Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Narodowy Dzień Życia 2015

Galeria foto
Multimedia
Konkurs
pro-life
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Święci w dziejach
Mirosław Król 2012-04-01

5. marca – Św. Jan Józef od Krzyża

W zatoce neapolitańskiej znajdują się dwie niezwykle malownicze wyspy, obie są pełne luksusowych ośrodków wypoczynkowych, ta bardziej znana to Capri, druga zaś to Ischia. Właśnie na Ischii, słynącej dziś z gorących źródeł, przyszedł na świat w 1654 r. Carlo Calosirto znany bardziej jako św. Jan Józef od Krzyża, którego nie należy mylić ze św. Janem od Krzyża, hiszpańskim karmelitą, mistykiem i doktorem Kościoła żyjącym sto lat wcześniej.

W każdą pierwszą niedzielę września w miejscowości Ponte położonej na wyspie Ischia, w miejscu urodzin św. Jana Józefa rozpczyna się czterodniowy odpust ku jego czci. Są wówczas niesione ulicami miasta relikwie świętego, jak również obwożone wzdłuż nabrzeża rybackimi łodziami. Nie licuje to z klimatem wysp neapolitańskich, gdzie króluje zbytek, luksus i gdzie chroni się, by odpocząć w spokoju, międzynarodowa elita: pisarzy, artystów, polityków. Jakże inne było spojrzenie na życie i świat młodego Carla Calosirto i jak inne jest spojrzenie tej współczesnej światowej elity podziwiającej na wyspach zatoki neapolitańskiej co najwyżej jej bujną roślinność, malownicze osady czy piękne wybrzeża. Carla ten zachwyt prowadził wprost do Boga. A przecież był trzecim spośród siedmiu synów szlacheckiej rodziny Gaetano. Aż pięcioro spośród rodzeństwa wybrało stan duchowny.

Dlaczego Carlo wyrzekł się życia w dobrobycie i przywdział żebraczy franciszkański habit? Cóż… To co dzieje się w duszy człowieka często pozostaje tajemnicą pomiędzy nim a Bogiem. Musiał się zachwycić życiem zakonnym, kiedy pobierał pierwsze nauki u augustianów pracujących na jego rodzinnej wyspie. Już od dziecięcych lat mimo swego szlachectwa ubierał się skromnie i praktykował uczynki pokutne. Mając lat 15, jako pierwszy spośród Włochów wstąpił do alkantarzystów, czyli franciszkanów bosych zreformowanych przez Piotra z Alkantary. Carlo przyjął wówczas imię Jana Józefa od Krzyża i zapragnął być nikim więcej, jak tylko ubogim bratem zakonnym. Jego ascetyczny sposób życia, posty, umartwienia i świętość, która od niego promieniowała, spowodowały, że przełożeni zlecili mu poważną misję założenia nowego klasztoru. Udał się więc z grupą braci do Afila w Piedimoncie do sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy, gdzie własnoręcznie pracował nad rozbudową klasztoru i tam też przyjął święcenia kapłańskie w 1677 r. Następnie został przełożonym klasztoru zwanego „Samotnią” położonego w pobliżu Afilii, jednocześnie prowadził nowicjat w Neapolu i budował klasztor w Portici. Po rozłamie, jaki nastąpił wśród alkantarzystów i wyodrębnieniu prowincji hiszpańskiej i włoskiej Jan Józef działał usilnie na rzecz jedności zakonu i po ponad 20 latach jego działania zostały uwieńczone sukcesem.

Św. Jan Józef był człowiekiem głębokiej pokory, wielkim ascetą i człowiekiem nadzwyczaj roztropnym. Posiadał dar kontemplacji, prorokowania i bilokacji, czyli obecności w kilku miejscach jednocześnie. Ciągnęły do niego rzesze ludzi jako do uzdrowiciela, zwłaszcza gdy przechodził ulicami Neapolu . Przypisywano mu również wskrzeszenie markiza Gennaro Spada. Doświadczał też wielu nadprzyrodzonych wizji.

Przekazywano o nim na wpół legendarną opowieść, jak będąc już w podeszłym wieku, udał się do Neapolu w dzień św. Januarego. W tym dniu przybywa do miasta wielu pielgrzymów, aby oglądać cud krwi św. Januarego. W tłumie sędziwy Jan Józef zgubił laskę, którą mu ktoś wytrącił. Usiadł więc na stopniach prowadzących do katedry i zaczął modlić się o pomoc. Pomoc nadeszła w osobie jego duchowego ucznia księcia Lauriano, którego poprosił święty o pomoc w odnalezieniu swojej laski, ale nim książę rozpoczął poszukiwania, podniósł się krzyk wśród wiernych, którzy spostrzegli wirującą laskę świętego franciszkanina, która następnie delikatnie osunęła się na jego piersi. 5 marca 1734 r. Jan Józef od Krzyża zmarł w klasztorze św. Łucji w Neapolu w wieku 80 lat.

Dziś wyspy w zatoce neapolitańskiej znane z luksusowych apartamentów nie zachęcają do ducha pokuty, którą żył święty Jan Józef, ani pokory, w którą się przyoblekał. To jednak nie znaczy, że dzisiejszy człowiek nie potrzebuje pokuty i pokory. Przeciwnie – potrzebuje ich bardzo. Dlatego prosząc o wsparcie św. Jana Józefa, uczmy się rozpoznawać w otaczającym nas pięknie śladów Bożej obecności.

Tekst został wygłoszony w ramach cyklu felietonów „Spróbuj pomyśleć” w Radiu Maryja 5 marca 2012 r.