Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Św. Andrzej Bobola
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Św. Andrzej Bobola
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realna Polska
prof. Mieczysław Ryba 2010-02-06

Kreml pisze rocznicowy scenariusz

Zaproszenie przez Władimira Putina premiera Donalda Tuska do wspólnego uczczenia ofiar sowieckiego ludobójstwa w Katyniu zostało przyjęte przez polski rząd z dużym zadowoleniem. Uważa się, że przyniesie to przełom w stosunkach polsko-rosyjskich. Przykre doświadczenia w potyczkach z Rosjanami w kwestii tzw. polityki historycznej miałyby odejść do lamusa. Czy te nadzieje są zasadne?

Był już rosyjski polityk, który wykonał w związku z Katyniem konkretne gesty wobec Polski. Przed laty prezydent Borys Jelcyn przeprosił za zbrodnię katyńską, ujawnił też bardzo ważne dokumenty w przedmiotowej sprawie. Pojawia się jednak pytanie, czy dzisiejsza radość polskiego rządu nie jest przedwczesna? Zakładając, że pojednanie z Rosją leży w obopólnym interesie obu państw, na pewno należy dążyć do porozumienia w ważnych kwestiach historycznych. Problem jednak w tym, że nasze niedawne doświadczenia w kontekście rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej nie napawają optymizmem. Wprawdzie Władimir Putin był gościem obchodów na Westerplatte, ale jego przemówienie zawierało bardzo bolesne dla Polaków akcenty. Szczególnie złowrogo brzmiały słowa dotyczące traktatu wersalskiego i rzekomej niesprawiedliwości, jaka dotknęła wówczas Niemcy. Brzmiało to jak zapowiedź odnowienia współpracy niemiecko-rosyjskiej kosztem interesów polskich (tak jak to miało miejsce w okresie międzywojennym). Jeszcze gorzej wyglądała medialna kampania w Rosji. Publikowano liczne artykuły, a także książki oskarżające Polskę, a to o współpracę z Hitlerem w trakcie „rozbiorów” Czechosłowacji, a to obciążające ministra Józefa Becka rzekomymi agenturalnymi powiązaniami z wywiadem niemieckim, pojawiły się nawet publikacje zrzucające winę za rozpętanie II wojny światowej na II Rzeczpospolitą. Skala różnorakich absurdów była na tyle daleko posunięta, że wzbudziła słuszne oburzenie nie tylko w Polsce.

Od obchodów 70-lecia wybuchu II wojny światowej upłynęło zaledwie kilka miesięcy. Można się zatem obawiać, że katyńskie uroczystości rocznicowe także odbywać się będą w otoczce skandalu i manipulacji.

Putin relatywizuje zbrodnię katyńską

Nie ulega wątpliwości, że rząd Putina ma już gotowy scenariusz katyńskich obchodów. Przedstawiciele rosyjskiego stowarzyszenia „Memoriał” sugerują, że fakt, iż to premier, a nie prezydent Rosji jest osobą zapraszającą, ma obniżyć rangę uroczystości katyńskich. Z jednej strony jest w tym nieco racji, wszak formalnie najwyższym stanowiskiem w Rosji i w Polsce jest urząd prezydenta. Z drugiej jednak strony opinia światowa o wiele bardziej interesuje się tym, co robi, i jakie decyzje podejmuje premier Putin, a nie prezydent Miedwiediew. Wszyscy bowiem wiedzą, kto realnie rządzi w Rosji. Zatem gest Putina ma swoją rangę i międzynarodowe znaczenie.

Oczywiście jednym z zasadniczych celów, które przy tej okazji chciałby osiągnąć rosyjski premier, jest ocieplenie własnego wizerunku w oczach opinii światowej. Po drugie, głównym celem rządu rosyjskiego będzie z pewnością ukazanie zbrodni katyńskiej w tzw. szerokim kontekście. Wszak w Katyniu władze komunistyczne dokonywały zbrodni na obywatelach sowieckich jeszcze przed II wojną światową. Główna rosyjska linia obrony będzie zatem szła w tym kierunku, aby zakomunikować, że zbrodnia na polskich oficerach z 1940 roku nie była czymś wyjątkowym. Była nie tyle antypolską akcją państwa sowieckiego, lecz jedną z wielu zbrodni „stalinowskich”. Zdaniem Rosjan, trudno szukać jakiejś wyjątkowości w śmierci polskich oficerów, skoro w tamtym czasie wręcz na porządku dziennym dokonywano podobnych zbrodni na zwykłych obywatelach.

Zagłada polskich elit

Wydaje się, że tutaj będzie przebiegać główna linia sporu polsko-rosyjskiego. Katyń jest dla Polaków symbolem ludobójstwa. Z drugiej strony stanowi namacalny dowód na to, że dwa totalitarne, socjalistyczne systemy (bolszewicki komunizm i niemiecki narodowy socjalizm) sprzysięgły się, by unicestwić nie tylko państwo polskie, ale również Naród polski. Mord na polskich oficerach łączył się wszak z próbą likwidacji naszych elit, po to, by nasz Naród został całkowicie zsowietyzowany. Podobnie postępowali Niemcy masowo mordujący w tym czasie przedstawicieli polskiej elity. Naród Polski skazany na zagładę - oto pełna prawda o zbrodni katyńskiej i o ówczesnej współpracy niemiecko-sowieckiej.

Wydaje się zatem, że wykorzystując zaproszenie Putina, powinniśmy się starać pokazać światu przede wszystkim tę podstawową prawdę. Zachód bardzo dużo wie o masowych mordach na ludności żydowskiej w czasie wojny. O gehennie Polaków mało kto słyszał. W krajach zachodnich dominuje przekonanie, że okupacja niemiecka na ziemiach polskich wyglądała podobnie jak na zachodzie Europy. Nic bardziej błędnego. Ze względu na dominację lewicy europejskiej w różnych sferach kultury próbuje się przemilczeć również zbrodnie komunistyczne. Siedemdziesiąta rocznica ludobójstwa katyńskiego jest doskonałą okazją, aby w pełni pokazać prawdę o zbrodni na Polakach.

Walka o prawdę trwa

Druga rzecz niezwykle ważna to potrzeba nieustannego mówienia prawdy Rosjanom o tamtych czasach. Jest to wpisane w naszą misję cywilizacyjną, którą powinniśmy realizować na Wschodzie. Stąd nie wystarczy ucieszyć się gestem premiera Putina, należy to posunięcie wykorzystać do pokazania prawdy historycznej. Niebagatelną okazją do tego typu promocji wiedzy o zbrodni katyńskiej mogą być planowane publikacje Instytutu Pamięci Narodowej, które nasze władze powinny odpowiednio zapromować tak w kraju, jak i za granicą. Te wydawnictwa mogą być również skutecznie wykorzystane jako argumenty obronne, w sytuacji gdyby władze rosyjskie zdecydowały się zachować w podobny sposób, jak w czasie rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej.

Zatem rządzący dziś Polską nie powinni tak po prostu wpisać się w plan obchodów przygotowany przez Kreml. Wykorzystując zaproszenie Putina, należałoby realizować nasz scenariusz. Aby to osiągnąć, trzeba zapomnieć o PR-owskim kreowaniu wizerunku poszczególnych liderów partyjnych kosztem interesów Polski. Należy też wyciszyć spory między poszczególnymi przywódcami kraju. Bardzo źle by się stało, gdyby nasi politycy pokłócili się o obchody katyńskie na oczach całego świata. Po prostu, trzeba podjąć zdecydowaną walkę o prawdę o tamtych czasach, która jest niczym innym jak tylko walką o dobre imię Polski w świecie.

Artykuł ukazał się w „Naszym Dzienniku” z 06-07.02.2010