Między politycznym realizmem a romantyzmem
Złoty słońca blask dokoła, Orzeł biały wzlata w wzwyż, Dumne
wznieśmy w górę czoła, Patrząc w Polski znak i w krzyż!
Polsce niesiem odrodzenie, Depcząc podłość, fałsz i brud, W nas
mocarne wiosny tchnienie, W nas jest przyszłość, z nami lud!
Naprzód idziem w skier powodzi, Niechaj wroga przemoc drży! Już
zwycięstwa dzień nadchodzi, Wielkiej Polski moc to my! Wielkiej Polski moc
to my!
(„Hymn młodych”)
Obóz Wielkiej Polski to organizacja, która do dziś wywołuje duże
kontrowersje, dla jednych stanowi koronny dowód na „faszyzację” obozu narodowego
w latach międzywojennych, inni chcą w niej widzieć wyraz nowego ducha, który
przedstawiciele młodej generacji narodowców tchnęli w tetryczejącą endecję. W
obydwu tych opiniach można odnaleźć trochę prawdy, jednak pytanie, na które
przede wszystkim należałoby sobie odpowiedzieć brzmi: skąd potrzeba stworzenia
tego rodzaju struktury? Co zadecydowało o tym, iż powołano ją do życia? Jakie
zadania przed nią stawiano, jaką rolę dla niej przewidywano, a jaką
spełniła?
Formalnie Obóz Wielkiej Polski powstaje 4 XII 1926 r. w poznańskim hotelu
„Bazar”. Zjazd założycielski, który zebrał kilkaset osób poprzedziła msza św.
odprawiona przez ks. Antoniego Stychla, domowego prałata papieża Piusa XI oraz
wicemarszałka Senatu. W zamierzeniu miał on stanowić ponadpartyjną formację
skupiającą wszystkie siły prawicowe i centrowe (Narodową Partię Robotniczą,
Polskie Stronnictwo Ludowe „Piast”, Chrześcijańską Demokrację, Stronnictwo
Chrześcijańsko-Narodowe i oczywiście Związek Ludowo-Narodowy [ZLN]). W
inauguracyjnym przemówieniu Dmowski mówił o swojej głębokiej wierze w to, iż
zasady dyscypliny, hierarchii i karności pozwolą rozwinąć „...szybko wielką
pracę, która przyniesie dziejowej doniosłości owoce, że w tej pracy żałować nie
będziemy sił i nie ulękniemy się żadnych przeszkód, mogących stanąć nam na
drodze. W Imię Boże, naprzód!”[1]. Zmiany,
które następują w tamtych czasach w Europie, przewrót majowy w Polsce, to jak
się wydaje główne przyczyny utworzenia przez Dmowskiego nowej organizacji. Warto
odnotować, iż OWP powołany zostaje do życia wkrótce po jego wizycie we Włoszech,
stąd łatwo nasuwające się wnioski, iż tamtejsze rozwiązania, wzory musiały w
jakiś sposób zainspirować przywódcę ruchu narodowego. Dmowski zresztą na
zjeździe OWP w 1931 r. przyznał, iż tworząc Obóz „...mieliśmy przed oczami
faszyzm”[2]. W „Akademiku” z 1926 r. pisano
natomiast: „spojrzenia naszej młodzieży kierują się w stronę słonecznej Italii,
w stronę wiecznego Rzymu, którego mury opromienia dziś blask nowej chwały”[3].
Obserwacje, które Dmowski poczynił we Włoszech, przemyślenia nad kierunkiem
zmian dokonujących się w całej Europie, a przede wszystkim pogłębiającym się
kryzysem demokracji parlamentarnej przekonały zapewne przywódcę obozu
narodowego, iż nie da się skutecznie walczyć o władzę dotychczasowymi metodami,
że nowe czasy wymagają nowych rozwiązań. Związek Ludowo-Narodowy będący w tym
czasie główną emanacją ruchu narodowego generalnie rzecz biorąc nie spełnił
pokładanych w nim nadziei. Mimo iż odegrał w pierwszych latach II
Rzeczypospolitej niemałą rolę na forum parlamentu to jednak nie potrafił
odpowiedzieć w żaden sposób na pojawiające się nowe wyzwania, nie umiał, jak
pisze Jacek Majchrowski, „....wychować nowego typu ludzi ogarniających szerszy
widnokrąg zadań narodu, umiejących walczyć o jego cele nie tylko na polu
parlamentarnym, ludzi zdolnych do pochodu naprzód, w zwartym szeregu,
zorganizowanych hierarchicznie, ujętych w karby dyscypliny”[4]. Dmowski od dawna sceptycznie wyrażał się o możliwościach
Związku Ludowo-Narodowego i rozumiał, że pilnie potrzebne jest wypracowanie
jakiejś nowej formuły. Już w pochodzącym z 1920 r. liście do Stanisława
Kozickiego pisał, iż coraz mocniej utwierdza się w przekonaniu, „...że
demokracja narodowa z tymi koncepcjami i metodami jest przeżytkiem ubiegłej doby
i że trzeba ją zlikwidować. Ale, ma się rozumieć, dopiero wtedy można to zrobić,
jak się coś nowego, a solidnego stworzy. Za taką rzecz nie uważam związku
narodowo-ludowego”[5].
Jednakże nie znaczy to, jak sugerują niektórzy, iż OWP był organizacją
stricte faszystowską, kopiującą niewolniczo wzory włoskie. Jego rozwój
miał swoją dynamikę, a charakter ruchu z biegiem czasu będzie ulegał ewolucji. W
związku z tym, iż nadzieje na jakąś szerszą konsolidację centroprawicowej sceny
politycznej w Polsce przy pomocy OWP spaliły na panewce, górę wezmą tendencje
dominujące wówczas w młodej generacji narodowców, nastąpi radykalizacja programu
i metod działania oraz mocniej dojdzie do głosu pewna fascynacja wzorami
płynącymi choćby z Włoch. Coraz większą rolę zacznie odgrywać powołany w
kwietniu 1927 r. we Lwowie tzw. Ruch Młodych (RM) OWP, na czele którego stanęli
Zdzisław Stahl i Tadeusz Bielecki. W deklaracji ideowej przyjętej na lwowskim
zjeździe RM OWP wzywano młodzież do walki z materializmem świata, budowania
ustroju hierarchii oraz mocnych władz i rządów w państwie[6]. Tak więc wypada zgodzić się z Romanem Wapińskim, który
zwracał uwagę na to, że nader często zapomina się o „...fiasku pierwszej
koncepcji OWP, zakładającej konsolidację wszystkich nurtów nacjonalistycznych:
od umiarkowanych i społecznie postępowych, aż po konserwatywne, jak i o
etapowości przekształcania przez młodych całego OWP w de facto
samodzielną siłę polityczną, mimo pozostawania w ramach całego obozu
endeckiego”[7]. Jacek Majchrowski na ten
przykład wyodrębnia trzy etapy rozwoju OWP: pierwszy trwający do kwietnia 1927
r., kiedy to usiłuje się wcielić w życie pierwotne koncepcje i idee, łącząc pod
jego auspicjami centroprawicę; drugi pozostający pod znakiem dynamicznego
rozwoju RM OWP i zafascynowania wzorami faszystowskimi oraz trzeci, schyłkowy,
kiedy na polu ideologicznym zaczyna zbliżać się zdaniem Majchrowskiego do
Action Française[8]. Wpływ na tę
ostatnia woltę z pewnością miały coraz mocniejsze tarcia na linii Watykan-Rzym,
konstatacja niekompatybilności faszyzmu z zasadami katolickimi, których
wyrazicielami byli przecież przedstawiciele „młodych”.
Trzeba tutaj jednak też podkreślić, iż ta fascynacja faszyzmem, z którą mamy
do czynienia w pewnym momencie wśród działaczy OWP przejawiała się przede
wszystkim w zewnętrznych emblematach, symbolice, pewnym stylu, który działał na
wyobraźnię, trudno zaś mówić o jakichś zapożyczeniach na polu ideologii. Jeden z
jego członków podkreślał, iż co prawda pojawienie się faszyzmu we Włoszech
„...zainteresowało część polskiej inteligencji. Ale znowu zainteresowanie to
objawiło się powierzchowną chęcią naśladownictwa. Istota tego kierunku została
nam obca, a popularnością cieszyły się jego formy zewnętrzne”[9]. Późniejszy przywódca Stronnictwa Narodowego Tadeusz
Bielecki napisze zaś w swoich wspomnieniach w tonie nieco apologetycznym, lecz
nie bez racji, iż nie ma szans na zrozumienie charakteru OWP ten, kto „...nie
będzie pamiętał, że powstał on w dobie ruchów totalitarnych i był przygotowany
do ich zwalczania i przetrwania”[10].
Należy tutaj zgodzić się z Bieleckim, niemiecki filozof i historyk Ernst Nolte
określił przecież dwudziestolecie międzywojenne mianem epoki faszyzmu, uznając
że jest on – ze swoim nacjonalizmem, odrzuceniem marksizmu, swoistym
rewolucjonizmem oraz rozczarowaniem demokracją i liberalizmem – zjawiskiem
najmocniej odciskającym piętno na tym okresie[11]. Niewątpliwie również działania aparatu państwowego
wobec OWP, jego coraz trudniejsza sytuacja w latach trzydziestych na skutek
podjęcia działań mających doprowadzić do jego rozbicia, sprzyjały radykalizacji
nastrojów, rozbudowie sieci tajnych powiązań wewnętrzno-organizacyjnych czy
swoistej militaryzacji ruchu. Do tego wszystkiego dochodzi wielki kryzys
gospodarczy i jego społeczne reperkusje czy też nasilenie antyparlamentarnych i
antydemokratycznych tendencji w obozie rządzącej sanacji, czego egzemplifikację
stanowi uwięzienie w twierdzy brzeskiej przywódców Centrolewu.
Kolejna sprawa, na którą należy zwrócić uwagę, to coraz mocniej odczuwalne
zmiany w samym obozie narodowym. Po odzyskaniu niepodległości stopniowo
zwiększać będzie swoje wpływy nowe pokolenie działaczy wychowanych w innej
epoce, hołdujących odmiennym wartościom niż pierwsza generacja narodowców.
Generalnie rzecz biorąc mamy do czynienia w tamtym czasie z renesansem
katolicyzmu wśród młodego pokolenia polskiego[12]. O ile jeszcze na przełomie wieków słowo student było w
zasadzie synonimiczne z terminem ateista, religia traktowana była jako sprawa
kobiet i dzieci, a przeprowadzona przed I wojną światową ankieta wskazywała, iż
wśród pochodzących z Kongresówki studentów aż 77% to osoby niewierzące, o tyle
po pierwszej wojnie światowej zaczyna się to wyraźnie zmieniać, mamy do
czynienia z odkrywaniem przez młode pokolenie wartości katolicyzmu. Dowodem na
to jest choćby fakt, iż w analogicznej ankiecie przeprowadzonej w roku 1927 już
tylko 16,1% studentów z obszaru byłej Kongresówki określiło się w ten sam
sposób, co kilkanaście lat wcześniej[13].
Proces ten oczywiście nie ominął również osób związanych z obozem narodowym,
wyrazem tego zaś była chociażby dyskusja, która rozpętała się już u progu II
Rzeczypospolitej pomiędzy prominentnymi działaczami narodowymi. Asumpt do niej
dało wydanie przez Zygmunta Wasilewskiego pracy O życiu i katastrofach
cywilizacji narodowej. Przeciwko tezom tam zawartym wystąpił Ludwik
Bujalski, publikując broszurę zatytułowaną Kamień węgielny. Zarzucił w
niej Wasilewskiemu hołdowanie przeżytkom materialistycznego pozytywizmu i
postulował powiązanie zasad programu narodowego z katolicyzmem podkreślając, iż
w Polsce „....od niepamiętnych czasów ujęcie patriotyzmu miało charakter
religijny”, a służba narodowi i Bogu stanowi tak naprawdę jedno[14]. Jan Mosdorf w wydanej w 1938 r. książce pisze zaś o
młodej generacji narodowców tamtych lat w ten sposób: „Spostrzegliśmy, że nasza
myślowa podstawa jest mocna, że zainteresowania trzeba poszerzyć, uzasadnienia
pogłębić. Biologiczny nacjonalizm z jego tragicznym, pesymistycznym poglądem na
świat, spełnił swą rolę: uchronił nas od marzycielstwa kosztem Polski, ale nie
wystarczał już jako podstawa duchowa. Jednocześnie im więcej wychodziło ze szkół
nowych roczników naszego pokolenia, im dalsi byliśmy upływem czasu od okresu
pozytywistycznego, czasów Darwina, Spencera, Haeckla i Nietzschego, tym silniej
wpływał na nas w kierunku uniwersalistycznym (co wcale nie jest równoznaczne z
kosmopolityzmem) coraz potężniejszy prąd odrodzenia religijnego”[15]. Oczywiście zwrot ten również miał swoją
dynamikę, nie był czymś jednorazowym i natychmiastowym. Mosdorf na swoim
przykładzie pokazuje jak mógł on wyglądać u dużej części działaczy narodowych.
„Z początku – czytamy we wzmiankowanej pracy – porzucając czysto pogański
nacjonalizm, do którego byłem głęboko przywiązany, ulegałem wahaniom, bojąc się
wręcz o czystość swego narodowego stanowiska. Zacząłem podchodzić do katolicyzmu
od strony socjologicznej, traktowałem go utylitarnie, nie w wulgarnym oczywiście
znaczeniu tego słowa, polegającym na korzyści sojuszu z klerem, ale w tym
szerszym, maurrasowskim, uznającym pozytywne walory doktryny i ustroju Kościoła
dla wychowania społeczeństwa. Później dopiero zrozumiałem, że wchodzą tu w grę
problemy duchowe niezależne w ogóle od stosunku jednostki do społeczeństwa,
problemy natury moralnej o charakterze najzupełniej osobistym”[16].
Te nowe tendencje coraz mocniej dawały o sobie znać, do tego dochodzi większy
radykalizm, bezkompromisowość, tak charakterystyczne dla młodego pokolenia.
Można powiedzieć, iż „młodzi” angażują się we wszystko całym sobą, nie znają
półcieni, gardzą ustępstwami, odrzucają „letniość” i wszelki oportunizm.
Zniechęceni do parlamentaryzmu implikującego ich zdaniem chaos, z pogardą patrzą
na meandry polityki gabinetowej, pragną czynu, działania, co zapewnić im miała
nowopowstała organizacja. O ile pierwsza Deklaracja Programowa OWP autorstwa
Dmowskiego cechowała się jeszcze dużym umiarem, jeśli chodzi o formułowane
dezyderaty programowe, co stanowiło z pewnością wynik politycznych kalkulacji
przywódcy obozu narodowego, oczekującego iż OWP stanie się rzeczywiście
platformą porozumienia pomiędzy różnorakimi grupami politycznymi, to w momencie,
kiedy nadzieje te okazały się płonne, a Ruch Młodych zaczął w coraz większym
stopniu wpływać na kształt Obozu, mamy do czynienia z otwartym już
artykułowaniem w dokumentach programowych poglądów charakterystycznych dla
młodego pokolenia narodowców. Wyraz tych tendencji, radykalizacji nastrojów i
odrzucenia metod działania preferowanych przez „starych” odnajdziemy choćby w
Komunikacie OWP z 1933 r. Czytamy w nim: „I dziś jeszcze wielu ludzi w tej
szkole wychowanych wyobraża sobie, że zwyciężymy w Polsce «drogą legalną», np.
przez wygranie kampanii wyborczej. Myślą oni widocznie, że sanacja dopuści w
ogóle do takiego «zwycięstwa», że nie zastosuje metod brzesko-majowych czy
«cudów nad urną». Mówią również nam młodym, że wszelkie użycie siły, wszelka
przemoc zemszczą się na nas w przyszłości, że jest to sprzeczne z tradycją
narodową. Lecz młode pokolenie polskie (...) nie boi się użycia siły (...).
Dlatego obok myśli politycznej, obok teorii, obok uświadomienia tworzymy siłę.
Znakiem naszym przecież nie pióro, lecz miecz, którym, da Bóg, już rychło
wyrąbiemy sobie drogę do Wielkiej Polski”[17].
Rzeczywiście trzeba powiedzieć, iż OWP nie wzdragało się przed użyciem
argumentu siły, jego członkowie postawili w dużym stopniu na action directe,
organizując różnego rodzaju awantury, strajki, manifestacje, akcje
bojkotowe. Przykładem tego rodzaju działań, może być chociażby wybicie okien w
redakcji „Kuriera Porannego”, rozruchy antyżydowskie we Lwowie w 1929 r. czy w
Wilnie z 1931 r. Jednakże trudno mówić o jakimś monopolu młodzieży narodowej na
tego rodzaju metody działania. Generalnie rzecz biorąc zauważalna jest przecież
wówczas, nie tylko w Polsce, postępująca brutalizacja życia politycznego. Swoje
bojówki mają komuniści, socjaliści, ludowcy, sanacja czy organizacje żydowskie.
Jak podkreśla w swoim artykule Józef Zieliński „...argument pięści czy pałki był
ogólnie panującym przejawem upadku kultury politycznej, a nie chorobą nagminnie
grasująca wśród jednej określonej grupy politycznej”[18]. Doskonały przykład tych tendencji stanowi też słynna
Instrukcja wewnętrzna Oddziału Akademickiego OWP z 1932 r. zatytułowana
Wytyczne w sprawach: żydowskiej, mniejszości słowiańskich, niemieckiej, zasad
polityki gospodarczej będąca zwiastunem rozłamu, który wkrótce nastąpi,
doprowadzając do wyodrębnienia się Obozu Narodowo-Radykalnego.
Młode pokolenie w większym stopniu hołdować też będzie ideom romantyzmu
politycznego, w przeciwieństwie do ukształtowanej w klimacie pozytywizmu endecji
z przełomu wieków, która stała się wręcz symbolem wyrachowania i zimnego
realizmu. Nieprzypadkowo Dmowski nazywany bywa największym polskim
antyromantykiem, a Adam Wielomski określił go nawet polskim uczniem Bismarcka,
zwracając uwagę na pragmatyzm, postrzeganie polityki jako sztuki osiągania tego,
co możliwe czy przekonanie że jedyną miarą w polityce jest siła i skuteczność[19]. Chociaż należałoby tutaj poczynić
zastrzeżenie, iż pewne wątki romantyczne były obecne w ideologii narodowej
demokracji zawsze, nawet w jej najbardziej pozytywistycznym okresie, jak
pokazuje to już przedwojenna praca Klaudiusza Hrabyka, a w jeszcze większym
stopniu ostatnie badania Andrzeja Dwojnycha[20].
Jednakże w latach międzywojennych ucieczka od chłodnej kalkulacji, liczenia
się z rzeczywistością, sytuacją zastaną widoczna jest w coraz bardziej
fantastycznych pomysłach przebudowy kraju, które zaczną pojawiać się wśród
młodych narodowców jak i narodowych-radykałów. Postulaty dekoncentracji
przemysłu, całkowitego uwłaszczenia mas, pomysły monarchistyczne pokazują, że
zimny pragmatyzm i realizm zostały poniekąd odesłane do lamusa i zastąpione
przez porywy serca, uleganie emocjom, myślenie życzeniowe. Nie ma już tej
charakterystycznej dla realizmu politycznego antyutopijności, liczenia się nie
tyle z tym, co postulowane, ale co możliwe do osiągnięcia. W swoich dezyderatach
programowych młodzi narodowcy będą coraz częściej wychodzili nie od tego jak
jest, ale jak powinno być, marząc o wytworzeniu jakiegoś ducha jedności w
narodzie, skupieniu energii narodowej czy wieszcząc za Mikołajem Bierdiajewem
nadejście nowego średniowiecza, która to epoka w historiozofii konstruowanej
przez „młodych” zostanie uznana za sui generis „złoty wiek”. Uznano, iż
doświadczenie nie może stanowić jedynego wyznacznika badawczego zjawisk
społecznych, bowiem aby działać skutecznie człowiek musi w coś wierzyć, nie
można więc postponować tutaj praw wynikających z religii[21]. Wapiński pisze, że działaczy Ruchu Młodych
charakteryzowała „...większa dosłowność w przyjmowaniu poszczególnych postulatów
i haseł składających się na zasady ideowo-polityczne OWP, ale także daleko
posunięta skłonność do dogmatycznego ich ujmowania. Brak w ich poczynaniach
pragmatyzmu, umiejętności dostrzegania instrumentalnego charakteru wysuwanych
haseł, która cechowała także i wówczas traktowanego przez nich jako «wodza»
Dmowskiego”[22].
Na czele Obozu stanęła Wielka Rada, której pierwotny skład jest wyrazem
jednak pewnej niekonsekwencji Dmowskiego oraz strachu przed daniem zbyt wielkiej
swobody młodym. Weszli do niej bowiem przede wszystkim przedstawiciele starszej
generacji, zwolennicy systemu parlamentarno-liberalnego m.in. Roman Rybarski,
Jerzy Zdziechowski, Mieczysław Kuliński, Bogumił Łubieński, Seweryn Samulski,
Stanisław Haller czy Aleksander Dzieduszycki. Skoro miała to być organizacja
nowego typu, realizująca zupełnie inne zadania niż ZLN i stosująca odmienne
metody, powinna też chyba zyskać nowe kierownictwo, umiejące podołać
pojawiającym się wyzwaniom, rozumiejące charakter dokonujących się przemian,
ducha tej rewolucji, która zachodziła wówczas wśród młodego pokolenia. W
zamierzeniu Obóz stanowić miał również swoistą kuźnię kadr dla ruchu
narodowego.
W związku ze starzeniem się pierwszej generacji narodowców napływ „świeżej
krwi”, wymiana pokoleń była potrzebą chwili i właśnie OWP miała kształtować te
nowe elity. Jednakże proces ten wcale nie przebiegał płynnie, na co złożyło się
zapewne kilka przyczyn. Z jednej strony mamy do czynienia z wyraźną niechęcią
„starej generacji” do oddawania inicjatywy w ręce młodych. Dowodem na to są
chociażby słowa działacza OWP z Wielkopolski Romana Kończała skarżącego się, iż
wszystkie posady „...obsadzone były przez członków SN. A trzeba było wziąć pod
uwagę, ze my spod znaku OWP mogliśmy liczyć tylko na marne posadki firm
prywatnych, bo urzędy i instytucje państwowe były dla nas zamknięte, Jednym
słowem byliśmy uzależnieni od starszych panów. Biada temu, kto naraził się
jakiemuś panu z SN”[23]. Z drugiej jednak
strony brak chyba było w szeregach OWP osób, które mogły wziąć pełną
odpowiedzialność za organizację, odpowiednio nią pokierować, przywódcy i
organizatora formatu Dmowskiego czy choćby Jana Ludwika Popławskiego. Opinię
tego rodzaju artykułował zresztą w liście do ks. Józefa Prądzyńskiego z 1934 r.
sam Dmowski pisząc: „Nikt tak dobrze jak ja nie zdaje sobie sprawy z wielkich
niedomagań naszej pracy i walki, z olbrzymich wad ludzi, których oni nazywają
«starymi». Nikt tak gorąco, jak ja, nie pragnął, żeby młodzi ich rychło
zastąpili w pracy i jej kierownictwie. Ale cóż? Blisko od piętnastu lat już
istnieje nowy ruch narodowy wśród młodych, a jakże nikłe są siły, których
dostarczył on obozowi narodowemu do pracy i walki na wszystkich polach. Ani
jednego wybitnego naprawdę człowieka, czy to w dziedzinie myśli, czy też czynu.
Trzeba często trzymać na stanowisku starego, zużytego czy też przeżytego
człowieka, bo nie ma wśród młodszych takiego, co by go zastąpił”[24].
Należy tutaj jednak też powiedzieć, iż w OWP w zasadzie nie przyjęła się
zasada wodzostwa, charakterystyczna przecież dla ruchów o proweniencji
faszystowskiej. Sam Dmowski zawsze dystansował się od prób traktowania go w ten
sposób przez „młodych”. Wśród nich samych zaś zabrakło chyba jednostki, która
miałaby predyspozycje, aby stać się charyzmatycznym przywódcą pokoleniowym.
Dopiero po rozłamie w ramach RNR „Falanga” pozycja Bolesława Piaseckiego będzie
bez wątpienia bliska wzmiankowanym wzorom. Mimo tych przeszkód z biegiem czasu
jednak „młodzi” w coraz większym stopniu zaczną majoryzować obóz narodowy,
wpływając na jego politykę i ideologię. Dowodem na to jest chociażby skład
tajnego kierownictwa Stronnictwa Narodowego z 1934 r., który stanowili przede
wszystkim przedstawiciele młodej generacji: Tadeusz Bielecki, Władysław
Folkierski, Mieczysław Jakubowski, Jan Matłachowski, Stefan Sacha, Mieczysław
Trajdos. Rok później zaś na posiedzeniu Rady Naczelnej doszło do rozgrywki
pomiędzy „starymi”, a wspieranymi przez Dmowskiego „młodymi”, z której zwycięsko
wyszli ci ostatni.
Najmocniejsze wpływy OWP zdobył sobie wśród młodzieży akademickiej oraz
szkolnej, również jednak w środowisku robotniczym czy rzemieślniczym miał on
swoje przyczółki. Organizacja w szczytowym okresie swojego rozwoju osiągnęła
liczebność sięgającą prawdopodobnie ok. 200 tys. członków. Wówczas właśnie
została administracyjnie zlikwidowana, doszło do tego 28 III 1933 r. W wydanym w
tej sprawie komunikacie Ministerstwa Sprawa Wewnętrznych czytamy, iż
„...działalność organizacji i członków Obozu Wielkiej Polski już prawie od
samego zarania jego istnienia stanęła w wyraźnej kolizji z kodeksem karnym i
nakazami władz państwowych. Obóz Wielkiej Polski, wywołując stale ekscesy,
zaburzenia i gwałty, stał się czynnikiem wprowadzającym w państwie zamęt,
szerzącym niepokój, naruszającym porządek i bezpieczeństwo publiczne,
podsycającym nienawiści partyjne i rasowe... dalsze tolerowanie Obozu Wielkiej
Polski byłoby sprzeczne z interesami państwa”[25].
Działania władz państwowych nie były dla członków Obozu żadnym zaskoczeniem.
Od dłuższego czasu przygotowywano się już do przewidywanej delegalizacji,
przechodząc stopniowo do działalności podziemnej. Na gruzach OWP powstanie
wkrótce szereg nowych organizacji, niejednokrotnie bardziej prężnych i
aktywnych. Jak się wydaje w związku z narastającymi kontrowersjami w łonie OWP
jedność organizacyjna na dłuższa metę i tak była nie do utrzymania, prędzej czy
później doszłoby do secesji z Obozu środowisk, które utworzą wkrótce choćby Obóz
Narodowo-Radykalny czy też prosanacyjny Związek Młodych Narodowców.
Artykuł ukazał się drukiem w „Zeszytach Społecznych KIK” 2010
[1] R. Dmowski, Od Obozu Wielkiej
Polski do Stronnictwa Narodowego, w: tenże, Pisma, t. 10, Częstochowa
1939, s. 108.
[2] J. Zieliński, Reorganizacja Obozu
Wielkiej Polski z r. 1931, „Studia Historyczne” 1975, nr 2, s. 267.
[3] Obowiązek, „Akademik” 1926, nr
1.
[4] J.M. Majchrowski, Szkice z historii
polskiej prawicy politycznej lat Drugiej Rzeczypospolitej, Kraków 1986, s.
18.
[5] Roman Dmowski o ustroju politycznym
państwa, wstęp, wybór i opracowanie K. Kawalec, Warszawa 1996, s. 52.
[6] Zob. W. J. Muszyński, Obóz Wielkiej
Polski, w: Encyklopedia „Białych Plam”, t. 13, Radom 2004, s. 201; A.
Tyszkiewicz, Obóz Wielkiej Polski w Małopolsce 1926-1933, Kraków 2004, s.
49-51.
[7] R. Wapiński, Ruchy nacjonalistyczne
a formowanie się tendencji faszystowskich i parafaszystowskich, „Studia nad
Faszyzmem i Zbrodniami Hitlerowskimi” 1977, t. 3, s. 235.
[8] J.M. Majchrowski, Polska myśl
polityczna 1918-1939. Nacjonalizm, Kraków 2000, s. 72-75.
[9] T. Gluziński, Cele i drogi
propagandy wywrotowej, Warszawa 1927, s. 17.
[10] T. Bielecki, W szkole
Dmowskiego. Szkice i wspomnienia, Londyn 1968, s. 136.
[11] E. Nolte, Der Faschismus in
seiner Epoche: die Action Française, der italienische Faschismus, der
Nationalsozialismus, München 1963.
[12] K. Turowski, Renesans
katolicyzmu młodego pokolenia, „Przegląd Powszechny” 1937, nr 7-8.
[13] Młodzież a religia,
„Awangarda” 1927, nr 1.
[14] L. Bujalski, Kamień węgielny – o
podstawy narodowego programu – z powodu książki Z. Wasilewskiego, „O życiu i
katastrofach cywilizacji narodowej”, Warszawa 1921, s. 67.
[15] J. Mosdorf, Wczoraj i jutro,
Biała Podlaska 2005, s. 169.
[16] Tamże.
[17] Cyt. za R. Wapiński, dz. cyt., s.
233.
[18] J. Zieliński, Narodowa
Demokracja na cenzurowanym, „Dzieje Najnowsze” 1974, nr 3, s. 71.
[19] A. Wielomski, Roman Dmowski jako
realista polityczny, „Nowa Myśl Polska” 2003, nr 4.
[20] K. Hrabyk, Ideologia „Przeglądu
Wszechpolskiego”, Poznań 1937; A. Dwojnych, Romantyczne, mesjanistyczne i
pozytywistyczne wątki w myśli prowincjonalnych środowisk endeckich na
przykładzie północnego Mazowsza, w: Nacjonalizm czy nacjonalizmy? Funkcja
wartości chrześcijańskich, świeckich i neopogańskich w kształtowaniu idei
nacjonalistycznych, red. B. Grott, Kraków 2006.
[21] Inquiter, Niedostateczność
pozytywizmu, „Myśl Narodowa” 1933, nr 13.
[22] R. Wapiński, Narodowa Demokracja
1893-1939. Ze studiów nad dziejami myśli nacjonalistycznej, Wrocław 1980, s.
269.
[23] Z. Kaczmarek, Obóz Wielkiej
Polski w Poznańskiem w latach 1926-1932, „Dzieje Najnowsze” 1974, nr 3, s.
44-45.
[24] M. Kułakowski (wł. J. Zielński),
Roman Dmowski w świetle listów i wspomnień, t. 2, Londyn 1972, s.
283.
[25] Cyt. za J. J. Terej,
Rzeczywistość i polityka. Ze studiów nad dziejami najnowszymi Narodowej
Demokracji, Warszawa 1979, s. 21.
|