|
17 marca 1620 r. zmarł śmiercią męczeńską w Ołomuńcu Jan
Sarkander. Został ogłoszony przez papieża Piusa IX błogosławionym, a w 1995 r.
kanonizowany przez Jana Pawła II. Czas Wielkiego Postu szczególnie sprzyja
refleksji nad życiem męczenników. Świadectwo męczeństwa jest dla nas zawsze
jakimś wyzwaniem – ono prowokuje, zmusza do zastanowienia. Ktoś, kto woli raczej
oddać życie, niż sprzeniewierzyć się głosowi własnego sumienia, może budzić
podziw albo nienawiść, ale z pewnością nie można wobec takiego człowieka przejść
obojętnie.
Święty przyszedł na świat w malowniczo położonym u źródeł Wisły
Skoczowie, wówczas była to monarchia Habsburgów. Jego ojciec był Czechem, matka
Polką. Janowi przyszło żyć w czasach bardzo trudnych dla Kościoła katolickiego,
gdy Czechy owładnął husytyzm. Relacje między katolikami a protestantami były
bardzo napięte.
Przyszły święty odbywał naukę pod okiem jezuitów, a potem
studiował filozofię i teologię, studia uwieńczył doktoratami z obu tych
dyscyplin. Święcenia kapłańskie przyjął w wieku 33 lat jako dojrzały mężczyzna.
Wędrował po różnych parafiach pracując jako wikariusz, wreszcie w 1616 roku
mianowany został proboszczem w Holeszowie w diecezji Ołomunieckiej. Zasłynął
jako niezłomny obrońca wiary. W ciągu jednego roku Sarkander przywrócił
Kościołowi katolickiemu 250 innowierców. Ściągnęło to na niego prześladowania ze
strony protestantów. Doszło do tego, że urządzano na niego zamachy. W 1618 r.
wybuchła jedna z najkrwawszych wojen – wojna trzydziestoletnia. Jan Sarkander w
tych ciężkich chwilach udał się z pielgrzymką na Jasną Górę. Cesarz Ferdynand II
zwrócił się do króla polskiego Zygmunta III z prośbą o pomoc. Król wysłał
oddział pułkownika Aleksandra Lisowskiego, który zasłynął szeregiem krwawych
rozpraw z czeskimi protestantami. Niemal w tym samym czasie co Lisowczycy
powrócił do Czech Jan Sarkander. Padło podejrzenie, że to on sprowadził polskie
wojsko. Został więc uwięziony przez czeskiego króla Fryderyka V i poddany
torturom. Sarkander był spowiednikiem katolika barona Lobkovica. Torturami
próbowano wydobyć z kapłana tajemnicę spowiedzi. Podczas tortur pękały w
nieszczęśniku ścięgna, wychodziły kości ze stawów, przypalano go ogniem, a głowę
ściskano żelazną obręczą. Szczegóły męczeńskiej śmierci Jana Sarkandra są o tyle
wiarygodne, iż opisał je sędzia miejski Scintilla, katolik zmuszony do
uczestnictwa w przesłuchaniu księdza. Kapłan męczył się tak miesiąc zanim oddał
Bogu ducha. Miał 41 lat, z czego 11 przeżył w kapłaństwie. Pochowano go, po
różnych perypetiach, w kościele NMP w Ołomuńcu. Do grobu Jana Sarkandra poczęły
ściągać liczne pielgrzymki, zwłaszcza po sromotnej klęsce Czechów pod Białą
Górą, gdzie padł kwiat czeskiej szlachty. Gdy po upływie 100 lat rozpoczął się
proces kanonizacyjny, ciało męczennika znaleziono w takim samym stanie jak je
pochowano.
W 1995 r., tuż po kanonizacji Jana Sarkandra, do której doszło
w Ołomuńcu, papież Jan Paweł II na kilka godzin zawitał do Skoczowa. Tam w
szczególny sposób zwracał się do naszych polskich sumień. „Męczennicy mają nam
wiele do powiedzenia – mówił papież. Jednak przede wszystkim oni pytają nas o
stan naszych sumień – pytają o naszą wierność własnemu sumieniu”.
Dziś prześladowania chrześcijaństwa, choć może nieco zmieniły
formę, wcale się nie skończyły. Wiek XX, wiek rzekomego postępu i tolerancji,
był ich ilościowym i jakościowym spotęgowaniem. Wystarczy przywołać dwa
dwudziestowieczne totalitaryzmy by stwierdzić, iż wiek XX stał się swoistym
Koloseum, w którym mordowano chrześcijan. Z tymi często bezimiennymi rzeszami
męczenników konfrontujemy nasze życie, konfrontujemy je z Bożym Słowem. Jan
Paweł II uczy nas, iż dziś są dwa rodzaje męczeństwa: świadectwo krwi i
świadectwo chrześcijańskiego życia. Świadectwa i odwagi uczymy się od św. Jana
Sarkandra. Dziś są one szczególnie potrzebne. Słowa wypowiedziane na wzgórzu
Kaplicówka w Skoczowie przez Jana Pawła II przed 8 laty nic nie utraciły ze swej
aktualności: „Czas próby polskich sumień trwa! Musicie być mocni w wierze!
Dzisiaj, kiedy zmagacie się o przyszły kształt życia społecznego i państwowego,
pamiętajcie, iż zależy on przede wszystkim od tego, jaki będzie człowiek – jakie
będzie jego sumienie”.
|