|
Kiedy w XVI wieku Kościołem zaczęła targać reformacja wielu tzw.
„reformatorów” głosiło pogląd, że oto w Kościele katolickim duch prawdziwego
chrześcijaństwa, duch miłości i pokory wygasł. Dlatego trzeba budować nowy
kościół, który posiadałby w sobie ducha prawdziwej miłości. W tym szczególnym
czasie, wydawało się niektórym, że Bóg opuścił swój Kościół. Tymczasem w
Kościele pojawiło się wielu niezwykłych ludzi, świętych zdolnych poświęcić
wszystko, by chwiejący się Kościół podtrzymać. Wystarczy wspomnieć świętych:
Ignacego Loyolę, Franciszka Ksawerego, Filipa Nereusza czy Jana od Krzyża lub
Teresę z Avila. To tylko niektóre z głośnych postaci tamtego czasu. Dziś
chciałbym chwilę zatrzymać się przy postaci sławnej XVI wiecznej stygmatyczki
św. Katarzyny Ricci, której życie jest właśnie zaprzeczeniem protestanckiej
tezy, że duch prawdziwej chrześcijańskiej miłości wygasł w kościele.
Nasza święta Sandrina Ricci urodziła się w 1522 r. we Florencji jako córka
naczelnika Republiki Florenckiej Piotra Franciszka Ricci. W piątym roku życia
straciła matkę, dlatego trafiła do klasztoru benedyktynek w Monticelli, gdzie
opatką była jej ciotka. Od najmłodszych lat odczuwała wielki pociąg do
rozważania Męki Pańskiej. Mając lat 13 Katarzyna postanowiła wstąpić do nowo
założonego klasztoru dominikanek w Prato. Jednak ojciec nie chciał wyrazić zgody
na tę decyzję. Wówczas, podobnie jak to miało miejsce z Teresą z Avila,
Katarzyna zapadła na tajemniczą chorobę. Ojciec – widząc, iż nie odzyska
córki – zgodził się z jej decyzją wstąpienia do dominikanek. Choroba
ustąpiła, ale w życiu Katarzyny zaczęły się pojawiać ekstazy i wizje mistyczne,
o których wkrótce zaczęło być głośno w całych Włoszech.
W kwietniu 1541 r. Katarzyna Ricci ma pierwszą wizję Męki Pańskiej. Powtarza
się ona przez 12 lat i trwa od czwartkowego popołudnia do godziny szesnastej w
piątek. Katarzyna jest pierwszą z wizjonerek, która przeżywa dokładny
historyczny przebieg drogi na Kalwarię. Jej wizje trwają 28 godzin. W ciągu tego
czasu Katarzyna odrywa się tylko na moment, aby przyjąć Komunię Świętą.
Przeżycie Męki rozpoczynało się u Katarzyny wzruszającym pożegnaniem Syna z
Matką, a kończyło się złożeniem do grobu. Wizjonerka odczuwała także:
biczowanie, ukoronowanie cierniem i dźwiganie krzyża. W uroczystość Zielonych
Świąt 1542 r. Katarzyna otrzymała po raz pierwszy stygmaty. Rankiem, kiedy
modliła się w swojej celi, ukazał jej się Chrystus w niebiańskiej chwale w
otoczeniu Matki Bożej, Marii Magdaleny, św. Tomasza z Akwinu i kilku innych
świętych dominikańskich. W tym dniu, podobnie jak to miało miejsce w przypadku
św. Teresy z Avilla, św. Coletty czy św. Weroniki Giuliani, Katarzyna stała się
mistyczną oblubienicą Chrystusa.
Gdybyśmy wyobrażali sobie św. Katarzynę jako oderwaną od świata mistyczkę,
pogrążoną w wizjach i ekstazach byłby to obraz nieprawdziwy. Katarzyna
wszystkich ujmowała swoją dobrocią, wszystkim spieszyła z pomocą, zaczęła
rozwijać działalność apostolską poprzez ożywioną korespondencję. Radzili się jej
w wielu sprawach: św. Filip Nereusz, św. Karol Boromeusz, papież św. Pius V, św.
Maria Magdalena de Pazzi, korespondowała także z rodziną książąt Medyceuszy. Jej
listy to cenne pomniki literatury podejmujące zagadnienie życia wewnętrznego.
Katarzyna jest także autorką „Kantyku o Męce Pańskiej”, który do dziś śpiewany
jest w okresie Wielkiego Postu w zakonie dominikańskim. Ta wspaniała medytacja
nad Męką Chrystusa jest mozaiką tekstów biblijnych zapowiadających lub też
opisujących śmierć Chrystusa. Kulminacyjnym momentem tej pieśni są słowa:
„Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Nie odrzucaj nas na zawsze!”.
Jest w tej pieśni zawarta głęboka intuicja, o której pisał niegdyś św. Augustyn:
„On zasnął snem męki, ażeby został Mu utworzony Kościół jako małżonka”. Śmierć
Chrystusa została porównana do snu Adamowego. Jak Ewa rodzi się z boku śpiącego
Adama tak z krzyża, cierpienia, śmierci Syna Bożego rodzi się Kościół.
Święta zmarła 2 lutego 1589 r., od 25 lat była przełożoną klasztoru w Prato.
Jej oblicze w dniu śmierci miało przybrać ponadziemskie piękno, a ciało wydawać
cudowny zapach. Ślady stygmatów były widoczne również po śmierci. W 1727 r.
Katarzyna Ricci została beatyfikowana przez Benedykta XIII, a kanonizowana w
1746 r. przez Benedykta XIV.
Były to czasy, w których tzw. „reformatorzy” Kościoła rąbali z zawziętością
siekierami wizerunki Chrystusa i świętych, niszczyli rzeźby i obrazy, niektóre
będące prawdziwymi arcydziełami sztuki, druzgotali organy, ołtarze, a nawet
rozkopywali groby świętych, a to wszystko by naprawić to, co zepsute w Kościele.
W tym czasie św. Katarzyna Ricci pełna dobroci i miłości przeżywała w łączności
z Matką Najświętszą Mękę Chrystusa przypominając wszystkim, zarówno sobie
współczesnym jak i ludziom naszych czasów, co znaczy „odnowić Kościół w
Chrystusie”.
Tekst został wygłoszony w
ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 1 lutego 2010
r.
|