Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realna Polska
prof. Mieczysław Ryba 2010-04-19

Przebudzeni z matrixa

Kilka uwag w kontekście polskiej żałoby narodowej

Śmierć kilkudziesięciu osób w tragedii prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem poruszyła do głębi cały naród polski. Wielu obserwatorów było przede wszystkim totalnie zaskoczonych reakcją społeczną. Wszak prezydent Lech Kaczyński i towarzyszące mu osoby miały raczej zły pijar, jeśli brać pod uwagę główne media polskie. Okres żałoby oraz pogrzeb wawelski okazały się potężną manifestacją patriotyczną całej Polski. Dziwili się dziennikarze, dziwił się cały świat. Niektórzy komentatorzy przywoływali w tym kontekście nawet słynne mickiewiczowskie słowa: „[…] Nasz naród jest jak lawa,/ Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,/ Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi:/ Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi”. Oczywiście podstawowe pytanie, jakie się pojawiło, to czym jest ta skorupa? Wiele rodzin, wielu Polaków dziwiło się skrajnie odmiennemu przekazowi czerpanemu z mediów, a dotyczącemu pary prezydenckiej i wielu ofiar smoleńskiej tragedii. Z ludzi skrajnie wyśmiewanych i poniżanych z dnia na dzień stali się bohaterami narodowymi. Zaczęło się powszechnie mówić o manipulacjach mediów. Zauważyły to tysiące rodzin polskich, które poczuły się bardzo oszukane. Z czego wynika to doświadczenie? Albo inaczej: czy tygodniowa żałoba w Polsce czegoś Polaków nauczy? Otóż okazuje się, że sytuacja, w jakiej żyliśmy do tej pory przypomina późne czasy gierkowskie, kiedy to tzw. „mała, socjalistyczna stabilizacja” wywoływała w ludziach potężny marazm i atomizację. Prawie nikomu nie chciało się sprzeciwiać reżimowi, walczyły nieliczne jednostki i Kościół. Jeden ze znanych lubelskich działaczy Solidarności porównywał współczesną sytuację właśnie do czasów późnego Gierka. Po prostu społeczeństwo pogrążone w marazmie czuło się coraz bardziej niewolone niczym w totalnym państwie realnego socjalizmu. Owo zniewolenie dotyczyło różnych poziomów życia, chociaż najbardziej było kreowane w przestrzeni medialnej. To tutaj określano kogo mamy nienawidzić, a kogo uwielbiać. Kto jest dobry, a kto nie. Kto nadaje się do polityki, a kogo należy wykluczyć. W ogóle medialny obraz życia politycznego odstręczał, gdyż ludziom pokazywano rzeszę darmozjadów, którym o nic więcej nie chodzi tylko o karierę lub o pieniądze. Etos służby publicznej został zdezawuowany totalnie. Modelem współczesnego polityka, współczesnej kariery politycznej był przypadek Janusza Palikota, idealny produkt telewizyjnego pijaru. W takim modelu nie chodzi o to, aby mówić o rzeczach ważnych, wystarczy, że się mówi. Nie ważne, że się nic realnego nie zrobiło, ważne że się jest obecnym w mediach. Dziennikarze zaś, miast wykazywać wirtualność takiego stanu rzeczy, obnażać manipulacje, rozpływały się w politycznym matrixie. Doszło do tego, że idealnymi politycznymi programami publicystycznymi był program Kuby Wojewódzkiego, a także program „Szymon Majewski Show”. I nagle ten medialno-polityczny matrix stanął bezradny wobec ogromu smoleńskiej tragedii. Bo cóż na temat powagi śmierci mają do powiedzenia autorzy powyższych programów? Cóż mogą na ten temat powiedzieć wirtualne gwiazdy polityczne? Ano nic, po prostu nic. Nie ma bardziej realnego wydarzenia w życiu ludzkim jak śmierć, a właśnie wobec realizmu śmierci wirtualny świat politycznego matrixa jest całkowicie bezradny.

Czym zatem jest doświadczenie społeczne ostatnich dni w Polsce? Jest wielkim przebudzeniem z matrixa. Współczesny medialny i polityczny totalizm doprowadził naród do atomizacji i bezradności. Ludzie podłączeni do telewizora czuli się osaczeni, zmanipulowani. Wielu myślało, że patriotyzm jest niemodny, że jesteśmy sami. Tymczasem w jednej chwili okazało się, że to oni są w mniejszości, że media kłamią, manipulują opinią publiczną, że prawdziwy obraz polskiej polityki jest zupełnie inny niż pokazują gazety. Poczuliśmy się jak obudzeni z matrixa, niczym strajkujący robotnicy w 1980 roku, wyrwani z socjalistycznej dominacji. Jak nic można by dzisiaj odkurzyć transparenty z roku 1980, pt. „telewizja kłamie”. Wydaje się, że to jest najcenniejsze doświadczenie dni ostatnich. Na skutek medialno-politycznej dominacji na sposób zupełnie prosty starano się wprowadzać na grunt polski najbardziej lewicowe projekty: zakaz klapsa w rodzinie (ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie), marginalizowanie do granic absurdu nauczania historii w szkole, wprowadzanie zasady parytetów do ustaw itp. Już tylko krok, a stalibyśmy się powolnym narzędziem dla nawet najbardziej zsocjalizowanych inżynierów społecznych współczesnego, zachodniego świata. I nagle wielka tragedia, obudziła w narodzie najgłębsze pokłady ducha („lawa”). Ludzie zauważyli, że połączenie tragedii smoleńskiej z obchodami katyńskimi nie mogło być zwykłym zbiegiem okoliczności – że Opatrzność chce nam coś tutaj pokazać. Pod Smoleńskiem zginął prezydent Lech Kaczyński, ale zginęli też przedstawiciele rodzin katyńskich, prezydent Ryszard Kaczowrowski, prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka i wielu innych. Potęga drugowojennej tragedii Polski w połączeniu z tragedią współczesnych uczestników lotu prezydenckiego samolotu obudziła w narodzie najgłębsze pokłady uczuć patriotycznych. Jakby we współczesnych Polakach nagle chcieli wykrzyczeć swoją krzywdę wszyscy pomordowani w Katyniu i w innych miejscach kaźni polscy oficerowie. Realizm tych wydarzeń, z kwietnia 1940 roku oraz z kwietnia 2010, był tak przejmujący, że na cały tydzień oderwaliśmy się od dominacji pijarowskiej matni. Wydaje się, że to doświadczenie jest najbardziej przejmujące dla inżynierów społecznych, którzy ponieśli wielką porażkę. Dlatego już od dziś zacznie się proces powolnego podłączenia nas na powrót do matrixa. Znajdą się całe rzesze ludzi, którzy wręcz o to będą prosić, bo rzeczywistość ich po prostu przerasta. Najnormalniej w świecie mogą po prostu chcieć na powrót zatopić się w ułudę. Obyśmy jako naród zdołali się jednak uchronić.

Jak powiedział kardynał Dziwisz, złożenie głowy państwa w krypcie wawelskiej, to jak gdyby symboliczne uhonorowanie nie tylko głowy państwa, ale wszystkich ofiar 2010 roku oraz co najważniejsze – zamordowanych w roku 1940. W ten sposób te tysiące polskich bohaterów skazanych na zapomnienie mają znaleźć swoje symboliczne miejsce między polskimi królami.

Smoleńska tragedia przyczyniła się do nagłośnienia sprawy katyńskiej w sposób niesłychany w całym świecie. To wielkie milczenie o tragedii polskiego narodu skazanego na zagładę przez dwa systemy totalitarne już w 1939 roku, to wielkie milczenie i zakłamanie zostało przerwane. Dokonało się to kosztem ogromnym, ale śmierć tak wielu nie poszła na marne. Można powiedzieć, że polegli pod Smoleńskiem przełamali mur światowego kłamstwa katyńskiego.

Oczywiście pojawia się jeszcze pytanie o polskich polityków, o całą scenę polityczną. Pytanie, do jakiego stopnia dotrze do nich świadomość wagi służby publicznej. Rozbicie prezydenckiego samolotu mówi bardzo dobitnie o kruchości ludzkiego życia i o wadze polityki rozumianej w kategoriach służby. Duszpasterze mieli i wciąż mają niezwykłą okazję, aby domagać się moralności w tej sferze, aby domagać się przerwania medialno-politycznych manipulacji. Opatrzność, dopuszczając tak wielkie doświadczenie na polski naród, coś ważnego chce nam powiedzieć. Przyszedł zatem czas na współczesnych Piotrów Skargów, nawołujących do opamiętania. Dla zilustrowania potrzeby nawoływania do opamiętania polskich elit politycznych, niech posłużą słowa Jana Kochanowskiego z „Odprawy posłów greckich”, słowa, którymi chciałbym zakończyć ten artykuł: „Wy, którzy pospolitą rzeczą władacie,/ A ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie,/ Wy, mówię, którym, ludzi paść poruczono/ I zwierzchności nad stołem bożym zwierzono:/ Miejcie to przed oczyma zawżdy swojemu,/ Żeście miejsce zasiedli boże na ziemi,/ Z którego macie nie tak swe własne rzeczy/ Jako wszystek ludzki mieć rodzaj na pieczy./ A wam więc nad mniejszymi zwierzchność jest dana,/Ale i sami macie nad sobą pana,/ Któremu kiedykolwiek z spraw swych uczynić/ Poczet macie; trudno tam krzywemu wynić”.

Mieczysław Ryba, Lublin 2010-04-19
Artykuł ukazał się w „Naszym Dzienniku” z 23 kwietnia 2010 roku
pod tytułem „Polska się obudziła”.