|
Problem rozwoju społeczeństwa informacyjnego to jeden z chętniej
podejmowanych w dyskursie publicznym tematów. Jest on związany z nowymi
zjawiskami na styku techniki i życia społecznego. Nic dziwnego, że badania
naukowe nad samym zjawiskiem, a także jego teoretykami, są w początkowej fazie
realizacji.
Alvin Toffler należy do awangardy namysłu nad „cywilizacją wiedzy i
informacji”. Co więcej, pewne konsekwencje jego interpretacji rozwoju
technologicznego stają się obecnie istotną treścią życia społecznego[1]. Wydaje się zatem zasadne krytyczne
odczytanie przynajmniej niektórych elementów jego teorii. W przypadku
futurologa – zwiastuna przyszłości szczególnie frapujące jest zagadnienie
postrzegania przez niego przeszłości i teraźniejszości jako jedynego przecież
realnego oparcia dla prognoz.
Ponieważ „dziejowość” jest ostatecznie cechą człowieka i pochodnych od niego
wytworów kulturowych, właściwym punktem odniesienia w refleksji nad ostatecznymi
racjami stojącymi u podstaw historycznego aspektu pisarstwa Tofflera wydaje się
być realistyczna filozofia bytu z jej antropologią filozoficzną i z jej
rozumieniem kultury. Pozwalają one sprowadzić do wiarygodnych poznawczo wymiarów
problemy chętnie rozważane przez twórców syntez historyczno-społecznych. Należą
do nich nade wszystko pytania o status bytowy, tok, czynniki sprawcze i cel
dziejów. Taka refleksja może także przybliżyć do sposobu rozumienia
historii – działalności poznawczej, którą podejmuje Toffler jako twórca
teorii cywilizacji. Aspekt historyczny jest wciąż ważnym, choć współcześnie w
różny sposób kwestionowanym, elementem badań naukowych w zakresie humanistyki.
Synteza cywilizacyjna, socjologiczno-historyczna między innymi w tej dziedzinie może
szukać trwałego oparcia, co ma faktycznie miejsce w pisarstwie omawianego
autora.
Alvin Toffler jest urodzonym w 1928 r. socjologiem, teoretykiem kultury i
cywilizacji, futurologiem postulującym budowę globalnej cywilizacji opartej na
nowoczesnej technice i wiedzy. Światowy rozgłos przyniosła mu praca „Szok
przyszłości”[2], która została przełożona na
ponad 30 języków. Jednak za pełny wyraz swojej refleksji społecznej sam uważa
„Trzecią falę”[3], o czym świadczy także
zatytułowanie tego właśnie dzieła określeniem wiodącym w jego teorii. Inne ważne
z punktu widzenia analizowanego tematu pozycje jego autorstwa to „Zmiana władzy,
wiedza, bogactwo i przemoc na progu XXI stulecia” oraz „Budowa nowej
cywilizacji. Polityka trzeciej fali”[4].
Mimo nienaukowego charakteru pisarstwa zalicza się go do grona czołowych
teoretyków cywilizacji, co można przypisać swoistej oryginalności teorii i
szerokiej recepcji tego autora[5]. Wydaje się
zatem, że prześledzenie jego poglądu na dzieje może być pomocne w refleksji nad
rozumieniem cywilizacji w naukach humanistycznych i w filozofii.
Futurologia, do której zaliczana jest myśl Tofflera, to dziedzina poznania,
której zadaniem jest przewidywanie przyszłości człowieka, społeczeństwa i
kultury (cywilizacji) na podstawie wyników nauk, takich jak socjologia,
filozofia, psychologia, antropologia, biologia. Cele te realizowane są za pomocą
między innymi metod matematycznych i statystycznych. Ostatecznie zadanie futurologii
sprowadza się do selekcji scenariuszy przyszłych wydarzeń. Wobec domniemanych
zagrożeń, pozwala to na wcześniejsze wybranie, uznanego za optymalny,
scenariusza dla przyszłości, by właśnie ten, a nie inny scenariusz realizować[6].
Nie dziwi zatem poniżej udokumentowany fakt, że historia u Tofflera jest na
usługach wizji przyszłości. Interesuje go najbardziej współczesność i te jej
przejawy, które wydają się być zapowiedzią jutra. Jednak moc jego wizji pochodzi
między innymi z tego, że jest schematem uniwersalnym wyjaśniającym przeszłość,
pokazującym w niej genezę teraźniejszości i roztaczającym perspektywy na
najlepszą dostępną przyszłość.
Tok dziejów – metafora fal
Dzieje ludzkiej cywilizacji Toffler ogląda z perspektywy organizacji życia.
Dwa momenty gwałtownej zmiany ładu w życiu ludzkich społeczności to dwa
zderzenia fal. Najbardziej narzucającym się aspektem porządkowania
międzyludzkiej codzienności jest gospodarowanie dobrami materialnymi. To właśnie
Tofflerowski klucz do wyjaśnienia dziejów.
W pierwszej fali, w epoce która rozpoczyna się rewolucją agrarną około
dziesięć tysięcy lat temu, mamy nierozdzieloną produkcję i konsumpcję; zjawisko
rynku sprowadzone do minimum. Życie jest statyczne i ekstensywne[7].
Druga fala – pojawiające się pod koniec XVII wieku
uprzemysłowienie – rozdziela konsumentów i producentów oraz buduje
gigantyczną sieć kanałów wymiany zwaną rynkiem. Niesie rozwój ekonomiczny i
technologiczny, ale także dehumanizację, kolonializm (imperializm) i destrukcję
środowiska naturalnego. W opisie drugiej fali szczególnie widoczna jest
ekonomistyczna optyka Tofflera: do potrzeb rynku dostosowuje się jego zdaniem
nie tylko program szkolnictwa, ale nawet style w muzyce[8].
Zdaniem Tofflera, nie sposób dokonać jednoznacznej oceny tej cywilizacji. Bez
względu na taką czy inną ocenę druga fala wycofuje się. Wpływają na to uchwytne
czynniki materialne. Biosfera dalej nie wytrzyma naporu przemysłu. Nieodwracalne
źródła energii mają swój kres. Towarzyszy temu kryzys struktur społecznych i
zarządzania, zachwianie systemu ról społecznych od płci przez zawody, aż po
rządzących i rządzonych. Całość tych zjawisk powoduje kryzys osobowości
człowieka. Budzi niepotrzebne poczucie winy, wszak jednostki przeżywają tylko
subiektywny refleks obiektywnego procesu[9].
Trzecia fala – nadciągająca właśnie epoka wiedzy i informacji –
przywraca jedność w człowieku, którego industrializm wtłaczał na przemian w rolę
producenta, to znów konsumenta. Rozgraniczenie między producentem i konsumentem
nieznane było cywilizacji pierwszej fali, w trzeciej fali zaciera się ponownie.
Zintegrowany na nowo człowiek przyszłości – prosument łączy cechy
producenta i konsumenta. Służy temu przenoszenie części spraw, załatwianych
dotychczas w porządku rynkowym, do działalności o cechach samowystarczalności
realizowanej w oparciu o nowe technologie. Proces ten dotyczy usług, ale
poszerza się także na produkcję. Niesie on ze sobą nowe style życia:
zaspokajające więcej różnorodnych potrzeb, mniej monotonne, bardziej twórcze i
słabiej związane z rynkiem[10].
Ta zmiana dotyka także struktur życia społecznego, które mają szansę nieść
zrównoważony rozwój i postawę ekologiczną. Świadoma aplikacja zasad trzeciej
fali przyniesie także dalsze powiększenie dobrostanu ludzkiego, ale już bez
obciążeń związanych z industrializacją: „Rzuciwszy wyzwanie staremu ładowi, nowa
cywilizacja obali biurokracje, ograniczy znaczenie państwa narodowego i stworzy
w świecie postimperialistycznym na wpół autonomiczne systemy gospodarcze. Do
tego będą potrzebne nowe formy rządzenia – skromniejsze, bardziej
efektywne, a przy tym bardziej demokratyczne niż jakiekolwiek ze znanych nam
obecnie”[11] – wieszczy Toffler.
Stronnicy myślenia trzeciofalowego – których amerykański futurolog nazywa
technorebeliantami – ujawniają się jako odłam w życiu społecznym.
Charakteryzuje ich motywacja ekologiczna, demokratyczna, humanistyczna (co
oznacza przede wszystkim sprzeciw wobec alienacji drugofalowej), nastawienie na
zrównoważony rozwój[12].
Toffler na ogół deklaruje umiarkowany optymizm względem przyszłości i
odżegnuje się od konstruowania doskonalszego utopijnego świata. Bardziej szczere
jednak są chyba te wypowiedzi, które mówią o nadziejach pokładanych w
cywilizacji trzeciej fali. W swojej obecnej, początkowej fazie jest ona, zdaniem
futurologa „nie tylko spójna wewnętrznie i skuteczna, zarówno z ekonomicznego,
jak i środowiskowego punktu widzenia, lecz również – jeśli się w nią
odpowiednio zaangażujemy intelektualnie – można będzie z niej stworzyć
jeszcze uczciwszą i bardziej demokratyczną cywilizację niż nasza własna.”[13]
Zderzenia fal to często nieuświadamiany przez elity, a jednak rozstrzygający
moment wyboru między niedającymi się pogodzić formami życia społecznego. O ile
wewnątrz cywilizacyjnych fal rozwój dokonuje się sukcesywnie, o tyle „zderzenia”
są rewolucyjnymi przełomami. Ci, którzy opowiadają się za nową cywilizacją, są
awangardą przyszłości; ci, którzy jej nie rozpoznają albo nie zaakceptują,
zostaną hamulcowymi życia społecznego. Epigoni starej cywilizacji skazują się
także na osobową dezintegrację, która jest powstałym w ich wnętrzu odbiciem
niestosowności starej organizacji życia do nowych czasów[14].
Autor deklaruje uproszczenia, uogólnienia i komprymacje w prezentowanej
syntezie. Mimo tych zastrzeżeń ocenia jako przydatny podział na trzy epoki.
Jednocześnie wyraźnie wpisuje się w tradycję, która tym podziałem operowała.
Zarzuty E. Voegelina wskazujące na „gnostycki” charakter zwiastunów trzeciej
epoki, mimo pozytywnych walorów pisarstwa Tofflera i w stosownych miejscach
wypowiadanych przez opisywanego autora zastrzeżeń, dotyczą także „Trzeciej
fali”. Włącza się on w nurt historiozofii sprowadzającej się do panteizmu, a co
za tym idzie – immanentyzmu, wyrażonego przy wyjaśnianiu historii i życia
społecznego poprzez ideę postępu i rewolucji. Sens historii tkwi w samozbawczych
działaniach człowieka i materii[15]. Od
filozoficznych promotorów tych idei odróżnia amerykańskiego futurologa
relatywizacja wymienionych przekonań, sprowadzenie ich do takich wymiarów, aby
wpisywały się we współczesne projekty polityczne.
Dzieje jako wzburzona woda
Tak zwarta synteza ludzkiej wędrówki po osi czasów jest możliwa dzięki
odpowiedniemu rozumieniu dziejów. Toffler opisuje raczej procesy, zmiany
cywilizacji. Nie skupia się na ciągłości dziejów, ale na przerwach w niej.
Opisuje napór dwóch, albo nawet trzech fal z różnymi prędkościami i siłą[16]. Ponieważ jednak cywilizacje te mają
globalny zasięg, w opisie trzech fal zamyka się obraz całej przeszłości
człowieka, jego kultury i zmagań z naturą.
Rewolucja jest kluczem do wyjaśnienia dziejów, zwłaszcza ich obecnego,
szczytowego momentu. Zmiany, które doprowadzą do pełnego rozkwitu nową
cywilizację będą rezultatem konfliktu, nie postępu. Konflikty stare i nowe
zostają wprzęgnięte w superkonflikt drugiej i trzeciej fali. Zróżnicowanie
dokonujące się w różnych sferach życia i przyspieszenie wydarzeń stanowią próbę
dla obecnego pokolenia. Powodują one w zbiorowej świadomości „szok
przyszłości”[17].
Toffler krytykuje pogląd, że w dziejach może realizować się prostolinijny
postęp, jeśli tylko życie społeczne będzie nadal oparte na zasadach
dostosowanych do budowy społeczeństwa industrialnego. Nie oznacza to jednak, że
odrzuca ideę postępu. Jest ona wręcz motorem napędowym jego teorii. Zmiany
dokonujące się w dziejach nie są przypadkowe, lecz tworzą wyraźny i czytelny
obraz. Mają charakter kumulatywny. Postęp ma się dokonywać poprzez rewolucyjny
skok, rosnącą złożoność techniki i społeczeństwa, a także z uwzględnieniem
postulatów ekologicznych. Schemat tego rozwoju nie przypomina linii, lecz raczej
rozgałęzione drzewo[18].
Toffler akcentuje dynamizm procesu dziejowego: „Przecież nic nie pozostanie
bez zmiany. Przyszłość jest płynna, nie zastygła. Tworzą ją zmieniające się
decyzje, jakie my sami podejmujemy każdego dnia, a każde zdarzenie wpływa na
wszystkie inne”[19]. Są to jednak decyzje
usytuowane w kontekście natury rozumianej dużo szerzej niż przyjmujemy to
potocznie. Natura świata pozaludzkiego jest u amerykańskiego futurologa
miernikiem działań ludzkich w dużo większym stopniu niż w tradycyjnym
światopoglądzie. Patrzy na dramat dziejów w skali kosmicznej: „Wraz z napływem
trzeciej fali nasza własna planeta jawi się nam o wiele mniejsza i bardziej
krucha. Człowiek nie zajmuje już najważniejszego miejsca we Wszechświecie. Nawet
jeżeli jest tylko jedna szansa na tysiąc, że nie jesteśmy w świecie sami, to
starczy, by wywołać w nas wahanie”[20].
Jednocześnie ludzkie decyzje współtworzące dzieje analizowany autor poszerza
także na kreację w zakresie biologicznej strony natury ludzkiej: „Myśliciele
drugiej fali pojmowali gatunek ludzki jako szczytowe osiągnięcie długiego
procesu ewolucji; myśliciele trzeciej fali muszą teraz zdać sobie sprawę, że my
sami mamy się stać projektantami ewolucji. Ewolucja nie będzie już nigdy taka
jak dawniej” [21].
Dzieje są więc umiejscowione w człowieku, jego decyzjach i wytworach
kulturowych. To one składają się na ocean przeszłości, teraźniejszości i
przyszłości ludzkiej. Nie da się jednak do nich sprowadzić obiektywnego procesu
powstawania, biegu i zderzenia fal. W tych ostatnich, w „superwalce” dokonać się
może wzmożony postęp. Toffler bowiem jest krytykiem hasła nieograniczonego
postępu rozumianego w kluczu ewolucji; lecz jakościowy rewolucyjny skok,
spiętrzenie wód zwycięskiej fali i idące za nim liczne mikroprzewroty (metafora
drzewa) – oto trzecia fala postępu. Także kontekst natury popycha dzieje w
określonym kierunku: ludzkość powinna stać się ekologiczna a zarazem spróbować
kierować ewolucją swojego biosu. Toffler twierdzi, że nie ma w tych wszystkich
procesach konieczności. Ale czy aby na pewno, skoro liczne stronice jego książki
dowodzą, że to najwłaściwszy sposób na przetrwanie zdezintegrowanej jednostki i
niszczącej planetę ludzkości?
Czynniki sprawcze dziejów
Skoro dzieje są wzburzonym oceanem, przez który przetaczają się fale
zderzając się w rozstrzygającej superwalce, rodzi się pytanie o przyczynę
sprawczą tych procesów. We wstępnych zastrzeżeniach metodologicznych Toffler
podkreśla, że przypisując działanie cywilizacyjnym falom, ma na myśli aktywność
człowieka, a pozorna personifikacja wielkich formacji społecznych jest jedynie
zabiegiem z zakresu ekonomiki języka[22].
Człowiek, właściwy podmiot dziejów, jest w syntezie futurologa z jednej
strony jednostką jawiącą się jako niezdeterminowany podmiot. Jak wcześniej
wspomniano, otwiera się przed nim perspektywa autokreacji własnej natury
biologicznej poprzez inżynierię genetyczną. Ale również determinanty społeczne
tracą dawne znaczenie. Nienaturalne dla człowieka uwikłanie w uwarunkowania ery
przemysłowej ma szansę przejść do przeszłości dzięki rewolucji w dziedzinie
społecznej komunikacji. Odmasowienie międzyludzkich kontaktów pozwoli na
wyostrzenie poczucia własnej indywidualności. Technologia świadomości otworzy w
niedalekiej przyszłości możliwość wielokrotnego kreowania siebie samego[23].
Drugą stroną antropologii Tofflera jest jednak materialistyczny determinizm.
Kiedy przestaje on spoglądać na świetlaną przyszłość jednostek we wschodzącej
cywilizacji trzeciej fali i przechodzi do analiz problemów społecznych i
przemian dziejowych, człowiek staje się tworzywem i produktem społecznych
determinant.
Rozważając przyczyny rewolucji przemysłowej, amerykański futurolog stwierdza,
że motorem dziejów nie jest sama technologia ani same idee i wartości, walka
klasowa, ekologia, demografia, komunikacja, ekonomia. Są to wzajemnie powiązane
zmienne, nieograniczone w swej złożoności, z których twórca syntezy
historyczno-społecznej musi dokonać wyboru najlepszych do celów realizowanych.
Zniekształcenie uzyskanego obrazu jest nieuchronne. Najbardziej dostrzegalne
konsekwencje dla toku dziejów miał jego zdaniem pogłębiający się rozdźwięk
między producentem i konsumentem oraz związany z tym procesem rozwój kanałów
wymiany – rynku[24].
Idee i wartości człowieka – rozumianego po Kartezjuszu jako rozdwojenie
ciała i duszy, zaś po Kancie – jako niepoznającego realnego dobra, a
jedynie będącego w polu wartości – nie mogą być miarą przemian zachodzących
w świecie społecznym. Mogą nią być realne decyzje konkretnych osób, lecz
uchwycenie tej prawdy wymaga odwołania się do realistycznej antropologii
filozoficznej bądź do chrześcijańskiego światopoglądu. Do ukazania człowieka
jako podmiotu dziejów potrzeba takiej interpretacji bytu ludzkiego, która
pozwala uchwycić go jak podmiot dynamiczny z jego potencjalnościami; potrzeba
teorii ujmującej sposób aktualizacji tychże potencjalności[25]. Wyjaśnienie takie pozwala dopiero ujrzeć wszechstronnie
ludzki akt decyzyjny, zrozumieć bytowy status ludzkich wytworów kulturowych,
wreszcie ukazać „dziejowość” człowieka zdolnego do przekazywania i weryfikacji
dziedzictwa kulturowego[26].
Wysiłek Tofflera i osób stosujących się do jego wskazówek skupia się na
dostosowaniu sposobu ludzkiego myślenia, działania, traktowania relacji
międzyludzkich (w tym także polityki) do wyznaczników trzeciej fali z jej nową
lepszą technosferą, infosferą i wypływającą z nich ekonomią[27].
Zdając sobie sprawę z totalitarnych doświadczeń w stwarzaniu „nowego
człowieka”, analizowany autor odcina się od wymyślania idealnego wzorca i
masowego urabiania doskonałych jednostek ludzkich. Zarazem jednak powiela
materialistyczne złudzenia piewców postępu. Jest przekonany, że zasadnicza
zmiana materialnych warunków życia wpływa na charakter społeczny człowieka.
„Zmieniając najgłębszą strukturę społeczeństwa, przeobrażamy również ludzi.
Osobiście nie podzielam dość powszechnego poglądu, jakoby istniała jakaś
szczególna, niezmienna natura ludzka. Gdyby jednak nawet tak było, to przecież
społeczeństwo nagradzałoby pewne cechy, a potępiałoby inne – kształtując
przez to określony charakter człowieka; w rezultacie prowadziłoby to do
ewolucyjnej zmiany charakteru ludzkiego”[28] – przekonuje Toffler. Za E. Frommem przytacza
jednoznacznie deterministyczne przekonanie, że postępowanie ludzi nie jest
rezultatem świadomych decyzji co do naśladowania wzorców społecznych, lecz
wynika z tego, że ludzie chcą tak postępować, jak muszą. Nic dziwnego zatem, że
w jego przekonaniu cechy człowieka trzeciej fali powstają z napięcia, które
istnieje między wewnętrznymi popędami i pragnieniami wielu jednostek a
zewnętrznymi popędami i presjami wywieranymi przez społeczeństwo[29].
Dla uładzonego, cywilizowanego spełniania się tego determinizmu porządek
społeczny trzeciej fali powinien zapewnić jednostce „satysfakcjonujące życie
emocjonalne i zdrową psychosferę”[30].
Prowadzi do tego realizacja trzech podstawowych wymogów każdego człowieka:
potrzeby więzi społecznej, potrzeby struktury oraz potrzeby poczucia sensu.
Psychologiczne jedynie ujęcie życia ludzkiego powoduje, że więź społeczna jest u
Tofflera przede wszystkim antidotum na samotność. Struktura – „zespół
niezbędnych człowiekowi względnie trwałych punktów odniesienia”[31] – wydaje się być namiastką praktycznej, moralnej
sfery życia człowieka. Wreszcie do potrzeby poczucia sensu futurolog zredukował
religijny wymiar bytu ludzkiego. Uderzający jest brak uwzględnienia poznawczych
potrzeb człowieka w tym ujęciu[32].
Potrzeby racjonalne omawia jednak autor w kontekście religijności człowieka.
Dystansuje się od wszelkiej teologii i wierzy, że może ją zastąpić „prosty ideał
bycia pożytecznym dla innych”. W tym niereligijnym kontekście rozważa kwestię
światopoglądu. Trzecia fala wymaga formułowania nowego, który w spójnej syntezie
uchwyci prawdziwy związek między rzeczami. Jednak cała prawda o świecie jest
niepoznawalna. Względnie pełny obraz świata mogą przynieść różnorodne i chwilowe
metafory[33]. Mimo agnostycyzmu i
irracjonalizmu powyższych stwierdzeń, autor w swoisty sposób broni przekonania,
że życie ma sens: „Przecież nawet jeśli w jakimś kosmicznym sensie życie
rzeczywiście nic nie znaczy, to możemy sami mu nadać to znaczenie, czerpiąc je z
przyzwoitych stosunków społecznych i rozumiejąc, że stanowimy część o wiele
większego dramatu, jakim jest logiczny rozwój historii” [34].
Jak jednak określić bliżej podmiot stojący za nowym postępowym porządkiem
społecznym? Kto dąży do jego zaprowadzenia? Toffler stwierdza, że nie jest to
klasa, ruch, lecz być może tylko zmienna konfiguracja pojedynczych ludzi i
chwilowych grup. Ten luźny zbiór ludzkich jednostek łączy przekonanie, że
starego porządku nie da się naprawić. Zwiastuje zatem gwałtowny przełom[35].
Poprzestanie na takiej odpowiedzi staje się bardziej zrozumiałe, jeśli weźmie
się pod uwagę, że w teorii amerykańskiego futurologa potok wydarzeń nie jest
ściśle związany z człowiekiem jako ich podmiotem. W wielu miejscach jawi się on
jako obiektywny czynnik. Przykładem niech będzie zasadnicza dla tej teorii
sytuacja: zmierzch cywilizacji drugiej fali powoduje kryzys osobowości
człowieka. Jednostki przeżywające go doznają poczucia winy związanego z
dezintegracją własnego życia. To moralne obciążenie się jednak jest
nieporozumieniem, stwierdza Toffler. Ludzie ci przeżywają bowiem subiektywny
refleks obiektywnego procesu zderzenia dziejowych fal[36].
Zatem wbrew deklaracjom autora antropomorfizowanie cywilizacji i czynników ją
kształtujących nie jest tylko zabiegiem z zakresu ekonomii języka. Jest wynikiem
takiego rozumienia człowieka, które w jego życiu i w jego dziejach
przeakcentowuje determinacje kulturowe i społeczne, uznając jednocześnie naturę
ludzką za przedmiot dowolnej konstrukcji.
Cel dziejów – praktopia
Toffler sygnalizuje raczej postawę agnostycyzmu wobec pytania o sens
człowieka i jego dziejów. Proponuje wymyślić go równolegle z walką o nowy lepszy
świat trzeciej fali. Choć jego zdaniem nie znamy prawdy o świecie, która jest
nam dostępna tylko poprzez zmienne metafory, to zarazem przekonuje nas, że
„stanowimy część o wiele większego dramatu, jakim jest logiczny rozwój
historii”[37]. Jak agnostyczny i
irracjonalny człowiek może dojść do przekonania o logicznym rozwoju historii?
Tego autor nie zdradza. Ale najwyraźniej jest przekonany, że ta obiektywna
logika dziejów znajduje dobry wyraz w jego teorii cywilizacji ujmującej reguły
wynikania przyszłości z przeszłości.
Dzieje ma zwieńczyć owoc superwalki, którym jest praktopia[38]. Nie jest to projekt idealnego życia społecznego
(utopia) ani zapowiedź mrocznej nieludzkiej epoki (antyutopia). Praktopia ma
zapowiadać świat, który mając praktyczne szanse istnienia, byłby jednocześnie
lepszy od poprzedniego. Skoro nie jest to wizja doskonałego kresu rozwoju, jest
w niej miejsce na dalszy dynamizm. Praktopia to jednak olbrzymi ładunek
nadziei – „stwarza pozytywną, wręcz rewolucyjną szansę”. Autor pisze, że
historia się nie skończyła, ale wieszcząc z przekonaniem zwycięstwo cywilizacji
trzeciej fali, nie zapowiada już kolejnych fal na oceanie dziejów[39]. Dopełniać swoich dziejów mają trzy
epoki.
Celem dziejów jest rozkwit trzeciej epoki. Nadchodząca nowa era ma w sobie
pozytywny ładunek, który może wnieść w życie ludzkości dobroczynną energię. Jej
wyzwolenie jednak może powstrzymać niezrozumienie ze strony ludzi, w tym elit.
Powinny one dostosować się do wymogów cywilizacji wiedzy i informacji, a także
czynnie działać na rzecz takiegoż dostosowania (rozczłonkowanej na kreatywne
mniejszości) ludzkości. Budowa lepszego świata ma odbywać się w ludzkiej
jednostce i w odpowiednim organizowaniu życia społecznego. Społeczność światowa
powinna poddać się temu procesowi jak najszybciej. „Taka jest bowiem cena
doprowadzenia do możliwej w praktyce i w miarę humanitarnej przyszłości”[40] – uważa Toffler.
Historia i futurologia jako projekt metapolityczny
Toffler deklaruje „nienaukowość” swojej twórczości. Futurolog podkreśla
niepewność co do nieznanej przecież przyszłości. Modele nadchodzącej cywilizacji
i prognozy przyszłości, mimo iż mają u podstaw liczne dane przetwarzane metodami
matematycznymi z użyciem techniki komputerowej, nie są – jak
przyznaje – wolne od ocen. Syntetyczny opis teraźniejszości i wejrzenie w
przyszłość mają jego zdaniem więcej wspólnego ze sztuką niż z nauką. Dlatego
amerykański futurolog czuje się zmuszony uwzględniać paradoksy i sprzeczności,
przeczucia, wyobraźnię i tworzyć syntezę. Najwyraźniej jednak nadaje charakter
poznawczy swojej teorii i ten walor spostrzegają w niej jakże liczni czytelnicy
jego dzieł.
Jak całą cywilizację tak również badanie dziejów uwalnia on z okowów
specjalizacji. Analiza, atomizowanie problemów, specjalizacja to cechy badań,
które przeszkadzały w drugiej fali tworzyć potrzebną futurologiczną syntezę.
Tymczasem nie tylko ciekawość poznawcza, ale także dobro ludzkości niesie
konieczność szukania strumieni przeobrażeń, ich grup, aż po zasadnicze fale[41].
Synteza Tofflera jest teorią „stosowaną”, ukierunkowaną na projektowanie
działań. Pytania o przyszłość mają wymiar dramatyczny, są pytaniami o
przetrwanie gatunku ludzkiego[42].
Zrozumienie konfliktów na styku fal daje przejrzysty obraz sił politycznych i
pozwala ocenić własny udział w historii. To klucz do zrozumienia świata i
narzędzie do jego zmiany od skali makro po życie osobiste[43]. Rozpoznanie fal cywilizacyjnych pozwoli wśród licznych
zjawisk społecznych spostrzegać te prawdziwie nowatorskie. Jeśli obecne
pokolenie chce się odnaleźć w trzeciej fali, musimy rozpoznawać i tworzyć
należące do tej cywilizacji innowacje. To daje kontakt z przejawami rozwoju i
nowych możliwości[44].
Historię Toffler spostrzega nie tylko pragmatycznie, ale także patrzy na nią
przez pryzmat swoich technologicznych fascynacji. Sama tradycja – pamięć
społeczna jest przez niego postrzegana od strony techniki. W drugiej fali
została ona poszerzona znacząco poprzez oświatę, księgowość, biblioteki i
segregatory. Cywilizacja trzeciej fali przynosi techniczną możliwość gromadzenia
nieograniczonej ilości danych w komputerach. Gromadzona w nich pamięć społeczna
ma nie tylko wielkie rozmiary, ale jest także „aktywna”, ponieważ mikroprocesory
mogą przetwarzać dla nas informacje. W ten sposób wynalazek techniczny ożywia
aktywność kulturową – konkluduje Toffler[45].
Interesujący aspekt badań, ciągłe odnoszenie się do nowych mało znanych
zjawisk i ich zupełnie nieznanych wielorakich konsekwencji stanowią o
atrakcyjności teorii Tofflera. Błyskotliwości teorii, której zrąb powstał w
latach 70., dowodzi spełnianie się na naszych oczach wielu przepowiadanych
zjawisk na styku techniki i życia społecznego.
Teoria cywilizacji Tofflera, jego futurologia ze wszystkimi odniesieniami do
historii, to projekt metapolityczny[46].
Autor wielokrotnie podkreśla, że wieszczona przez niego zmiana w życiu
najbardziej rozwiniętych społeczeństw unieważnia dawne podziały światopoglądowe
i polityczne. Futurolog na tle całokształtu ludzkiej kultury określa nowe zasady
podstawowe obowiązujące w cywilizacji trzeciej fali. Według nowych kryteriów
wyszukuje stronników swojej rewolucji i wskazuje jej przeciwników. Analizy
wieńczy wskazaniami do przebudowy instytucji i zasad w życiu publicznym
obowiązującymi dla całej planety[47].
Oczywiście nie odwołuje się, jak większość metapolitycznych myślicieli, do prawa
naturalnego, do nadprzyrodzoności ani nie przywołuje wprost ogólniejszej teorii
rzeczywistości. „Metapolityka” Tofflera ma najwięcej punktów stycznych z
tradycją oświeceniowo-liberalną, której przedstawiciel A. L. von Schloezer jako
pierwszy posłużył się tym terminem.
***
Teoria cywilizacji trzeciej fali – antytezy społeczeństwa
przemysłowego – wpisuje się w charakterystyczną dla współczesnej
humanistyki krytykę modernizmu. Jego analiza drugiej fali nie jest niczym innym,
jak krytycznym oglądem niektórych aspektów projektu nowoczesności, u którego
fundamentu stoi „Państwo” Platona i nowy pokartezjański esencjalizm.
Trafność krytyki modernizmu przejawia się u niego w spostrzeżeniu cech
wspólnych liberalizmu i socjalizmu – „superideologii drugiej fali”. Ta baza
teoretyczna nowoczesności ma swoją genezę w błędach filozofii[48]. Toffler redukuje je do trzech zasad: przyrodę trzeba
eksploatować; industrializm najwyższym osiągnięciem ewolucji społecznej; zasada
postępu – historia tą raz obraną drogą zmierza nieodwracalnie ku lepszemu
życiu ludzkości. Wszystkie one mają jego zdaniem genezę w rozumieniu
przyczynowości na sposób Newtonowski[49].
Wraz z wiodącymi w humanistyce krytykami projektu nowoczesności –
postmodernistami wieści on nową epokę relatywizmu. Przekonanie o prymacie
absolutnej wolności i kreacji każe Tofflerowi z radością witać destrukcję
państwa i domagać się prawnego usankcjonowania demontażu tradycyjnie rozumianej
rodziny[50]. Cieszą go odmasowione,
rozczłonkowujące się media i społeczeństwo; afirmuje rolę permisywnych
mniejszości. Z entuzjazmem przyjmuje zastąpienie narodu zmiennymi konfiguracjami
małych grup. Głosi niemożliwość odwrotu od eksperymentów na ludzkim genomie[51]. Nowa poczwarka indywidualizmu, której
prorokiem czuje się analizowany autor, ma pozwolić eksperymentować człowiekowi
na sobie samym począwszy od ludzkiej natury biologicznej poprzez płciowość, aż
po inklinację do życia społecznego. Ta półanarchistyczna wizja jest konsekwencją
krytyki modernizmu społecznego. Zarazem jednak propozycja antropologiczna
postmodernizmu sprowadza się do realizacji wolności przez człowieka rozumianego
jako nomada-konsument. Ten zaś, podobnie jak człowiek masowy modernizmu, dopiero
zaspokoiwszy swoje potrzeby materialne ma się przemienić moralnie. Wtedy też ma
nastąpić pacyfikacja zła społecznego[52].
Toteż Toffler i człowiek wieszczonej przez niego przyszłości nie jest
bynajmniej konsekwentnym ponowoczesnym nomadą, a jego pisarstwo nie ma nic z
quasiliterackiej dezynwoltury współczesnych humanistów. Amerykański pragmatyzm,
a zwłaszcza fascynacja rozwojem technologicznym cofa go ku mentalności wczesnych
pozytywistów. Entuzjazm dla nieznanego lepszego życia mającego smak przygody,
jaką jest wyprawa w przyszłość, upodabnia raczej nieco jego pisarstwo (przy
całej językowej i metodologicznej odmienności) do powieści Juliusza Verne’a.
Jeszcze bliższą analogią, którą sam autor sobie uświadamia i robi stosowne
zastrzeżenia, jest utopia, tak charakterystyczna dla kolejnych odsłon
modernistycznego projektu. Ekonomistyczny redukcjonizm i technologiczny
entuzjazm pozwala Tofflerowi projektować nowy obraz więzi społecznych, wieścić
nowe kulty, być optymistą w zakresie postępu, także w moralności. Trzecia fala
ma nieść człowieka naprzód, jak niegdyś uszczęśliwić go miała epoka pozytywna z
wymyśloną przez Comte'a religią ludzkości lub rewolucja proletariacka i jej
owoc – komunizm[53].
Bowiem synteza Tofflera nie jest niczym innym, jak utopią – formą
myślowego ogarnięcia całości ludzkiego doświadczenia, przy czym zasadą nadania
jedności doświadczeniu (jak deklaruje sam autor) nie jest poznanie teoretyczne,
lecz sztuka; nie prawdziwość, lecz niesprzeczność, harmonia-piękność, co jest
przedmiotem upodobania. Jak każda fikcja artystyczna wywołuje ona iluzję
rzeczywistości. Przy czym w utopii człowiek jest spostrzegany jako kowal swojego
losu, ale warunkiem koniecznym pełnej realizacji człowieka-jednostki jest
kolektyw[54].
Modernistyczny charakter teorii Tofflera doskonale uwidacznia się w dokonanej
powyżej analizie jego rozumienia dziejów i historii. Trzy fale kolejno dominują
nad losami ludzkości, ale to właśnie ta ostatnia na mocy materialnych
okoliczności i ludzkiego rewolucyjnego zrywu przynosi nadzieję na prawdziwie
humanitarną cywilizację. Dzieje to wzburzona woda, z której wyłania się
rewolucja technologiczno-społeczna i postęp. Człowiek współkształtuje bieg
historii, ale może to czynić skutecznie, jeśli podchwyci przerastającą go logikę
epoki. Ona zaś prowadzi ku praktopii – ku nowemu lepszemu światu. Historia
jako badanie przeszłości zostaje wprzęgnięta w odgadywanie przeszłości, ale nade
wszystko w metapolityczny, a także wprost polityczny projekt przebudowy planety
Ziemi.
Swoisty kompromis między utopijnością modernistycznych projektów i
relatywizmem postmodernizmu wcale nie gwarantuje Tofflerowi realizmu całej
syntezy, na którym mu zależało. Miarą realizmu w humanistyce jest prawidłowe
rozumienie człowieka – podmiotu dziejów i twórcy kultury – który dla
amerykańskiego futurologa jest, w zależności od potrzeb, absolutną wolnością lub
przedmiotem koniecznych procesów. Mimo umiejętnej obserwacji świata społecznego,
celnej krytyki zjawisk przeszłości i trafnych przewidywań przyszłości wizja
dziejów u Tofflera nie jest prawdziwa, bo błędnie widzi on dynamizm dziejów. Ten
ostatni jest ostatecznie następstwem pokoleń oraz dynamizmem konkretnego
człowieka z jego relacjami o charakterze myślnym, a nade wszystko realnym –
do innych osób i bytów kulturowych. W wyniku takich relacji człowiek ten może
przejmować historycznie narosłe cele i wzory, dzięki czemu może pełniej
zaktualizować swoje potencjalności niż było to możliwe w przeszłości[55].
Modernistyczno-postmodernistyczny kompromis w teorii Tofflera nie oznacza
więc liczenia się z prawdą o człowieku. Natomiast dzięki pominięciu niektórych
radykalnych konsekwencji obu zwalczających się nurtów współczesnej humanistyki
niesie ze sobą możliwość praktycznej aplikacji przynajmniej niektórych elementów
praktopii. Ten walor pisarstwa Tofflera sprawia, że znajduje on posłuch nie
tylko licznych czytelników, ale także elit życia społecznego wielu krajów.
Radosław Brzózka Artykuł ukaże się w „Zeszytach Społecznych KIK”
2010.
[1] Np. o związku współczesnej
polityki państw zachodnich w stosunku do rodziny z rozumieniem życia społecznego
spotykanym m.in. u Tofflera: R. Brzózka, Pawka Morozow w erze
Internetu, „Nasz Dziennik” z 13.05.2010; o zbieżnościach między
współczesnym życiem społecznym a prognozami Tofflera z pozycji zwolennika jego
teorii: W. Osiatyński, Przedmowa, w: A. Toffler, Trzecia fala,
tłum. E. Wojdyłło, M. Kłobukowski, Poznań 2006, s. 7-22; J. Polowczyk,
Trzecia fala, czyli jak Alvin Toffler przewidział moherowe berety,
„Polityka” z 21.04.2007, s. 40-43.
[2] Future Shock, New York
1970; Szok przyszłości, Warszawa 1972; Przeźmierowo 2007.
[3] The Third Wave, London
1980; Trzecia fala Warszawa 1986, pełne wyd. Warszawa 1997.
[4] Powershift, Knowledge,
Wealth and Violence at the Edge of the 21st Century, New York 1990; Zmiana
władzy, wiedza, bogactwo i przemoc na progu XXI stulecia, Przemyśl 2003;
Creating a New Civilization. The Politics of the Third Wave, Atlanta
1995; Budowa nowej cywilizacji. Polityka trzeciej fali, Poznań
1996.
[5] P. Skrzydlewski, Toffler
Alvin, Powszechna Encyklopedia Filozofii, t. 10, Lublin 2009; por.
tenże, Cywilizacja, Powszechna Encyklopedia Filozofoii, t. 2,
Lublin 2001.
[6] P. Jaroszyński,
Futurologia, Powszechna Encyklopedia Filozofii, t. 3, Lublin
2002.
[7] Toffler, Trzecia fala,
Poznań 2006, s. 39-40.
[8] Tamże, s. 54-55, 57-58,
148-149.
[9] Tamże, s. 150-152.
[10] Tamże, s. 306-319.
[11] Tamże, s. 36-37.
[12] Tamże, s. 179.
[13] Tamże, s. 393.
[14] Tamże, s. 40-41. Por. Skrzydlewski,
dz.cyt.
[15] E. Voegelin, Lud Boży,
Kraków 1994, passim. Por. A. Wielomski, Filozofia polityczna Erica
Voegelina, „Arcana” 1999, nr 5, s. 139.
[16] Toffler, Trzecia fala, s.
39-40.
[17] Tamże, s. 403.
[18] „Zaczynamy myśleć o postępie jak o
rozkwicie drzewa z wieloma gałęziami wyrastającymi w przyszłość, przy czym miarą
tego postępu jest właśnie różnorodność i bogactwo kultur tworzonych przez ludzi.
W tym świetle na nasze dzisiejsze przechodzenie w kierunku świata bardziej
zróżnicowanego i odmasowionego można patrzeć jak na ważny skok naprzód –
analogiczny do powszechnej w ewolucji biologicznej tendencji do zróżnicowania i
coraz większej złożoności.”. Tamże, s. 336.
[19] Tamże, s. 159; por. T. Raburski,
Od „uwikłania w historię” do wizji przyszłości. Przegląd stanowisk
niektórych politologów współczesności, „Czasopismo Prawno-Historyczne”
2003, z. 2, s. 343, 348-349.
[20] Toffler, Trzecia fala, s.
333.
[21] Tamże, s. 334.
[22] Tamże, s. 28.
[23] Tamże, s. 433.
[24] Tamże, s. 144-145.
[25] Por. M.A. Krąpiec,
Ja-człowiek, Lublin 1991, s. 119-456.
[26] O interpretacji faktu kulturowego
por. tenże, Człowiek w kulturze, Warszawa 1996, s. 147-170; o
konsekwencjach realistycznej antropologii filozoficznej i filozofii kultury dla
badań z zakresu humanistyki: H. Kiereś, Humanistyka, Powszechna Encyklopedia
Filozofii, t. 4, Lublin 2003; realistyczne odczytanie faktu dziejowości
człowieka w: P. Moskal, Problem filozofii dziejów. Próba rozwiązania w
świetle filozofii bytu, Lublin 1993, szczególnie s. 155-190.
[27] Toffler, Trzecia fala, s. 404:
„Zostaje nam tylko jedna możliwość. Musimy zechcieć dostosować siebie samych i
nasze instytucje do nowych realiów. Taka jest bowiem cena doprowadzenia do
możliwej w praktyce i w miarę humanitarnej przyszłości. W celu przeprowadzenia
niezbędnych zmian musimy jednak przyjąć całkowicie nowy i pełen wyobraźni punkt
widzenia na dwa palące problemy. Oba mają decydujące znaczenie dla naszego
przetrwania, a jednak w dyskusji publicznej prawie nie ma dla nich miejsca;
problemy te to przyszłość osobowości ludzkiej i polityki.”
[28] Tamże, s. 424.
[29] Tamże, s. 424-425.
[30] Tamże, s. 409.
[31] Tamże, s. 416.
[32] Tamże, s. 407-421.
[33] Tamże, s. 421.
[34] Tamże, s. 421-422. W świetle
przytoczonych przekonań uzasadnione wydaje się stwierdzenie Skrzydlewskiego, że
całość rozważań Tofflera jest bliska nurtom myślowym charakterystycznym dla New
Age. Por. Skrzydlewski, dz. cyt.
[35] Toffler, Trzecia fala, s.
484.
[36] Tamże, s. 152.
[37] Tamże, s. 422.
[38] Tamże, s. 401.
[39] „Czwarta fala” pojawia się w
pisarstwie Tofflera (Nadciąga czwarta fala, tłum. A. Szostkiewicz,
„Polityka” z 25.12.1999) jako czas kolonizacji kosmosu i głębin morskich, ale
wizja ta nie została szerzej opisana ani uzasadniona, nawet w świetle
wcześniejszych założeń tego autora. Por. Raburski, dz. cyt., s. 348.
[40] Toffler, Trzecia fala, s.
403.
[41] Tamże, s. 159-160
[42] Tamże, s. 31.
[43] Tamże, s. 42, 44.
[44] Tamże, s. 159.
[45] Tamże, s. 208-210.
[46] Por. J. Bartyzel, Metapolityka,
Encyklopedia Polityczna, t. 1, Radom 2007.
[47] Toffler, Trzecia fala, s.
436-485; aktualizacja tych propozycji uwzględniająca przełom roku 1989 w:
Toffler, Budowa nowej cywilizacji..., s. 85-134. Poglądy Tofflera na
politykę analizuje Raburski, dz.cyt., s. 345-348; por. także: T. Woźniak,
Czy rozwój naukowo-techniczny prowadzi do głębokiego przekształcenia
mechanizmów sprawowania władzy? O koncepcji Alvina Tofflera, „Zagadnienia
Naukoznawstwa” 2007, z. 1, 29-46.
[48] Kiereś, Trzy socjalizmy,
Lublin 2000.
[49] Toffler, Trzecia fala, s.
126-129.
[50] Toffler podważając dotychczasowe
formy życia społecznego, a zarazem chcąc znaleźć oparcie dla społeczeństwa
przyszłości bada wnikliwie instytucję rodziny. Rodzinę tradycyjną („nuklearną”)
wiąże z drugą falą – społeczeństwem przemysłowym. Postuluje jej
przedefiniowanie, tak aby za rodzinę uznać dowolny układ relacji
seksualno-mieszkaniowo-gospodarczych małej grupy ludzi. Trudności, jakie niesie
usunięcie normalnej rodziny, ma rozwiązać przystosowanie moralności, prawa i
instytucji do nowych form post-rodzinnych oraz intensywne propagowanie
tolerancji dla „nienuklearnych” stylów życia. Toffler, Trzecia fala,
259-260; por. Brzózka, dz.cyt.
[51] Zdaniem Tofflera jest za późno, by
się z nich wycofać. Możliwe działania, które byłyby wyrazem odpowiedzialności
to: objęcie kontrolą wszelkich praktycznych zastosowań odkryć, aby zapobiec zbyt
pochopnym wdrożeniom, aby wszelkie odkrycia udostępnić wszystkim narodom i aby
zmniejszyć do minimum rywalizację na tym polu między poszczególnymi
korporacjami, krajami i dyscyplinami naukowymi. Toffler, Trzecia fala,
s. 179.
[52] Por. Kiereś, Trzy
socjalizmy, s. 73.
[53] Na podobieństwa teorii Tofflera do
marksizmu zwraca uwagę Raburski, dz. cyt., s. 344.
[54] Por. Kiereś, Trzy
socjalizmy, s. 60-66. O futurologii jako kontynuacji myślenia
ideologiczno-utopijnego por. Jaroszyński, dz.cyt.
[55] Por. Moskal, dz.cyt., s.
174-178.
|