Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Święci w dziejach
Mirosław Król 2010-11-29

29. listopada – Św. Franciszek Antoni Fasani

„Kochajmy Maryję! Uciekajmy się do Niej w pokusach, cierpieniach, oschłości ducha, w każdej potrzebie duszy i ciała! Kto jest prawdziwym czcicielem Maryi, nie zazna potępienia. Ona jest bowiem kluczem do Nieba; w Niej winniśmy złożyć wszystkie nasze nadzieje, ponieważ przez Jej wstawiennictwo wszystko możemy otrzymać od Boga”. Tymi słowami chciałbym rozpocząć nasze przeżywanie Adwentu. Są one zaczerpnięte z jednego z kazań św. Franciszka Antoniego Fasaniego patrona dnia dzisiejszego i wielkiego czciciela Niepokalanej.

Czasy, w których przyszło żyć Fasaniemu nazwano wiekiem oświecenia ze względu na szacunek jakim darzono wówczas rozum. Wielu ludziom wydawało się, że możliwości rozumu są nieskończone. Człowiek przez rozum sam może się zbawić i nie potrzebny mu żaden Zbawiciel. Komu więc mogła być potrzebna wiara? Pałace i dwory żyły raczej idaami oświecenia, ale w małym wiejskim domku w Apulii, w miejscowości Lucera, mały Donato Fasani klękał do modlitwy wraz ze swymi rodzicami. Wcześnie stracił ojca, ale jego ojczym okazał się uczciwym człowiekiem. Kiedy zauważył, że Donato ma pociąg do nauki umożliwił mu edukację u franciszkanów w Lucera. Fasaniemu spodobało się przesiąknięte służbą życie franciszkańskie. Dlatego jako piętnastolatek przywdział czarny habit franciszkanów konwentualnych, przyjmując imiona dwóch największych świętych w zakonie Franciszka i Antoniego. Następnie odbył nowicjat na Górze św. Michała. W sierpniu 1696 r. złożył śluby zakonne, a potem rozpoczął regularne studia filozoficzne i teologiczne. We wrześniu 1705 r. w sanktuarium św. Franciszka w Asyżu Fasani przyjął święcenia kapłańskie. Od 1707 r. związał się z klasztorem w swej rodzinnej Lucerze, gdzie przebywał aż do swej śmierci w listopadzie 1742 r. Pełnił różne funkcje był: gwardianem klasztoru, mistrzem nowicjatu, prowincjałem. Nazywano go powszechnie „Ojcem Nauczycielem”. Szkoła, ambona i konfesjonał ujawniały jego głęboką wiedzę, mądrość i pobożność. Słowa Franciszka Antoniego poparte modlitwą i ascezą zapadały w serca słuchaczy nierzadko dokonując w nich zasadniczej przemiany. Fasani spieszył z pomocą ubogim, więźniom i skazańcom. W czasach odznaczających się brakiem wrażliwości na potrzeby społeczne święty oddawał się pracy nad polepszeniem warunków życia duchowego i materialnego ludności. Szczególną troską i opieką otaczał warstwy zaniedbane i nad miarę wykorzystywane: ubogich robotników rolnych, chorych, cierpiących. Nie brakowało mu znakomitych, nowatorskich pomysłów w niesieniu pomocy potrzebującym. Do pracy tej angażował także ludzi zamożnych, przez co, wyprzedzając swoją epokę, stał się organizatorem na sposób nowatorski opieki społecznej.

Słynął zwłaszcza jako kaznodzieja, nieustraszony i niezmordowany, przemierzajacy okolice ze Słowem Bożym, które głosił w kościołach, na placach miast. Był także niezmordowanym apostołem konfesjonału, w którym spędzał codziennie po kilka godzin, z cierpliwością i życzliwością przyjmując w nim ludzi różnych stanów. Był też wziętym wykładowcą i płodnym pisarzem. Wielki czciciel Maryi Niepokalanej zawsze znalazł czas i miejsce, by wtrącić jakieś zdanie ku Jej czci. Do dziś śpiewana jest w rejonie Apulii pieśń maryjna ułożona przez św. Franciszka Antoniego Fasani.

Święty został beatyfikowany w kwietniu 1951 r. przez Piusa XII, a kanonizowany przez Jana Pawła II w 1986 r. Wydaje się że święci beatyfikowani i kanonizowani długo po swej śmierci są ludźmi z innej epoki, jakby z wczoraj, są wspomnieniem minionego świata, odchodzącej kultury. Dlaczego więc Kościół wciąż stawia nam za wzór ludzi niedzisiejszych?

Ktoś odpowiedział na to pytanie, porównując świętych do ukrytego pod ziemią korzenia drzewa, który karmi naszą wiarę we wszystkich czasach. To dobre porównanie. Bo czy dziś całkowite poświęcenie się Chrystusowi i oddanie się Jego Niepokalanej Matce straciło aktualność? Czy postawa sługi, który poświęca się na rzecz ubogich, potrzebujących, chorych nie jest dziś aktualna? Oczywiście jest! Miłość decyduje o świętości. A św. Franciszek Antoni, w epoce wielkiego entuzjazmu dla rozumu, udowodnił przez swoje życie, że miłość była dla niego najważniejsza.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 29 listopada 2010 r.