Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Święci w dziejach
Mirosław Król 2010-01-19

19. stycznia – Józef Sebastian Pelczar – święty profesor i biskup

„Doskonałość jest jak owe miasto Objawienia w Apokalipsie, mające dwanaście bram wychodzących na wszystkie strony świata, na znak że ludzie wszelkiego narodu, stanu i wieku wejść przez nie mogą (…) Żaden stan lub wiek nie jest przeszkodą do życia doskonałego. Bóg bowiem nie ma względu na rzeczy zewnętrzne (…) ale na duszę (…) a żąda tylko tyle ile dać możemy.” Tymi słowami wyrażał swoją wiarę w powszechne powołanie do świętości Józef Sebastian Pelczar. Dziewiętnastego stycznia obchodziliśmy jego liturgiczne wspomnienie. Tą wiarą żył jako kapłan, biskup, jako uczony profesor. Sam dążył do świętości i innych do niej prowadził.

Warto wspomnieć, że Józef Sebastian przyszedł na świat w bardzo pobożnej rodzinie, choć prostej, to wrażliwej na wartości religijne i patriotyczne, ceniącej wiedzę. Urodził się w małej wiosce koło Krosna – Korczynie 17 stycznia 1842 r. z ojca Wojciecha i matki Marianny, był trzecim z czworga dzieci. Matka, co było pięknym obyczajem, ofiarowywała każde ze swych dzieci Matce Bożej Pocieszenia w sanktuarium w Leżajsku. Późniejszy biskup mawiał o sobie, że jest homo Marianus (człowiekiem maryjnym). To właśnie dom rodzinny staje się pierwszym uniwersytetem, gdzie zdobywa wiedzę i wzmacnia swego ducha przyszły święty.

Uczy się najpierw w Korczynie potem w Rzeszowie. Zadziwiające jest to, że mając osiem – dziewięć lat jest bardzo samodzielny i jak na swój wiek dojrzały. Sam mieszka na stancji, decyduje o planie dnia, o tym co będzie jadł, jak długo będzie się uczył i jest najlepszym uczniem w klasie. Zwierza się swojemu katechecie, że chciałby zostać wielkim człowiekiem. Wkrótce staje w pewien sposób na rozstaju dróg. Pociąga go nauka historii, ale nie mniej kapłaństwo. W końcu ideał życia widzi w poświęceniu się, a ideał poświęcenia w kapłaństwie. Wstępuje do seminarium przemyskiego. W 1864 r. przyjmuje święcenia kapłańskie. Pracuje jako wikariusz w Samborze, ale wkrótce wyjeżdża do Rzymu i podejmuje studia na Uniwersytecie Gregoriańskim. W ciągu dwóch i pół roku uzyskuje dwa doktoraty z teologii i prawa kanonicznego. Po latach napisze: „Codziennie dziękuję Bogu, że mnie przyprowadził do Rzymu, bo wiele tam skorzystałem dla umysłu i serca”. Po powrocie do Polski pracuje jako wikariusz w Wojutyczach i Samborze, a w 1869 r. zostaje profesorem w seminarium przemyskim. W 1876 r. zostaje powołany na stanowisko profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Sam udoskonalając metody nauczania i innych do tego zachęcając, pozostawia myśli, które i dziś nie tracą na swej aktualności. „Nie wystarczy dzisiaj dyktować odwieczne jakieś skrypta – pisze Pelczar – albo recytować płynnie frazesy, wyjęte żywcem z małego kompendium, lecz postęp umiejętności i dobro młodzieży wymaga, aby profesorowie jasnym i przetrawionym wykładem utrzymywali ciągłą uwagę uczniów, wyjaśniali im rzeczy trudniejsze, zapytywali ich często o zdanie i nie tyle obciążali pamięć mnóstwem cytatów, ile kształcili ich w samodzielnym myśleniu.” Pełnił na UJ funkcję dziekana Wydziału Teologicznego, który zreformował, prorektora, a następnie rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pogłębiał swoje życie wewnętrzne, udzielał wsparcia ubogim i potrzebującym. Działał w szeregach Towarzystwa Oświaty Ludowej, które zorganizowało ponad 600 czytelni i wypożyczalni książek, przeprowadzał bezpłatnie wykłady, wydawał książki i broszury. W 1894 r. powołał do życia Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, które do dziś służy Kościołowi w Polsce i na świecie.

W 1898 r. ks. Pelczar zostaje nominowany na biskupa sufragana przemyskiego, a w dwa lata później zostaje ordynariuszem diecezji przemyskiej. Chce mieć świętą diecezję, więc zawierza ją Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Matce Bożej. Podejmuje liczne wizytacje kanoniczne, ożywia ducha wiary, zwołuje synod diecezjalny, wzmacnia karność duchowieństwa i podnosi poziom życia religijnego. Włada diecezją przez 25 lat. Umiera w opinii świętości w marcu 1924 r. Jan Paweł II ogłosił Józefa Sebastiana błogosławionym w 1991 r., zaś kanonizował go w 2003 r. Na koniec spróbujmy chwilę zastanowić się nad słowami św. Józefa Sebastiana, które kierował do współczesnych (ale czy tylko?): „Któż nie widzi, że dziś narody marnieją i wracają do barbarzyństwa, w miarę jak porzucają zasady chrześcijańskie. Chcemyż tedy, by naród polski przetrwał próby wieku, by nie wpuścił do swego serca jadu, który by go zatruł, by się nie ugiął przed żadną przemocą, strzeżmy jego wiary. Z wiarą brońmy obyczaju, świętości domowego ogniska, zgody społecznej, ziemi ojczystej i języka, bo to wszystko jest siłą narodu. W tym celu pozbywajmy się wad starych (…), pracujmy sumiennie i po Bożemu (…), niosąc sobie chętną pomoc i zapierając się miłości własnej (…), żyjmy skromnie i oszczędnie, by ratować ziemię polską przed obcymi (…), nie żałujmy trudu i grosza dla dobra powszechnego, mając zawsze za pobudkę chwałę Bożą i pożytek ojczyzny”. Chce się powiedzieć: nic dodać, nic ująć, bo świętość pokonuje granice czasu. Dlatego powierzmy naszą Ojczyznę wstawiennictwu świętego biskupa z Przemyśla, i dla własnego pożytku zważmy na to jak żył i co głosił.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 17 stycznia 2010 r.