Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Święci w dziejach
Mirosław Król 2012-04-01

22. lutego – Św. Małgorzata z Kortony

Czas Wielkiego Postu to czas nawrócenia i pokuty. W jego atmosferę w szczególny sposób wprowadzają nas święci pokutnicy. Św. Małgorzata z Kortony to rzeczywiście postać, która potrafiła radykalnie zmienić swoje życie, przechodząc drogę od konkubinatu do głębokiego życia wiary, którego widocznym znakiem były stygmaty męki Pańskiej.

Małgorzata urodziła się w Laviano w Toskanii w roku 1247 r. Jej rodzice utrzymywali się z pracy na roli. Matka Małgorzaty, kobieta głębokiej wiary i modlitwy, wcześnie osierociła córkę. Jej miejsce zajęła macocha. Siedmioletnia dziewczynka nie znalazła z nią wspólnego języka. Była bita i poniżana. Jednak wyrosła na kobietę niezwykłej urody. Interesowało się nią wielu młodzieńców, wśród nich szlachetnie urodzony Arseniusz z zamku Montepulciano. To on, obiecując dziewczynie małżeństwo, namówił Małgorzatę do ucieczki z domu. Trudne relacje z macochą zapewne przyczyniły się do tego, że Małgorzata potanowiła uciec z Arseniuszem. Młodzieniec nie zamierzał jednak wypełnić złożonej obietnicy małżeństwa. Żył z Małgorzatą w konkubinacie dziewięć lat. Urodził im się syn. Kobieta wiedziała, że swoim postępowaniem sieje zgorszenie w okolicy, nie miała jednak siły zerwać z dotychczasowym życiem. Aż pewnego dnia Arseniusz został zamordowany podczas polowania. Wszystko się zmieniło. Małgorzata wraz z synem została bez środków do życia. Odrzucona przez rodzinę Arseniusza jako konkubina, pozbawiona była wszelkich praw spadkowych, a tu jeszcze macocha nie wpuściła jej pod dach rodzinnego domu. Świat się zawalił. Małgorzata znalazła jednak wsparcie w Kortonie u dwóch szlachetnie urodzonych dam, które wzruszyły się losem matki i dziecka.

Młoda kobieta nie chciała tylko pomocy, chciała zmienić swoje życie, pokutować przez pomoc okazywaną potrzebującym. Duchowe wsparcie uzyskała od franciszkanów z pobliskiego klasztoru. Aby zarobić na życie dla siebie i dla syna, podejmowała się różnych prac zarobkowych. W swoim rodzinnym Laviano publicznie wyznaje swoje grzechy, prosząc o przebaczenie ludzi, których skrzywdziła. Poszła także do Montepulciano, gdzie żyła przez dziewięć lat z Arseniuszem, poszła boso, z ogoloną głową, żebrząc o chleb u ludzi, którzy kiedyś jej usługiwali jako pani na zamku.

W Kortonie założyła szpital. Poświęciła się na rzecz chorych i ubogich, bo tak odczytywała swoją pokutę, tej pracy oddała się całkowicie, pracując w szpitalu wiele godzin dziennie. Posługa na rzecz ubogich zbliżyła ją do duchowości franciszkańskiej. Chciała wstąpić do III zakonu św. Franciszka. Jednak ze względu na niepospolitą urodę Małgorzaty zachowywano się wobec niej nieufnie, zastanawiając się, czy wytrwa w swoim pokutniczym postanowieniu. Wytrwała, dlatego po kilkuletnim okresie próby, została tercjarką. Jej syn także wstąpił do franciszkanów i przyjął święcenia kapłańskie. Małgorzata stała się w tamtym czasie obok św. Franciszka i św. Klary trzecią świetlaną pochodnią zakonu serafickiego. Praktykowała całkowite ubóstwo, nosiła włosiennicę i pas pokutny, oddawała się surowym postom. Potrafiła łączyć życie czynne z głębokim życiem modlitwy. Małgorzata wiele się modliła: za Kościół, kapłanów, za grzeszników, za dusze czyśćcowe, o pokój dla Kortony, przyczyniła się m.in. do pojednania dwóch zwaśnionych rodów Gwelfów i Gibelinów. Posiadała szczególne nabożeństwo do Jezusa Eucharystycznego, do Męki Pańskiej oraz do Matki Bożej. Począwszy od 1288 r. miała pozwolenie na codzienną komunię św., co w tamtych czasach było wielkim przywilejem i należało do rzadkości. Dostępowała wielu widzeń mistycznych, została także obdarzona stygmatami. Jej sława ściągała do Kortony wielu ludzi. Przybył tu m.in. wielki poeta włoski i tercjarz Dante Alighieri, aby porozmawiać z mistyczką.

22 lutego 1297 r. 23 lata po swoim nawróceniu w wieku 50 lat Małgorzata odeszła do wieczności. Jej ostatnie słowa brzmiały: „Zbawić jest się łatwo, wystarczy kochać”. Ciało Małgorzaty nietknięte rozkładem można oglądać do dziś w sanktuarium w Kortonie.

Czasem gotowi jesteśmy przekreślić człowieka, bo dowiedzieliśmy się o nim czegoś wstydliwego. Przypomnijmy sobie wtedy św. Małgorzatę z Kortony, którą wielu pogardzało, a która dostąpiła nawrócenia i wzniosła się na szczyty kontemplacji. „Wystarczy kochać” – mówi św. Małgorzata nam marnym pokutnikom XXI wieku.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 20 lutego 2012 r.