Krajowej Rady do dawnych niesprawiedliwości – oddania mediów elektronicznych w ręce wyznawców światopoglądu laickiego – dokładają nową: cyfrowe wykluczenie katolików.

Uruchomić siłę społeczną

Istotnym kontekstem, w którym przychodzi nam skonstatować fakt wepchnięcia katolików w sytuację technologicznej alienacji jest niedawna porażka wyborcza prawicy. Przy obecnym stanie arytmetyki sejmowej trudno spodziewać się prawnego i decyzyjnego wsparcia medialnych aspiracji katolików przez większość parlamentarną. Dotyczy to także prezydenckiego ośrodka władzy wykonawczej. Zanim pojawi się kolejna szansa na zmianę polityczną pocyfryzacyjny kształt ładu medialnego będzie już ukształtowany i utwierdzony praktyką codziennego funkcjonowania.

Trudno w takich okolicznościach przyjąć postawę wyczekującą. Niedoskonałości siły politycznej powinniśmy skompensować demonstracją siły społecznej. Jest ona niemała, czego dowodzi poparcie dla projektu ustawy w pełni chroniącej życie ludzkie (600 tys. podpisów zebranych w krótkim czasie) oraz skuteczne protesty w sprawie zaangażowania Nergala w telewizji publicznej. Siła masowego poruszenia połączona z mocnymi głosami pasterzy jest nie do przecenienia. Lokalne koalicje katolików na rzecz respektowania chrześcijańskiego obyczaju w mediach mogą odwoływać się nie tylko do bliskiej wspólnoty, którą współtworzą słuchacze jako Rodzina Radia Maryja, ale także do elementarnego poczucia sprawiedliwości. Łączy ono obecnie wielu ludzi w spontanicznym odruchu sprzeciwu wobec ofensywy „palikotyzmu”.

Skrócona wersja artykułu ukazała się drukiem w „Naszym Dzienniku” z 15 listopada 2011.