Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Realna Polska
prof. Mieczysław Ryba 2010-04-19

Polityczny marketing czy moralne zobowiązanie

Mowy żałobne polityków, które usłyszeliśmy w sobotę, podczas uroczystości na placu Piłsudskiego w Warszawie, wbrew pozorom mają duże znaczenie, gdyż wygłoszone zostały w bardzo poważnym momencie najnowszej historii Polski – momencie potężnej narodowej tragedii. Wypowiedzi Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska można potraktować jako moralne zobowiązanie najwyższych władz państwowych w stosunku do dziedzictwa, które pozostawili po sobie zmarli w smoleńskiej katastrofie.

Mówił o tym bardzo wyraźnie premier Donald Tusk, akcentując, że aby ofiara smoleńska nie poszła na marne, musimy dobrze odczytać marzenia, nadzieje i myśli ofiar katastrofy i ponieść je dalej. Premier odwoływał się do wspólnoty, która w obliczu śmierci łączy ludzi różniących się na co dzień w kwestiach politycznych. Przetrwanie tej wspólnoty jest najważniejszym dobrem. Do tej wspólnoty nawiązywał też w swoim przemówieniu marszałek Komorowski, wyrażając nadzieję, że nasze przyszłe spory polityczne będą sporami o Polskę, a nie pustą kłótnią. Zobowiązanie to poważne; czas najbliższy pokaże, czy rządzący Polską staną na wysokości zadania. Najwięcej zależy tu od Platformy Obywatelskiej. To bowiem właśnie ta partia po smoleńskiej tragedii uzyskała pełnię władzy w państwie – premier, pełniący obowiązki prezydenta marszałek Sejmu, marszałek Senatu i wiele innych. Ta pełnia władzy nie została jednak powierzona Platformie na skutek woli Narodu, ale na skutek tragicznego wypadku. Wyciągając wnioski ze słów premiera, musimy się zatem domagać, aby pełniący obowiązki prezydenta Bronisław Komorowski dobrze odczytał myśli zmarłego prezydenta Kaczyńskiego i przynajmniej do czasu czerwcowych wyborów prezydenckich nie zrobił niczego wbrew zadeklarowanej woli zmarłego. Będziemy się mogli o tym przekonać już niedługo, kiedy marszałek Komorowski będzie podejmował decyzję co do losów nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Prezydent otwarcie wyrażał sprzeciw wobec tej szkodliwej nowelizacji. Czy zatem marszałek uszanuje wolę zmarłego, czy raczej wykorzysta okazję, by zrealizować partykularny interes swojego politycznego zaplecza? To samo będzie można obserwować w kwestii obsady opuszczonego stanowiska prezesa Narodowego Banku Polskiego, rzecznika praw obywatelskich, prezesa Instytutu Pamięci Narodowej itd. Chodzi tu z jednej strony o obsadę stanowisk konkretnymi ludźmi (pozostaje pytanie, jaki to będzie dobór osób), a z drugiej – o to, jaka polityka będzie przez te osoby realizowana. Ostatnie doświadczenia dotyczące obsady stanowisk w kancelarii prezydenckiej mogą budzić szereg obaw.

Największa obawa dotyczy jednak przede wszystkim tego, czy nasza polityka przeżyje odrodzenie moralne – czy u polityków zaczniemy dostrzegać zatroskanie o Polskę, a nie tylko o partię; mówienie prawdy, a nie posługiwanie się PR-owskim kłamstwem medialnym. Olbrzymie manifestacje Polaków przed Pałacem Prezydenckim w ostatnich dniach również niosą jasne przesłanie – dość kłamstw, medialnych manipulacji, dość politycznego matrixu. Prawdziwa miłość Ojczyzny dotyczy świata realnego, nie wirtualnego. Ta miłość musi się wyrażać w niesieniu dziedzictwa tysięcy oficerów spoczywających w katyńskiej ziemi oraz dziesiątek poległych w smoleńskiej katastrofie. Czy nasi politycy nie powrócą do kłamstw, w których do woli pławili się jeszcze przed tygodniem? Zależy to nade wszystko od Narodu, od tego, w jakim stopniu ostatnie wydarzenia przyczynią się do jego przebudzenia, czy będziemy w stanie wymagać od polityków przede wszystkim realnych czynów, a nie medialnych autokreacji. Jeszcze większa odpowiedzialność ciążyć będzie na dziennikarzach odpowiedzialnych za recenzowanie polskiej sceny politycznej. Kłamstwo lub prawda prezentowane w mediach mają wszak moc broni obosiecznej – chroniącej życie lub zadającej cywilną śmierć. Wydarzenia w kontekście smoleńskiej katastrofy mówią nam o tym aż nadto dobitnie.

Musimy dziś zatem pamiętać, że w dłuższej perspektywie ważne są nie tyle poruszające mowy pogrzebowe serwowane nam dziś w obfitości przez polityków, ile realizacja moralnych zobowiązań, które właśnie teraz wzięli oni na siebie.

Artykuł ukazał się w „Naszym Dzienniku” z 19 kwietnia 2010 r.