Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Święci w dziejach
Mirosław Król 2010-04-18

18. kwietnia – Błogosławiona Angela Truszkowska
(rocznica beatyfikacji)

18 kwietnia to rocznica wyniesienia na ołtarze przez Jana Pawła II Matki Angeli Truszkowskiej założycielki Zgromadzenia Sióstr Felicjanek. Podczas Mszy św. beatyfikacyjnej Ojciec święty powiedział, iż jej największym pragnieniem było zostać „całopalną ofiarą miłości”. Zawsze rozumiała miłość jako ofiarę z samej siebie. „Kochać znaczy dawać. Wszystko dać, czego miłość żąda. Dać bezpośrednio i bez żalu z radością i życzeniem, żeby jeszcze więcej od nas żądano” – to są własne słowa Matki Angeli przypomniane przez papieża, bo w nich streszczał się cały program życia założycielki sióstr felicjanek.

Zofia Kamila Truszkowska przyszła na świat w Kaliszu w 1825 r. Atmosfera jej rodzinnego domu była głęboko religijna i patriotyczna. Truszkowscy pieczętowali się herbem Trzaska, jako że ich legendarny protoplasta roztrzaskał dwa miecze w obronie króla Bolesława Chrobrego. Zofia Kamila była dzieckiem bystrym, inteligentnym, ogromnie wrażliwym. Była przy tym naturą władczą, niekiedy namiętną, wybuchową, nieufną i skrupulatną. Z czasem Truszkowscy przenieśli się do Warszawy, a Zofia zaczęła uczęszczać na pensję. Tam dobroczynny wpływ wywarł na nią znany poeta Stanisław Jachowicz. Sam będąc niezwykle wrażliwym na ludzką biedę pozytywnie wpłynął na ukształtowanie się wielkodusznego serca Zofii Truszkowskiej. Kłopoty ze zdrowiem zmusiły szesnastoletnią dziewczynę do wyjazdu za granicę. Pobyt w Szwajcarii rozbudził w Zofii pragnienie powołania zakonnego. Świat, w który wprowadzali ją rodzice, ukazywał się jako nudny i zakłamany. Marzyła o życiu kontemplacyjnym. Jednak choroba ojca przerwała zakonne plany Zofii. Postanowiła towarzyszyć mu w zagranicznej kuracji jako pielęgniarka i tłumaczka. Zwiedzając niemieckie miasta dotarła do Kolonii. Tam modląc się w katedrze zrozumiała, że jej powołaniem nie jest zakon kontemplacyjny. Pielęgnując z miłością chorego ojca pomagała jednocześnie biednym, bezradnym i opuszczonym. Wstąpiła również wraz z kuzynką Klotyldą Ciechanowską w szeregi Bractwa św. Wincentego a Paulo, działającego przy kościele św. Krzyża w Warszawie. Stamtąd szła na ulice, w ciemne zaułki warszawskiej Starówki, wchodziła do suteren i na poddasza, gdzie skrywała się ludzka nędza, o której Zofia nie miała dotąd pojęcia. Tam pośród niedostatków, nędzy i cierpienia ukształtowało się jej powołanie. Obie kuzynki porwane gorliwością wstąpiły do Trzeciego Zakonu św. Franciszka przy kościele ojców kapucynów. Tercjarzom przewodniczył wówczas młody kapucyn ojciec Honorat Koźmiński. W maju 1855 r. Zofia Kamila Truszkowska przywdziała habit tercjarski i przybrała imię Angela. Początkowo na własną rękę i z własnych funduszy organizowała przytułek dla kalek, sierot, dzieci i samotnych staruszek. Potem znaleźli się współpracownicy tego dzieła. Również ojcu Honoratowi spodobała się ta inicjatywa. 21 listopada 1855 r. przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej siostra Angela i siostra Weronika, czyli kuzynka Klotylda, oddały się pod opiekę Maryi. Ta data uchodzi za oficjalny początek nowego zgromadzenia zakonnego Sióstr Felicjanek. Dlaczego felicjanek? Tak nazwał ich lud warszawski, bo pierwsze siostry z tego zgromadzenia, wraz ze swymi podopiecznymi, spotykały się na modlitwie w kościele ojców kapucynów na ul. Miodowej przed figurą św. Feliksa z Kantalicjo. Ten kapucyński kwestarz żyjący w drugiej poł. XVI wieku przemierzał z różańcem w ręku ulice Rzymu, karmił głodnych, głosił Ewangelię dzieciom i prostemu ludowi za wszystko dziękując Bogu. Jego posłannictwo i jego duch odżyły w XIX-wiecznej Warszawie głównie za sprawą felicjanek. Wkrótce grono sióstr zaczęło się powiększać. O. Honorat dokonał pierwszych obłóczyn w kwietniu 1857 r., a arcybiskup warszawski Melchior Fijałkowski udzielił felicjankom swego błogosławieństwa. Wkrótce Angela Truszkowska została przełożoną generalną i przejęła kierownictwo nad nowym zgromadzeniem. Powstawały nowe placówki, zwłaszcza popularne ochronki dla sierot. Duchowość felicjanek można streścić następująco: bezgraniczna miłość Boga objawiająca się w całkowitym poddaniu Jego woli, czego wyrazem jest współczująca miłość i miłosierdzie, ofiarna służba potrzebującym i troska o zbawienie wszystkich ludzi. Od początku istnienia zgromadzenia matce Angeli przyświecały ideały franciszkańskie.

Podczas powstania styczniowego domy felicjanek zostały przekształcone w szpitale, w których otaczano opieką powstańców, ale także żołnierzy carskich, bo przecież miłość nie wybiera. Za tę postawę felicjanki zapłaciły kasatą zgromadzenia w zaborze rosyjskim. Istniał jednak jeszcze dom w Krakowie, gdzie pracowały trzy felicjanki. W oparciu o tę placówkę zgromadzenie zaczęło się odradzać. W 1866 r. przybyła tam schorowana matka Angela. Zabiegała ona usilnie, aby Zgromadzenie zostało oficjalnie uznane przez Stolicę Apostolską. W 1869 r. zły stan zdrowia spowodował, że matka Angela nie mogła już kierować Zgromadzeniem. Mimo, że miała dopiero 44 lata z przykładną pokorą złożyła swój urząd, zajmując miejsce po najmłodszej profesce. Podczas rekolekcji w 1870 r. uznała, iż jej zadaniem jest teraz myśleć o własnej duszy, modlić się o uświęcenie zgromadzenia, o to, by odpowiadało zamiarom Bożym i składać je w Sercach Jezusa i Maryi. Była uosobieniem pokory, posłuszeństwa i całkowitego oddania się Bogu. Modliła się w każdej wolnej chwili przed Najświętszym Sakramentem resztę czasu spędzając w celi lub ogrodzie. Zdawała sobie sprawę ze swojego stanu zdrowia, postępującej głuchoty. Była przy tym perfekcjonistką, co bardzo utrudniało jej życie. Kameduła o. Damian Ożarowski napisał, że „była męczennicą powinności w swoim urzędzie. W 1874 r. przeżyła chwile radosnego wzruszenia. Zgromadzenie otrzymało dokument tzw. decretum laudis, czyli oficjalne uznanie przez Stolicę Apostolską. Następne lata to rozwój choroby nowotworowej z przerzutami, niezwykle dręczące bóle głowy, czyli swoisty udział w Chrystusowej tajemnicy krzyża. Odeszła cicho w obecności modlących się sióstr felicjanek 10 października 1899 r. Pozostał wspaniały charyzmat Zgromadzenia, w którym felicjanki łączą życie kontemplacyjne z czynną służbą na rzecz potrzebujących”. Życzmy im w tej pracy, za wstawiennictwem matki Angeli Truszkowskiej, wszelkich łask i Bożego błogosławieństwa.