Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Święci w dziejach
Mirosław Król 2012-03-13

12. marca – Św. Alojzy Orione – raz jeszcze

Nigdy nie był w Polsce, ale Polskę szczególnie ukochał i czuł z nią nadzwyczajną więź. Kochał Polaków za wierność Bogu, za umiłowanie wolności, za szczególną pobożność maryjną. Zapewne nie przypuszczał, że syn ukochanego przez niego narodu, kiedyś jako papież, wyniesie go do chwały ołtarzy. Święty Alojzy Orione, włoski kapłan, człowiek całkowicie oddany sprawie Chrystusa i Jego Królestwa. Powtarzał, że tylko miłość zbawi świat, a doskonała radość pochodzi jedynie z doskonałego poświęcenia siebie Bogu i ludziom.

Urodził się w Piemoncie na północy Włoch w 1872 r. Jego ojciec, robotnik drogowy był liberałem raczej wrogo usposobionym do Kościoła, matka zaś była pobożną i mądrą kobietą. Jako trzynastolatek Alojzy był przekonany o swoim powołaniu do stanu kapłańskiego i wstąpił do franciszkanów, musiał jednak wkrótce opuścić klasztor ze względu na ostre zapalenie płuc. Pracował potem z ojcem jako brukarz, doświadczając twardego losu robotników. Mimo iż był to w życiu Alojzego czas pożyteczny i twórczy nie przybliżał go do stanu kapłańskiego. Dopiero w 1886 r. znalazł się w murach sławnego oratorium ks. Jana Bosco w Turynie. Pozostawał pod dobroczynnym wpływem tego wielkiego wychowawcy. W wieku 14 lat złożył prywatny ślub czystości. Zaś w trzy lata później wstąpił w swych rodzinnych stronach do diecezjalnego seminarium w Tortonie. Był gorliwym klerykiem pałającym autentycznym duchem apostolskim. Sprawując funkcję kustosza katedry założył na wzór ks. Bosco swoje pierwsze oratorium z myślą o opuszczonej młodzieży. Gromadził dzieci ulicy, nauczał je katechizmu i wspierał materialnie, pomagał też klerykom studiującym teologię. Będąc subdiakonem głosił za pozwoleniem biskupa kazania na terenie całej diecezji. W 1895 r. został wyświęcony na kapłana. Biskup zdawał sobie sprawę, że wyświęcił kapłana niezwykłego, pozostawił mu więc swobodę działania. Orione oddał się z całym zapałem i żarliwością biednym dzieciom. Organizował dla nich naukę i wakacje, wspierał je duchowo i materialnie. Powołał do życia Małe Dzieło Bożej Opatrzności, aby skuteczniej nieść pomoc potrzebującym. Z niego powstała nowa rodzina zakonna popularnie nazywana orionistami.

Inspiracje czerpał Alojzy Orione od dwóch wielkich świętych: znakomitego wychowawcy młodzieży ks. Jana Bosco i bł. Jana Benedykta Cottolengo, znakomitego organizatora dzieł charytatywnych. Zdolności ks. Orione zabłysły w pełni podczas organizowania pomocy dla rejonów dotkniętych trzęsieniem ziemi najpierw w Messenie, potem w Kalabrii. Zakładał szkoły i internaty, uczył w nich rzemiosła i pracy na roli. Jego duchowość łączyła w niezwykły sposób życie czynne z kontemplacją.

Kiedy Niemcy napadł na Polskę we wrześniu 1939 r. ks. Alojzy Orione nakazał swoim współbraciom sprawować nabożeństwo błagalne o ratunek dla naszej ojczyzny, przy ołtarzu umieścił też biało-czerwoną flagę. Zwykł był mawiać, że gdyby nie był Włochem chciałby być Polakiem.

W trosce o jego nadwyrężone zdrowie współbracia umieścili go w San Remo na włoskiej riwierze, aby nieco odpoczął. Niestety, organizm nie nawykły do odpoczynku odmówił posłuszeństwa. Ks. Orione zmarł niespodziewanie 12 marca 1940 r. Pochowano go w kościele w Tortonie. Gdy 25 lat po śmierci otwarto jego trumnę znaleziono ciało nietknięte zębem czasu. Jest rzeczą niemożliwą przedstawić w kilku zdaniach życie tego człowieka, który nazywał sam siebie Bożym bagażowym, życie pełne przygód, dramatów, życie kierowane logiką miłości do Boga, do Matki Najświętszej, do papieża i do ludzi. Naszą polityką – zwykł mawiać – jest polityka zawarta w Modlitwie „Ojcze nasz”: cierpieć, milczeć, modlić się, kochać pozwolić się krzyżować i szanować.

Bóg jest wielki w życiu i dziełach swoich świętych. Don Orione całe swoje życie, bez reszty, oddał Bogu i ludziom. Zrozumiał, że tylko miłość zbawi świat, a doskonała radość pochodzi jedynie z doskonałego poświęcenia siebie Bogu i ludziom. To przesłanie dziś w XXI wieku nie straciło nic ze swej aktualności. A my, Polacy, nie powinniśmy zapominać, że mamy w niebie jeszcze jednego wielkiego orędownika polskich spraw.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 12 marca 2012 r.