|
Podejmę się ogólnego „rzucenia okiem” na dorobek wielkiego Prymasa Polski,
kardynała Stefana Wyszyńskiego, szczegółowe badania przynależą bowiem do
instytutów studiów prymasowskich. W tym roku obchodzimy 30. rocznicę śmierci
tego wielkiego Polaka i pasterza Kościoła, zaś 3 sierpnia mija 110 lat od jego
urodzin. Młodemu pokoleniu Polaków i Polek znany jest z przekazu rodziców i
dziadków, proboszczów i biskupów, ze wspomnień o nim Ojca świętego Jana Pawła
II. Nie jest jednak znany z bezpośrednich uroczystości i medialnego przekazu.
Raczej nierzadko wiedza o nim sprowadza się do stwierdzenia, że był to ktoś
wielki. Bł. Jan Paweł II przecież powiedział, że bez niego nie byłoby
Papieża-Polaka i że zasługuje on na miano „Prymasa Tysiąclecia”. Człowiek jest
bytem rozumnym, który potrzebuje znajomości racji, by głęboko rozumieć dane
rzeczywistości i słowa. Jakie racje stoją za takimi sformułowaniami i
admiracjami?
Jest ich bardzo wiele. Prymas pasterzował niemalże przez cały okres PRL-u
Kościołowi Polskiemu, także w skrajnie ciężkim okresie stalinowskim. Miał
wielkiego Poprzednika w osobie prymasa Augusta Hlonda, którego spuściznę chciał
podjąć, kontynuować i rozwijać. Jego wielkie maryjne przesłanie, wiążące ratunek
dla Polski z Maryją Niepokalaną, podjął z pełnym zaangażowaniem. Jego orędzie o
chrześcijańskim ładzie w narodzie i państwie było dla niego nakazem. Widzimy tu
pierwszą rację wielkości Prymasa – jego zakorzenienie w wielkiej tradycji
Kościoła przedwojennego z jego wybitnymi reprezentantami, nie tylko zmarłym
Prymasem, ale także licznymi biskupami i kapłanami zgładzonymi w okresie
okupacji niemieckiej i radzieckiej. Zdawał sobie sprawę, że jest ich sukcesorem,
że musi kontynuować ich dziedzictwo, że jest przedstawicielem Kościoła
niezłomnego, który mężnie przelał krew męczeńską w czasie wojny. Przyjął
święcenia za Piusa XI, a biskupstwo, prymasostwo i kardynalat za Piusa XII. Te
pontyfikaty wybiły swoją pieczęć na jego charyzmacie: męstwo Piusa XI i
roztropność Piusa XII, a także ich szeroki program chrześcijański i
cywilizacyjny. W ten sposób znajdujemy jedną z przesłanek jego doniosłej roli.
Drugą racją okazuje się jego patriotyzm. Prymas niesłychanie dbał o
szlachetną postawę moralną, o godne reprezentowanie Kościoła, o głęboką wieź z
Narodem polskim. Znał nadprzeciętnie polską literaturę i kulturę, lecz nie tylko
ją znał, lecz kochał. Dostrzegalne było jego rozmiłowanie w cytowaniu polskich
wybitnych poetów i pisarzy, jego przywoływanie z żarem serca polskich dziejów,
jego dbałość o piękno języka ojczystego, a zatem o rodzimą, własną, niezależną
kulturę narodową, ojczystą, chrześcijańską, do której obrony wzywał. Wspomniał
takie osoby zasłużone dla Narodu, jak m.in. Henryk Sienkiewicz i Wincenty Witos.
Charakteryzowało go charyzmatyczne współodczuwanie z Narodem, jego głęboka,
autentyczna i ojcowska troska o sprawy Narodu i warunki jego życia, jego
poświęcenie dla Narodu. Jak stwierdził, „trzeba żyć Narodem, z Narodu i dla
Narodu”. Nie był odbierany jako „ciało obce”, „ciało urzędowe”, lecz jako Polak
głęboko przeżywający polskie problemy, jako autorytet dla Polaków dany przez
Bożą Opatrzność w niełatwym momencie dziejów. Stał się z racji swej postawy i
godności przewodnikiem Narodu w okresie tak stalinowskiego jarzma, jak i
realnego socjalizmu z jego pospolitością i powrozami, jak też nadziejami na
stabilizację. Mówił „ex cathedra”, że żyjemy u siebie, w naszej własnej
ojczyźnie, w naszym własnym domu, że nie powinniśmy ulegać partyjnej atmosferze,
lecz tworzyć czystą, polską atmosferę. Swoją miłość do Polski wyraził w
doniosłym zdaniu: „kocham Ojczyznę bardziej niż własne serce i wszystko, co
czynię dla Kościoła, czynię dla niej”. Miłość do niej stawiał, powołując się na
św. Ambrożego z Mediolanu, na drugim miejscu po miłości do Boga. Propagował
ideał służby i życia dla Ojczyzny. Pamięć o niezliczonych polskich bohaterach,
których cechowało ofiarne poświęcenie dla Ojczyzny określił jako obowiązek
narodu kulturalnego. Wyjaśniał ofiarę i krzyż jako drogę do duchowego wzrostu.
Pisał, że „obrona suwerenności Ojczyzny jest dla nas nakazem moralnym”.
Jego troska o Ojczyznę przebijała z wszystkich jego kazań do Narodu, a także
z jego roztropnych działań jako Prymasa na niwie publicznej. Okazał się tym
samym prawdziwym mężem stanu. Starał się o normalne relacje z władzą państwową i
o pojednanie polsko-niemieckie. Nie prowokował, lecz apelował do sumień, do
rozumu, do woli i uczuć w duchu pełnej odpowiedzialności za los Narodu, państwa
i Kościoła w Polsce. A kiedy trzeba, stawał w ich obronie, stwierdzając „non
possumus”. Przeprowadzone przez niego z wielkim namaszczeniem uroczystości z
okazji Tysiąclecia Chrztu Polski, wielkie obchody Millenium Chrześcijaństwa na
Ziemiach Polskich były potężnym aktem przypominającym o zaraniu Państwa
Polskiego, długowiecznej i prastarej historii Polski, Królestwa Polskiego, o
polskiej tożsamości sięgającej Mieszka I. Jego orędzia stały się wielkim
przesłaniem, mającym obudzić godność Narodu szarganą przez ciężkie historyczne
doświadczenia. Oznajmił, że „Naród, który nie wierzy w wielkość i nie chce ludzi
wielkich, kończy się”. Tak poznajemy drugą przesłankę jego znaczenia – miłość do
Narodu i Ojczyzny.
Trzecią zasługą, którą nie sposób nie podnieść, jest jego trud nad
zachowaniem wiary przez Polaków, nad jej umacnianiem, nad jej ochroną przed
zachodnimi i wschodnimi błędami. Nie bez przyczyny przypisuje się prymasowi
Wyszyńskiemu wielką rolę w utrzymaniu i umocnieniu wiary świętej wśród Polaków.
Jego hasło biskupie „Soli Deo” (Samemu Bogu) wyrażało podporządkowanie całego
jego urzędu prymatowi i chwale Boga. Obchody Millenium Chrztu Polski i Wielka
Nowenna je przygotowująca z dużą mocą uzmysłowiły fundamenty polskiej tożsamości
– katolicyzm i związek z chrześcijańskim Rzymem, bez których polski charakter i
istota polskości są niezrozumiałe i jałowe oraz pozbawione zasadniczej podstawy.
Te jego wielkie duszpasterskie przedsięwzięcia wskazały korzenie polskiego bytu,
polskiego „habitus”. Do tego dołączył Prymas peregrynację kopii cudownego Obrazu
Matki Bożej Częstochowskiej po całej Ojczyźnie, po wszystkich zakątkach Polski.
Obraz podzielił los Prymasa i został także uwięziony przez komunistyczne władze.
Wszystko to jednak tylko utwierdzało wiarę Polaków. W więzieniu Prymas napisał i
za pomocą swego delegata dokonał Jasnogórskich Ślubów Narodu, a później
rozpoczął przygotowania do obchodów 600-lecia Jasnej Góry. Jego oddanie dla
Matki Bożej Jasnogórskiej – Królowej Polski miało charakter heroiczny i
całkowity. Tak wzmacniała się i dojrzewała wiara Polaków w okresie Polski
socjalistycznej, a jednocześnie tworzył się wał obronny przeciw
„modernistycznemu katolicyzmowi”, który porzucał Tradycję Kościoła i tradycyjną
pobożność na rzecz „nowoczesnych koncepcji”, będących w istocie rzeczy starymi i
nowymi błędami. Kardynał Wyszyński dokonał recepcji Soboru Watykańskiego II w
zgodzie z Tradycją, ubogacając samą Konstytucję Soborową o Kościele „Lumen
Gentium” w naukę o Najświętszej Maryi Pannie jako Matce Kościoła. Wprowadził tę
prawdę następnie w życie Polski z całą mocą i zaangażowaniem. Jan Paweł II, a
obecnie Benedykt XVI tyle wysiłku poświęcili poprawnej interpretacji Soboru!
Kardynał Wyszyński był tym, który w Polsce utorował drogę tej interpretacji.
Jan Paweł II stwierdził, że bez heroicznej wiary Prymasa, nie byłoby
Papieża-Polaka. Jego wiara w czasie komunizmu była opoką dla Narodu, a jego
zawierzenie Matce Bożej było dla niego samego siłą w okresie uwięzienia z
rozkazu Stalina, a także inspiracją dla pontyfikatu Jana Pawła II. Jego wiara, w
przekonaniu Jana Pawła II, zrodziła pontyfikat Karola Wojtyły. Więzienie
natomiast przeżył w tak dostojny i pełnej ufności w Bożą Opatrzność sposób, że
Kościół w Polsce po tym fakcie uległ potężnemu wzmocnieniu, pokrzepiony jego
postawą i niezłomnością. W „Zapiskach Więziennych”, wskazując na pozytywne
aspekty więzienia, dał wyraz swojego głębokiej ufności w Bogu i Matce Bożej.
Miało to także związek z jego moralną maksymą: vince te ipsum –
siebie samego przezwyciężaj. Pokorne i godne przyjęcie prześladowań wyrażało
jego stałą świadomość osobistej odpowiedzialności za Kościół i Polskę, do której
wzywał także rodaków w swych mowach. Do podobnej „wysokiej miary” życia
chrześcijańskiego, którą Konstytucja Soborowa określiła jako świętość, zarówno
wzywał, jak i ją realizował. Pokazał w swym postępowaniu, że można ją
urzeczywistnić, nie podlegając lękowi i przeciętności. Prowadził walkę z
polskimi wadami narodowymi, m.in. pijaństwem, marnotrawstwem i oszczerstwem oraz
wszystkimi siłami służył sprawie moralnego podniesienia Narodu. Podkreślał
fundamentalne znaczenie prawdy w życiu człowieka i narodu, znaczenie wolności –
stanowienia o sobie dla jego godności, znaczenie sprawiedliwości i pokoju oraz
najwyższe znaczenie miłości. W ten sposób określał zasady życia wspólnotowego,
wartości nieprzemijające, o które trzeba walczyć, które przemawiają do dziś, i
które mają związek z Bogiem. Należy do nich również sam człowiek z całą swoją
głębią skierowaną na nieskończoność, ze swą godnością obrazu Bożego. Prymas
nawiązywał w tym nauczaniu do „Pacem in terris” bł. Jana XXIII. Życie kardynała
Wyszyńskiego tak w wymiarze osobistym, jak i ukierunkowaniu na drugich stało się
przykładem wielkich cnót i wielkiej moralnej postawy. Te ostatnie stanowią
kolejną rację jego znaczenia.
Wiele z nich odnosiło się do życia społecznego, które cieszyło się
szczególnym zainteresowaniem Prymasa. Pochłonięty problematyką społeczną wiele
tekstów wydał na jej temat. Najpierw w nawiązaniu do encykliki Piusa XI
„Quadragesimo anno”, a następnie, wobec problemów generowanych przez system
socjalistyczny w Polsce, podejmował problemy związane z człowiekiem pracującym i
jego sytuacją. Wiele uwagi poświęcał rolnictwu i jego zasadniczej roli w życiu
gospodarczym Polski. Wzywał do poszanowania ludzi pracujących na roli,
uprawiających ziemię ojczystą. Zwracał uwagę na podstawową rolę rodziny w życiu
narodowym. Upominał się o nienaruszalne prawa robotników przemysłowych: do
religii, do odpoczynku, do życia rodzinnego, do tworzenia związków zawodowych.
Życie społeczne i ekonomiczne, by dobrze przebiegało, zdaniem Prymasa, domagało
się wzajemnego przenikania się życia religijnego, kulturalnego i rodzinnego,
domagało się dojrzałego sumienia ukształtowanego przez życie Kościoła i Narodu.
Orędzie swoje kierował do wszystkich warstw społecznych. Pochylanie się nad
problemami społecznymi, nad położeniem zwykłych, prostych, ubogich ludzi jest
kolejnym ważnym rysem jego posługiwania. Do tej cechy nawiązał także, już jako
Papież, Jan Paweł II. W ten aspekt działania Prymasa wpisuje się ogłoszona przez
niego, składająca się z 10. punktów, „społeczna krucjata miłości”, która miała
budzić wrażliwość na bliźniego, zwłaszcza potrzebującego. Od 1989 r. przysługuje
mu tytuł Sługi Bożego i toczy się jego proces beatyfikacyjny.
Podsumowując, dziedzictwo Prymasa sięga po dziś dzień i jest trwającym
zobowiązaniem do podtrzymywania szlachetnej tradycji, która stała się udziałem
Polski i polskiego Narodu. Stanowi przypomnienie momentów polskiej chwały i
refleksję nad ciężkimi godzinami historii, nad tym, co podkopywało wspólne dobro
Narodu. Nade wszystko, wlewał on w serca Polaków odwagę, wiarę, dzielność i
energię, poczucie własnej wartości i godności oraz kładł mocne fundamenty pod
polskie życie wspólnotowe. Podnosił z ruin polskiego ducha, wskazując, że bycie
Polakiem to wzniosła godność, że warto kształtować swoje życie i powołanie w
Polsce i według polskiego obyczaju, że Polska i polskość posiada swoiste piękno,
właściwość i ważność, które należy chronić, cenić i pielęgnować. Nawiązał w tym
do nauczania innego Sługi Bożego papieża Piusa XII, który stwierdził w encyklice
„Summi Pontificatus”, że uniwersalność chrześcijańskiej miłości bliźniego nie
likwiduje cnoty patriotyzmu i szczególnych właściwości danego narodu. Wzywał
także za głosem tej encykliki do inicjatywy poszczególnych osób, która jest
podstawą zdrowego i organicznego ustroju
społeczeństwa.
|