|
Dlaczego mamy tak słabą obecnie międzynarodową pozycję Polski? Dlaczego w tak
ciężkim położeniu ekonomicznym jest bardzo wielu Polaków? Czy rzeczy nie idą w
kierunku ekonomicznej eksterminacji? Dlaczego w mediach karmi się Polaków taką
dezinformacją i moralnym bagnem? Czy już zostaliśmy przeznaczeni przez najwyższe
„ośrodki kierowania” do roli niewolników, podludzi, jaką wyznaczano nam w
historii już niejednokrotnie? Czy rzeczywiście ziszcza się koncepcja, że
ludzkość dzieli się na „narody panów” i „narody niewolników”? Jakie perspektywy
może mieć państwo, które systematycznie wyzbywa się swego majątku, swojej
własności?
Wszystkie te pytania nie mają na celu straszenia, lecz uprzytomnienie
polskiego realnego stanu rzeczy. Którą dziedziną życia zbiorowego by się nie
zająć, nie jest dobrze. Jaka jest główna przyczyna tego stanu rzeczy?
Patronujący niedawnym urodzinom Realitas.pl św. Tomasz z Akwinu twierdzi, że
prawdziwe poznanie danego bytu, to poznanie jego przyczyn. Jaka jest więc
przyczyna tego ciężkiego polskiego położenia? Jest nią przede wszystkim brak
prawdy. Ludzie są otumanieni propagandą medialną, politycznym konfliktem; albo
zbyt naiwni, albo zbyt zniechęceni. Cenzurą jest dziś obłożone mówienie prawdy,
bo to „nieelegancko”, „niegrzecznie”, psuje to „dobry, pogodny nastrój”,
„psychologicznie to źle nastawia”. Jesteśmy właściwie osaczeni przez
psychologów, którzy wszystkie zagadnienia sprowadzają do „dobrego samopoczucia
odbiorców”, do wzbudzania „pozytywnych uczuć”, jakoby negatywne, nie w sensie
moralnie złe, nie miały do wypełnienia słusznie należnej im roli. Wydaje się, że
wtłaczana jest Polakom teza, że „nie wolno się sprzeciwiać”. „Wszystko trzeba
akceptować”. Przez to gubimy swoją tożsamość. Stajemy się powoli zakładnikami
relatywizmu, który postępuje w tych państwach, gdzie nie ma obiektywnych,
niezmiennych, powszechnych kryteriów, a jedynym kryterium staje się „moc
przekonywania” pieniądza. Taki stan rzeczy jest bliski anomii. Wynika on z
niskich etycznych kwalifikacji osób zajmujących wysokie stanowiska w państwie.
Ich błędna miara jest przykładana do całości życia społecznego, przez co całe to
życie ulega spaczeniu. W dzień św. Tomasza z Akwinu, w którym piszę te słowa,
trzeba to powiedzieć jasno: gdy Polacy zaczną mówić prawdę, i to publicznie,
Polska odrodzi się i na nowo zabłyśnie właściwym dla siebie blaskiem.
|