Kilka uwag w kontekście polskiej żałoby narodowej
Śmierć kilkudziesięciu osób w tragedii prezydenckiego samolotu pod
Smoleńskiem poruszyła do głębi cały naród polski. Wielu obserwatorów było przede
wszystkim totalnie zaskoczonych reakcją społeczną. Wszak prezydent Lech
Kaczyński i towarzyszące mu osoby miały raczej zły pijar, jeśli brać pod uwagę
główne media polskie. Okres żałoby oraz pogrzeb wawelski okazały się potężną
manifestacją patriotyczną całej Polski. Dziwili się dziennikarze, dziwił się
cały świat. Niektórzy komentatorzy przywoływali w tym kontekście nawet słynne
mickiewiczowskie słowa: „[…] Nasz naród jest jak lawa,/ Z wierzchu zimna i
twarda, sucha i plugawa,/ Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi:/ Plwajmy
na tę skorupę i zstąpmy do głębi”. Oczywiście podstawowe pytanie, jakie się
pojawiło, to czym jest ta skorupa? Wiele rodzin, wielu Polaków dziwiło się
skrajnie odmiennemu przekazowi czerpanemu z mediów, a dotyczącemu pary
prezydenckiej i wielu ofiar smoleńskiej tragedii. Z ludzi skrajnie wyśmiewanych
i poniżanych z dnia na dzień stali się bohaterami narodowymi. Zaczęło się
powszechnie mówić o manipulacjach mediów. Zauważyły to tysiące rodzin polskich,
które poczuły się bardzo oszukane. Z czego wynika to doświadczenie? Albo
inaczej: czy tygodniowa żałoba w Polsce czegoś Polaków nauczy? Otóż okazuje się,
że sytuacja, w jakiej żyliśmy do tej pory przypomina późne czasy gierkowskie,
kiedy to tzw. „mała, socjalistyczna stabilizacja” wywoływała w ludziach potężny
marazm i atomizację. Prawie nikomu nie chciało się sprzeciwiać reżimowi,
walczyły nieliczne jednostki i Kościół. Jeden ze znanych lubelskich działaczy
Solidarności porównywał współczesną sytuację właśnie do czasów późnego Gierka.
Po prostu społeczeństwo pogrążone w marazmie czuło się coraz bardziej niewolone
niczym w totalnym państwie realnego socjalizmu. Owo zniewolenie dotyczyło
różnych poziomów życia, chociaż najbardziej było kreowane w przestrzeni
medialnej. To tutaj określano kogo mamy nienawidzić, a kogo uwielbiać. Kto jest
dobry, a kto nie. Kto nadaje się do polityki, a kogo należy wykluczyć. W ogóle
medialny obraz życia politycznego odstręczał, gdyż ludziom pokazywano rzeszę
darmozjadów, którym o nic więcej nie chodzi tylko o karierę lub o pieniądze.
Etos służby publicznej został zdezawuowany totalnie. Modelem współczesnego
polityka, współczesnej kariery politycznej był przypadek Janusza Palikota,
idealny produkt telewizyjnego pijaru. W takim modelu nie chodzi o to, aby mówić
o rzeczach ważnych, wystarczy, że się mówi. Nie ważne, że się nic realnego nie
zrobiło, ważne że się jest obecnym w mediach. Dziennikarze zaś, miast wykazywać
wirtualność takiego stanu rzeczy, obnażać manipulacje, rozpływały się w
politycznym matrixie. Doszło do tego, że idealnymi politycznymi programami
publicystycznymi był program Kuby Wojewódzkiego, a także program „Szymon
Majewski Show”. I nagle ten medialno-polityczny matrix stanął bezradny wobec
ogromu smoleńskiej tragedii. Bo cóż na temat powagi śmierci mają do powiedzenia
autorzy powyższych programów? Cóż mogą na ten temat powiedzieć wirtualne gwiazdy
polityczne? Ano nic, po prostu nic. Nie ma bardziej realnego wydarzenia w życiu
ludzkim jak śmierć, a właśnie wobec realizmu śmierci wirtualny świat
politycznego matrixa jest całkowicie bezradny.
Czym zatem jest doświadczenie społeczne ostatnich dni w Polsce? Jest wielkim
przebudzeniem z matrixa. Współczesny medialny i polityczny totalizm doprowadził
naród do atomizacji i bezradności. Ludzie podłączeni do telewizora czuli się
osaczeni, zmanipulowani. Wielu myślało, że patriotyzm jest niemodny, że jesteśmy
sami. Tymczasem w jednej chwili okazało się, że to oni są w mniejszości, że
media kłamią, manipulują opinią publiczną, że prawdziwy obraz polskiej polityki
jest zupełnie inny niż pokazują gazety. Poczuliśmy się jak obudzeni z matrixa,
niczym strajkujący robotnicy w 1980 roku, wyrwani z socjalistycznej dominacji.
Jak nic można by dzisiaj odkurzyć transparenty z roku 1980, pt. „telewizja
kłamie”. Wydaje się, że to jest najcenniejsze doświadczenie dni ostatnich. Na
skutek medialno-politycznej dominacji na sposób zupełnie prosty starano się
wprowadzać na grunt polski najbardziej lewicowe projekty: zakaz klapsa w
rodzinie (ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie), marginalizowanie do
granic absurdu nauczania historii w szkole, wprowadzanie zasady parytetów do
ustaw itp. Już tylko krok, a stalibyśmy się powolnym narzędziem dla nawet
najbardziej zsocjalizowanych inżynierów społecznych współczesnego, zachodniego
świata. I nagle wielka tragedia, obudziła w narodzie najgłębsze pokłady ducha
(„lawa”). Ludzie zauważyli, że połączenie tragedii smoleńskiej z obchodami
katyńskimi nie mogło być zwykłym zbiegiem okoliczności – że Opatrzność chce nam
coś tutaj pokazać. Pod Smoleńskiem zginął prezydent Lech Kaczyński, ale zginęli
też przedstawiciele rodzin katyńskich, prezydent Ryszard Kaczowrowski, prezes
Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka i wielu innych. Potęga drugowojennej
tragedii Polski w połączeniu z tragedią współczesnych uczestników lotu
prezydenckiego samolotu obudziła w narodzie najgłębsze pokłady uczuć
patriotycznych. Jakby we współczesnych Polakach nagle chcieli wykrzyczeć swoją
krzywdę wszyscy pomordowani w Katyniu i w innych miejscach kaźni polscy
oficerowie. Realizm tych wydarzeń, z kwietnia 1940 roku oraz z kwietnia 2010,
był tak przejmujący, że na cały tydzień oderwaliśmy się od dominacji
pijarowskiej matni. Wydaje się, że to doświadczenie jest najbardziej przejmujące
dla inżynierów społecznych, którzy ponieśli wielką porażkę. Dlatego już od dziś
zacznie się proces powolnego podłączenia nas na powrót do matrixa. Znajdą się
całe rzesze ludzi, którzy wręcz o to będą prosić, bo rzeczywistość ich po prostu
przerasta. Najnormalniej w świecie mogą po prostu chcieć na powrót zatopić się w
ułudę. Obyśmy jako naród zdołali się jednak uchronić.
Jak powiedział kardynał Dziwisz, złożenie głowy państwa w krypcie wawelskiej,
to jak gdyby symboliczne uhonorowanie nie tylko głowy państwa, ale wszystkich
ofiar 2010 roku oraz co najważniejsze – zamordowanych w roku 1940. W ten sposób
te tysiące polskich bohaterów skazanych na zapomnienie mają znaleźć swoje
symboliczne miejsce między polskimi królami.
Smoleńska tragedia przyczyniła się do nagłośnienia sprawy katyńskiej w sposób
niesłychany w całym świecie. To wielkie milczenie o tragedii polskiego narodu
skazanego na zagładę przez dwa systemy totalitarne już w 1939 roku, to wielkie
milczenie i zakłamanie zostało przerwane. Dokonało się to kosztem ogromnym, ale
śmierć tak wielu nie poszła na marne. Można powiedzieć, że polegli pod
Smoleńskiem przełamali mur światowego kłamstwa katyńskiego.
Oczywiście pojawia się jeszcze pytanie o polskich polityków, o całą scenę
polityczną. Pytanie, do jakiego stopnia dotrze do nich świadomość wagi służby
publicznej. Rozbicie prezydenckiego samolotu mówi bardzo dobitnie o kruchości
ludzkiego życia i o wadze polityki rozumianej w kategoriach służby. Duszpasterze
mieli i wciąż mają niezwykłą okazję, aby domagać się moralności w tej sferze,
aby domagać się przerwania medialno-politycznych manipulacji. Opatrzność,
dopuszczając tak wielkie doświadczenie na polski naród, coś ważnego chce nam
powiedzieć. Przyszedł zatem czas na współczesnych Piotrów Skargów, nawołujących
do opamiętania. Dla zilustrowania potrzeby nawoływania do opamiętania polskich
elit politycznych, niech posłużą słowa Jana Kochanowskiego z „Odprawy posłów
greckich”, słowa, którymi chciałbym zakończyć ten artykuł: „Wy, którzy pospolitą
rzeczą władacie,/ A ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie,/ Wy, mówię, którym,
ludzi paść poruczono/ I zwierzchności nad stołem bożym zwierzono:/ Miejcie to
przed oczyma zawżdy swojemu,/ Żeście miejsce zasiedli boże na ziemi,/ Z którego
macie nie tak swe własne rzeczy/ Jako wszystek ludzki mieć rodzaj na pieczy./ A
wam więc nad mniejszymi zwierzchność jest dana,/Ale i sami macie nad sobą pana,/
Któremu kiedykolwiek z spraw swych uczynić/ Poczet macie; trudno tam krzywemu
wynić”.
Mieczysław Ryba, Lublin 2010-04-19
Artykuł ukazał się w „Naszym Dzienniku” z 23 kwietnia 2010 roku
pod tytułem „Polska się obudziła”.
|