|
Szczególnym następcą i kontynuatorem spuścizny bł. Piusa IX okazał się
Ambrogio Damiano Achille Ratti (1857-1939). 10 lutego tego roku obchodziliśmy
72. rocznicę jego śmierci. Administrator a następnie nuncjusz apostolski w
Polsce, wykazujący podobną bliskość względem Polaków, jak jego wspaniały wyżej
wspomniany Poprzednik. Pozostał w Warszawie w 1920 r. w czasie najazdu
bolszewików. Widzimy w tym chlubną kontynuację postawy bł. Piusa IX. Poza Bogiem
nie bał się nikogo, nawet komunistycznej nacierającej bestii. I Stolica Polski
nie została zdobyta!
Pius XI, bo o nim mowa, został wybrany głową Kościoła katolickiego 6 II 1922
r. W encyklice inauguracyjnej „Ubi arcano Dei consilio” zwrócił uwagę na
współczesny zamęt, które nie zostanie pokonany inaczej jak przez pokój
Chrystusowy, znajdujący się w Królestwie Chrystusowym. Wskazał na złe skłonności
ludzkiego serca jako źródło niepokoju i nieszczęść we współczesnym świecie, na
błąd modernizmu moralnego i prawnego, stanowiący w istocie nowoczesne pogaństwo.
Nie poprzestał jednak na krytycznej ocenie przemian ostatniego czasu, lecz
postanowił za pomocą szerokiego programu stać się mocnym i przewodzącym głosem
we współczesnej „burzy głosów”. Nie tylko to zaplanował, lecz i przeprowadził z
dużym rezonansem i ze znacznymi efektami.
Dokonał licznych, doniosłych beatyfikacji i kanonizacji (500 beatyfikacji i
44 kanonizacje) oraz przypomniał wielkie sylwetki świętych. Kanonizował m.in.
św. Andrzeja Bobolę, św. Teresę od Dzieciątka Jezus (patron misji), św. Jana
Marię Vianneya i św. Jana Eudesa (patroni kapłanów), św. Piotra Kanizjusza
(doktor Kościoła), św. Wincentego Pallottiego (dekret o heroiczności cnót), św.
Jana Bosco, św. Jana Fishera i św. Tomasza More’a (męczennicy angielscy). Jako
wielkich świętych, którzy niosą istotne przesłanie dla współczesności ukazał:
św. Franciszka Salezego (patron dziennikarzy i mediów, encyklika „Rerum omnium
perturbationem”), św. Tomasza z Akwinu (nazwany Doktorem Wspólnym), św. Jozafata
Kuncewicza (patron unii kościelnej, encyklika „Ecclesiam Dei”), św. Franciszka z
Asyżu (encyklika „Rite expiatis”), św. Augustyna, św. Ignacego Loyolę (patron
ćwiczeń duchowych), św. Franciszka Ksawerego, św. Alojzego Gonzagę i św.
Stanisława Kostkę (patroni młodzieży), św. Jana od Krzyża (doktor Kościoła), św.
Roberta Bellarmina (doktor Kościoła), św. Antoniego Padewskiego, św. Cyryla i
Metodego, św. Alberta Wielkiego (doktor Kościoła) i św. Dominika. U każdego z
nich dostrzegł ważną naukę, która płynie dla człowieka we współczesności, tak z
ich życia, jak i z ich nauczania. Jako nauczycieli w Kościele wyróżnił przede
wszystkim św. Tomasza z Akwinu (encyklika „Studiorum ducem”) i św. Augustyna
(encyklika „Ad salutem”). Wskazał ich jako przewodników w studiach i nauce, jak
też jako opokę przeciw współczesnym błędom. Każdego zaś proklamowanego świętego
stawiał za wzór dla poszczególnych chrześcijan na drogach ich życia, jako
światło dla ich postępowania oraz jako orędownika w ich życiu codziennym.
Papież jednak nie tylko ukazywał filary tradycji, lecz także inspirował
dalsze badania dla rozwoju nauk teologicznych, filozoficznych, historycznych,
humanistycznych, a nawet przyrodniczych. Wydał sławną Konstytucję Apostolską
„Deus Scientiarium Dominus”, w której zauważył, że to Kościół katolicki był i
jest motorem rozwijania wiedzy i nauk, a atakowanie Kościoła wypływa właśnie z
niewiedzy, uprzedzeń i moralnych wad. Ojciec św. ponadto podkreślił niebagatelne
znaczenie sztuki, a wśród niej: muzyki, literatury, poezji, klasycznych autorów,
języka łacińskiego, ojczystego, architektury, rzeźby i malarstwa. Powinny nas
one prowadzić ku Najwyższemu Pięknu-Bogu, winny doskonalić ludzką naturę i mieć
cel moralny. Bez spełnienia tych warunków sztuka staje się nadużyciem szkodzącym
człowiekowi.
Pius XI nie ograniczył się do powyższych środków zaradczych wobec
współczesnego chaosu, propagandy i zagubienia. Wyłożył własną naukę na palące
ówczesną, jednak i dzisiejszą ludzkość tematy. Odniósł się do zagadnienia
jedności religijnej. Wyperswadował w encyklice „Mortalium animos”, że prawdziwa
jedność w zakresie religii nie dokona się poprzez zjazdy i spotkania
międzywyznaniowe, prawdy wiary bowiem nie mogą być przedmiotem dyskusji, gdyż
mają charakter absolutny. Zaznaczył, że miłość opiera się na fundamencie wiary i
całości prawd otrzymanych od Boga. W encyklice „Lux veritatis” w związku z 1500.
rocznicą Soboru Efeskiego, na którym sformułowano prawdę o Bożym macierzyństwie
Najświętszej Maryi Panny, uwypuklił fakt, że Kościół rzymsko-katolicki jest
ostoją prawdy i ośrodkiem religijnej jedności, prowadzonym przez Bożą
Opatrzność. Bardzo zabiegał o zjednoczenie ze wschodnimi wspólnotami
kościelnymi, z którymi różnica w kwestiach wiary jest niewielka.
Oprócz zagadnień dogmatycznych poruszył problem moralno-duchowego rozwoju
człowieka. W encyklice „Divini illius Magistri” wykazał, że wychowanie
chrześcijańskie jest najlepszym sposobem ukształtowania młodego człowieka,
wskazuje mu bowiem najwyższy cel i środki do jego osiągnięcia. Jest nim Bóg i
doskonałość ludzka. Znaczenie wychowania upatruje w tym, że daje ono trwały
kierunek życia. Do współpracy w dziele wychowawczym są wezwane: rodzina,
Kościół, szkoła i państwo, wśród których Kościół i rodzina mają prymat, który
wynika z Bożego i naturalnego prawa. Papież piętnuje wychowanie seksualne w
szkole, które nie uznaje ułomności i słabości natury ludzkiej i prawa
sprzeciwiającego się prawu umysłu. Jest to materia zbyt delikatna do publicznego
wykładu. Pius XI krytykuje też nieskromny ubiór kobiet oraz niemoralne widowiska
i piśmiennictwo. Ogólnie rzecz biorąc, potępia naturalizm pedagogiczny, który
bazuje wyłącznie na zasadzie autonomii natury ludzkiej, nie licząc się z jej
niedoskonałościami i wadami oraz z dobrami nadprzyrodzonymi. Popiera wychowanie
patriotyczne. Chrystusa Pana stawia jako najwyższy i właściwy wzór wychowania.
Formację duchową ogniskuje wokół kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa, czci
dla Najświętszego Sakramentu-Najświętszej Eucharystii, Trójcy św., Krzyża św.,
Męki Pańskiej, Ran Jezusowych, nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny, św.
Józefa i Świętych Pańskich. Wzywał do modlitwy ekspiacyjnej, ogłosił
ogólnokościelną modlitwę stanowiącą formę wynagrodzenia Najświętszemu Sercu
Jezusowemu za grzechy (encyklika „Miserentissimus Redemptor”), zalecał
nabożeństwo pierwszopiątkowe, kongresy eucharystyczne, ogłaszał lata święte.
Popierał praktykę odpustów, adoracje eucharystyczne, pielgrzymki i procesje.
Ćwiczeniom duchowym poświęcił osobną encyklikę „Mens nostra”, w której poleca je
jako środek chroniący przed niewolą materializmu, pozwalający zreflektować się
człowiekowi nad samym sobą i jego duchowymi zadaniami. Dbał o bractwa, zakony i
stowarzyszenia katolickie, np. zatwierdził regułę dla tercjarzy
franciszkańskich. Wzywał szczególnie do modlitwy za misje katolickie, których
działalność miała służyć docelowo tworzeniu krajowego duchowieństwa. Poświęcił
temu encyklikę „Rerum Ecclesiae” z 1926 r. Ustanowił Papieskie Dzieła Misyjne
dla ich wspierania. Względem miejscowego duchowieństwa stawiał te same wysokie
wymogi, co względem napływowego. Pragnął integralnego dobra ewangelizowanych
ludów w zakresie wszystkich dóbr kultury, oświaty i cywilizacji. Świętości,
godności i pięknu liturgii oraz związanemu z nią śpiewowi gregoriańskiemu i
muzyce kościelnej poświęcił Konstytucję Apostolską „Divini Cultus”. W ostatniej
encyklice „Ingravescentibus malis” stwierdził, że ostatecznym ratunkiem dla
pogrążającego się w ciemnościach świata jest Różaniec św. Pisze w niej, że jest
to modlitwa dla każdego człowieka, prostego i uczonego. Nazywa go „wieńcem
mistycznym”. Wskazuje na jego rozliczne zalety, że jest lekarstwem na błędy i
zło oraz umiłowaną modlitwą świętych.
Pius XI zwrócił następnie baczną uwagę na dwa sakramenty, na których opiera
się Kościół, a mianowicie na kapłaństwo i małżeństwo. Poświęcił im dwie
znamienne encykliki: „Ad catholici sacerdotii” i „Casti connubii”. Obydwie
stanowią doskonałą wykładnię tych sakramentów aż po dziś dzień. W pierwszej
Papież przypomina istotę kapłaństwa, ściśle przynależne mu czynności, a także
wskazuje na przymioty moralne i intelektualne, jakimi powinien odznaczać się
kapłan: świętość życia, pobożność, czystość obyczajów, powściągliwość wobec dóbr
materialnych, gorliwość o chwałę Bożą i zbawienie dusz, posłuszeństwo i duch
karności oraz wiedza. Uwrażliwił na proces przygotowania do kapłaństwa. Zaleca
księżom rekolekcje i ustanawia szczególne modlitwy i dni poświecone umacnianiu
tego sakramentu.
Arcydziełem nauczania tego Papieża jest zaś encyklika dotycząca małżeństwa.
Ojciec św. uwydatnia w niej godność tego sakramentu, który nazywa wielkim.
Przypomina o jego Boskim pochodzeniu. Wprowadza kategorię małżeństwa czystego,
które przez odkupienie Chrystusowe zostało przywrócone do pierwotnej
szlachetności i odpowiada zamysłowi Bożemu. Za św. Augustynem wyróżnia trzy
dobra małżeństwa: potomstwo, wierność i sakrament. Jest ono z istoty swej
uczestnictwem w mistycznej i nierozerwalnej więzi Chrystusa i Kościoła.
Podkreśla znaczenie prawdziwej i trwałej miłości dla szczęścia małżeńskiego
wbrew późniejszemu poglądowi, że zwrócono na nią uwagę dopiero na Vaticanum II.
Zauważa we współczesnym świecie deprecjonowanie tego sakramentu, jego
desakralizację, występowanie jego fałszywych form, ciężki grzech rozwodów,
antykoncepcji i sterylizacji oraz wołający o pomstę do nieba grzech aborcji.
Nadto przestrzega przed ruchem feministycznym i ideą emancypacji kobiet. Broni
założonego przez Boga ustroju społeczności rodzinnej, podkreślając jednocześnie
doniosłą rolę kobiety w rodzinie. Uzmysławia, że na małżonkach obdarzonych
potomstwem spoczywa obowiązek wychowania dzieci dla Boga. Wskazuje na trudności
i niebezpieczeństwa małżeństw mieszanych, które sprzyjają osłabieniu wiary. Pius
XI realistycznie poucza, że bez podporządkowania się Bogu i darów łaski właściwa
czystość nie będzie osiągnięta. Nakazuje praktykowanie cnoty wstydliwości i
potępia obecne w deprawatorskiej propagandzie ubóstwienie ciała. Sakrament
małżeństwa ukazuje jako podobny do Eucharystii. Wskazuje na dalsze i bliższe
przygotowanie do małżeństwa przez wychowanie i staranne rozeznanie. Państwo
zobowiązuje do polityki dbającej o konieczne warunki dla istnienia i rozwoju rodzin.
Wspomniane elementy nauczania Piusa XI nie przedstawiają jednak jego cech
najbardziej koronnych. Do nich, jak zgadza się wielu komentatorów, należy
nauczanie o Chrystusie Królu i powołanie do życia Akcji Katolickiej. Jednym z
najdonioślejszych dokumentów w historii Kościoła jest encyklika Piusa XI o
Chrystusie Królu pt. „Quas Primas” z 11 grudnia 1925 r. Nawiasem mówiąc, w roku
polskiego konkordatu ze Stolicą Świętą. Trzeba było 20. lat XX wieku, by Papież
ogłosił oczywistą, a jednocześnie fundamentalną prawdę o absolutnym i
powszechnym królowaniu Chrystusa Pana. Stało się to samo, co w Lourdes. Niebo
kilka lat później potwierdziło Boskie natchnienie Papieża prywatnymi
objawieniami. Tym razem polskiej słudze Bożej Rozalii Celakównie. Jaka
zadziwiająca ziemsko-niebieska współpraca! Zapomniano przez wieki, że Kościół
Chrystusowy ma zakorzenienie w niebie. Ojciec św. Pius XI podobnie jak bł. Pius
IX ogłosił wielką prawdę, wobec której pękają mury i warownie zła, jak to nazwał
S. Kierkegaard. Co więcej, wobec której klękają narody. Coś na wzór sięgającego
starożytności chrześcijańskiej święta Objawienia Pańskiego. I Papież obwieścił
całkowite i powszechne królowanie Jezusa Chrystusa, nad jednostkami, rodzinami,
narodami i państwami, nad duszą i ciałem człowieka, nad całą rzeczywistością
duchową i materialną. Czy nie był to gest profetyczny spełnienia czasów?! I
pozostaje nadal w swej wiążącej mocy. Starł się on z wrogimi potęgami, które w
postaci nazizmu i komunizmu ruszyły w świat, by mordować i grabić.
Nieustraszony. Fides intrepida, jak jego rządy nazwał bł. Michał Sopoćko,
uczony i świątobliwy spowiednik św. Faustyny Kowalskiej, wspaniały i
reprezentatywny przedstawiciel ówczesnego znamienitego duchowieństwa. Pius XI
pisząc „Divini Redemptoris” (o bezbożnym komunizmie), „Mit brennender Sorge” (o
doktrynie nazizmu), „Non abbiamo bisogno” (o nadużyciach faszyzmu) powiedział,
że nikt nad Boga, nad Chrystusa Króla. Zrozumieli to zwłaszcza w Meksyku,
wzniecając powstanie „Christeros” przeciw bezbożnym rządom, w stosunku do
sytuacji którego Ojciec św. wydał trzy encykliki. Zrozumieli wezwanie, które skierował do
katolików świeckich, tworząc Akcję Katolicką, że są „solą ziemi i światłem
świata”, „wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem
świętym Bogu na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego,
który wyrwał ich z ciemności do swego przedziwnego światła” (1 P 2,9). I Akcja
Katolicka rozrastała się w wielu katolickich krajach. Nastąpiło jakieś
przedziwne i niebotyczne sprzężenie w tym czasie potężnych sił dobra i zła. I
Pius XI nie był w tej konfrontacji na przegranej pozycji. Zastosował
proporcjonalnie potężną moc broni do mocy broni imperiów zła. I wypuścił rzesze
świętych, które w niesłychanej dotąd liczbie beatyfikował Jan Paweł II. Jak
można stwierdzić na podstawie historii, istnieje ścisła zależność pomiędzy
potęgą Stolicy Piotrowej i potęgą Polski. Siła tej pierwszej owocuje zarazem
siłą tej drugiej. Siła tej drugiej sprzyja potędze tej pierwszej. Ojciec św. w
przemówieniu do młodzieży polskiej w 1925 r. wskazał na potwierdzający to motyw:
Polonia semper fidelis.
A przy tym nie pominął kwestii społeczno-ekonomicznej. Dokonał nad nią
naukowej refleksji. Jest autorem największego dokumentu katolickiej nauki
społecznej, który ma charakter maksymalistyczny pt. „Quadragesimo Anno”.
Sformułował zasadę pomocniczości po sformułowanej przez Leona XIII zasadzie
dobra wspólnego, respektującą zarówno wolność gospodarczą i społeczną podmiotów,
jak i pomoc i aktywną rolę państwa w ich niedomaganiach i brakach. Potępił
zarówno socjalizm, jak i liberalizm ekonomiczny, co ważne, nazywając tego
ostatniego bożkiem i mitem, wokół którego roztoczono bałwochwalczy kult,
upatrując w nim korzenia patologii życia ekonomicznego w państwach, które nie
liczą się z prawem moralnym oraz religijnymi i ludzkimi prawami pracowników. W
jego ramach dokonują się liczne nadużycia i oszustwa, a także wyzysk
pracowników. Prowadzi, mówi Papież, do ukształtowania despotycznej oligarchii
finansowej, tragicznej dyktatury ekonomicznej o charakterze nie tylko
państwowym, lecz i międzynarodowym oraz do darwinizmu społecznego. Dokonuje
wszechstronnej krytyki liberalizmu. Mit socjalistyczny dostrzega w stawaniu się
jego wyznawców jedynymi obrońcami biednych. Nazwał go lekarstwem gorszym od
samej choroby i dzieckiem liberalizmu. Ucina prawa jednostki i rodziny, roznieca
konflikty, biurokratyzm i ucisk fiskalny. Twierdzi, że ukrywa on tę samą
chciwość, co liberalizm, tyle że pod innym płaszczykiem. Tym samym ukazuje, że
stanowią one błędne koło, ukazując ich wspólną podstawę w ekonomizmie i
materializmie.
Ojciec św. wskazał za Leonem XIII na konkretne rozumienie dobra wspólnego,
polegające m.in. na rozwoju podstawowych gałęzi gospodarki, dzięki czemu możliwy
jest dobrobyt. Dodał jeszcze zasadę solidaryzmu, sprawiedliwości, miłości,
miłosierdzia i umiarkowania jako zasady współżycia społecznego, na których
opiera się katolicka nauka społeczna. Najważniejszym podmiotem w życiu
społeczno-gospodarczym jest jednostka ludzka. To jej rozwojowi powinny służyć
wszystkie społeczności, a jednocześnie są one jej konieczne do tego. Ma ona
prawo do prywatnej własności, pracy, sprawiedliwej płacy, do stowarzyszania się,
do partycypacji. Zatrzymywanie lub zaniżanie sprawiedliwej płacy określa jako
grzech wołający o pomstę do nieba. Płaca ta powinna móc wyżywić i utrzymać
rodzinę i zapewnić jej godziwy poziom. Wskazuje na Kościół jako wzór
hierarchiczno-organicznej całości, zachowującej różnorodność i samodzielność, a
jednocześnie współdziałanie i harmonię elementów życia społecznego na
naturalnych i moralnych zasadach, który to wzór struktura społeczeństwa powinna
odbijać. Zachęca do praktykowania cnót wiążących się z tym aspektem życia.
Kapitalizm, mówi Ojciec św., nie musi być zły, jednak ma respektować prawo
moralne. Jaka mądrość przebija z tej nauki! Czy mogą z nią się równać jakieś
inne koncepcje, które dziś tak chętnie się absolutyzuje jako zbawienie dla
ludzkości?!
Ponadto dostrzega już w swoim czasie ogromne znaczenie środków społecznego
przekazu, które mogą przynieść wiele dobra, lecz także wiele, a nawet
nieskończenie wiele zła. Same w sobie są moralnie obojętne, choć stanowią
potężne środki oddziaływania i, jak mówi Papież, także wielkie dary Boże. Zwraca
uwagę na potężną rolę prasy w dziele apostolskim oraz doniosłą misję
dziennikarzy w wyświetlaniu i kształtowaniu obrazu rzeczy. Prasa powinna być w
jego oczach orężem prawdy i sprawiedliwości dla rozkwitania Królestwa
Chrystusowego, wykazującym, że Kościół stoi na czele rozwoju i wielkości
ludzkości. Przesyła ona sens słowa mówionego z cudowną szybkością i bardzo
szeroko. Zdaje sobie sprawę ze znaczenia radia, z którego przesyła swe orędzie
„miastu i światu” po raz pierwszy w dziejach Kościoła 12 II 1931 r.
Główny jednak nacisk kładzie na problem kinematografii. Poświęca mu oddzielną
encyklikę „Vigilanti cura” z 1936 r., która jest pierwszą w dziejach podejmującą
to nowe zagadnienie. Można ją odnieść do dzisiejszej telewizji i innych środków
audiowizualnych. Odnosi się w niej do amerykańskiej inicjatywy świeckiej
krucjaty pod nazwą „Legii Przyzwoitości”, mającej na celu obronę moralności
publicznej. Papież dziękuje za to dzieło, które nazywa przykładnym i chce je
przeszczepić na cały świat. Nadaje mu charakter stały. W tej sprawie połączyło
swe siły duchowieństwo, świeccy, a nawet niektórzy nie-katolicy. Ojciec św.
stwierdza, że nie ma takiego drugiego środka, które był miało tak duży wpływ na
masy, dowodząc tym sposobem swego realizmu. Przyczynę takiego stanu rzeczy
odnajduje w naturze kina, którym są obrazy, jak też i dźwięk rzucony na obraz,
mające siłę wyrazu, żywość i konkretność, sprawiające dłużej istniejącą
przyjemność i wypoczynek podczas oglądania. Oznajmia, że stanowi ono swego
rodzaju lekcję, która bardziej skutecznie dociera niż abstrakcyjne rozumowanie i
może wywołać egzaltację tak dla dobra, jak i dla zła. Sztuka filmowa, zdaniem
Ojca św., powinna zmierzać do moralnego udoskonalenia człowieka. Jej zasadnicza
rola jest więc umoralniająca. Tylko film zdrowy moralnie jest godny rozumnej
natury człowieka. Jego celem dodatkowym jest rozbudzenie szlachetnych uczuć.
Filmy są w stanie wywierać głęboki moralny wpływ na widzów. Wpływ filmu jest
jednak często wykorzystywany w złym kierunku. Postęp kina niestety, pisze
Papież, jest wprost proporcjonalny do szkodliwości jego treści. Błędne ideały
życiowe, pobudzanie niskich instynktów, promocja złych postaw i czynów stają się
środkiem do osiągnięcia ogromnych materialnych korzyści. Pisze, że rozrywka pod
płaszczykiem sztuki degeneruje się w stan rozkładu. Największą szkodę z tego
tytułu ponoszą dzieci i młodzież, które są podatniejsze na wpływ mediów,
czyniących w nich szczególne spustoszenie i zgorszenie. Ojciec św. idzie dalej i
powiada, że niezdrowe i nieczyste formy rozrywki niszczą „moralne tętno narodu”
i osłabiają go. Przemysł filmowy może szerzyć propagandę prowadzącą do
konfliktów międzynarodowych i innych. Stwierdza Pius XI, że nie wolno
dopuszczać, aby kino było szkołą zepsucia, lecz ma ono stać na wyższym poziomie.
Papież nakłania do czerpania z klasyki narodowych twórców, poetów i pisarzy.
Wzywa do reakcji na szkodliwe filmy, do czujności i nacisku opinii publicznej w
tej sprawie, do ostrzegania przed złymi produkcjami i popularyzacji
wartościowych filmów.
Cała ta nauka papieska, jak podsumowuje Ojciec św., służy sprawie
zabezpieczenia moralności szerokich mas ludności w godzinach ich odpoczynku i
rozrywki oraz szlachetnemu celowi ugruntowania najwyższych ideałów i prawdziwych
zasad życia. Chciałoby się powiedzieć: perfectissime. Jakże mało takich
realistycznych, treściwych, mądrych i roztropnych treści możemy dziś przeczytać.
Są jak miód i pokarm dla naszej zmanipulowanej i zbolałej duszy, tak bardzo
atakowanej właśnie przez trafnie rozpoznany przez Piusa XI przekaz! Właściwie
zbombardowanej! A przewidział to już Papież w latach 30. zeszłego stulecia. Dziś
właśnie brakuje nam tego realizmu i tej mądrości nieustraszonej. A jakże
aktualny to dokument! Dziś jak nigdy dotąd! Stanowi właściwy chrześcijański
manifest dotyczący środków społecznego przekazu, którego główną treścią jest
prawda, że sfera mediów również podlega moralnemu i Bożemu prawu, rozszerzając
dobre bądź złe treści, prawdziwe lub zniekształcone informacje.
Następca, Eugenio Pacelli – Pius XII miał już utorowaną drogę. Kontynuował i
rozwijał dzieła Poprzednika, nie pozostając jednak tylko biernym odtwórcą, np.
wprowadził zgodnie z objawieniami fatimskimi nabożeństwo do Niepokalanego Serca
NMP i ogłosi dogmat o Jej wniebowzięciu. Jak daje się łatwo zauważyć, dorobek
Piusa XI jest przeogromny. Następca bł. Piusa IX wykazał się równą mu
dzielnością. Jego działalność była wielokierunkowa i maksymalistyczna,
obejmująca najważniejsze dziedziny życia. Wszystkie one mają opierać się na
zasadach chrześcijańskich, spełniać kryteria moralne i zmierzać do chwały
prawdziwego Boga oraz uświęcenia i zbawienia dusz ludzkich. Rozwój człowieka
według Piusa XI polega na wypełnieniu przez niego wartościami katolickimi swego
wnętrza i ich rozszerzaniu, przekazywaniu ich drugim osobom w miejscu życia,
przebywania i działania. Bł. ks. Michał Sopoćko nazwał zgodnie z Malachiaszowym
proroctwem Piusa XI „Fides intrepida” – „Wiara nieustraszona”. Określenie to
wykazuje niezwykłą trafność intuicji racjonalnej i moralnej.
|