|
18 kwietnia to rocznica wyniesienia na ołtarze przez Jana Pawła II Matki
Angeli Truszkowskiej założycielki Zgromadzenia Sióstr Felicjanek. Podczas Mszy
św. beatyfikacyjnej Ojciec święty powiedział, iż jej największym pragnieniem
było zostać „całopalną ofiarą miłości”. Zawsze rozumiała miłość jako ofiarę z
samej siebie. „Kochać znaczy dawać. Wszystko dać, czego miłość żąda. Dać
bezpośrednio i bez żalu z radością i życzeniem, żeby jeszcze więcej od nas
żądano” – to są własne słowa Matki Angeli przypomniane przez papieża, bo w nich
streszczał się cały program życia założycielki sióstr felicjanek.
Zofia Kamila Truszkowska przyszła na świat w Kaliszu w 1825 r. Atmosfera jej
rodzinnego domu była głęboko religijna i patriotyczna. Truszkowscy pieczętowali
się herbem Trzaska, jako że ich legendarny protoplasta roztrzaskał dwa miecze w
obronie króla Bolesława Chrobrego. Zofia Kamila była dzieckiem bystrym,
inteligentnym, ogromnie wrażliwym. Była przy tym naturą władczą, niekiedy
namiętną, wybuchową, nieufną i skrupulatną. Z czasem Truszkowscy przenieśli się
do Warszawy, a Zofia zaczęła uczęszczać na pensję. Tam dobroczynny wpływ wywarł
na nią znany poeta Stanisław Jachowicz. Sam będąc niezwykle wrażliwym na ludzką
biedę pozytywnie wpłynął na ukształtowanie się wielkodusznego serca Zofii
Truszkowskiej. Kłopoty ze zdrowiem zmusiły szesnastoletnią dziewczynę do wyjazdu
za granicę. Pobyt w Szwajcarii rozbudził w Zofii pragnienie powołania zakonnego.
Świat, w który wprowadzali ją rodzice, ukazywał się jako nudny i zakłamany.
Marzyła o życiu kontemplacyjnym. Jednak choroba ojca przerwała zakonne plany
Zofii. Postanowiła towarzyszyć mu w zagranicznej kuracji jako pielęgniarka i
tłumaczka. Zwiedzając niemieckie miasta dotarła do Kolonii. Tam modląc się w
katedrze zrozumiała, że jej powołaniem nie jest zakon kontemplacyjny.
Pielęgnując z miłością chorego ojca pomagała jednocześnie biednym, bezradnym i
opuszczonym. Wstąpiła również wraz z kuzynką Klotyldą Ciechanowską w szeregi
Bractwa św. Wincentego a Paulo, działającego przy kościele św. Krzyża w
Warszawie. Stamtąd szła na ulice, w ciemne zaułki warszawskiej Starówki,
wchodziła do suteren i na poddasza, gdzie skrywała się ludzka nędza, o której
Zofia nie miała dotąd pojęcia. Tam pośród niedostatków, nędzy i cierpienia
ukształtowało się jej powołanie. Obie kuzynki porwane gorliwością wstąpiły do
Trzeciego Zakonu św. Franciszka przy kościele ojców kapucynów. Tercjarzom
przewodniczył wówczas młody kapucyn ojciec Honorat Koźmiński. W maju 1855 r.
Zofia Kamila Truszkowska przywdziała habit tercjarski i przybrała imię Angela.
Początkowo na własną rękę i z własnych funduszy organizowała przytułek dla
kalek, sierot, dzieci i samotnych staruszek. Potem znaleźli się współpracownicy
tego dzieła. Również ojcu Honoratowi spodobała się ta inicjatywa. 21 listopada
1855 r. przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej siostra Angela i siostra
Weronika, czyli kuzynka Klotylda, oddały się pod opiekę Maryi. Ta data uchodzi
za oficjalny początek nowego zgromadzenia zakonnego Sióstr Felicjanek. Dlaczego
felicjanek? Tak nazwał ich lud warszawski, bo pierwsze siostry z tego
zgromadzenia, wraz ze swymi podopiecznymi, spotykały się na modlitwie w kościele
ojców kapucynów na ul. Miodowej przed figurą św. Feliksa z Kantalicjo. Ten
kapucyński kwestarz żyjący w drugiej poł. XVI wieku przemierzał z różańcem w
ręku ulice Rzymu, karmił głodnych, głosił Ewangelię dzieciom i prostemu ludowi
za wszystko dziękując Bogu. Jego posłannictwo i jego duch odżyły w XIX-wiecznej
Warszawie głównie za sprawą felicjanek. Wkrótce grono sióstr zaczęło się
powiększać. O. Honorat dokonał pierwszych obłóczyn w kwietniu 1857 r., a
arcybiskup warszawski Melchior Fijałkowski udzielił felicjankom swego
błogosławieństwa. Wkrótce Angela Truszkowska została przełożoną generalną i
przejęła kierownictwo nad nowym zgromadzeniem. Powstawały nowe placówki,
zwłaszcza popularne ochronki dla sierot. Duchowość felicjanek można streścić
następująco: bezgraniczna miłość Boga objawiająca się w całkowitym poddaniu Jego
woli, czego wyrazem jest współczująca miłość i miłosierdzie, ofiarna służba
potrzebującym i troska o zbawienie wszystkich ludzi. Od początku istnienia
zgromadzenia matce Angeli przyświecały ideały franciszkańskie.
Podczas powstania styczniowego domy felicjanek zostały przekształcone w
szpitale, w których otaczano opieką powstańców, ale także żołnierzy carskich, bo
przecież miłość nie wybiera. Za tę postawę felicjanki zapłaciły kasatą
zgromadzenia w zaborze rosyjskim. Istniał jednak jeszcze dom w Krakowie, gdzie
pracowały trzy felicjanki. W oparciu o tę placówkę zgromadzenie zaczęło się
odradzać. W 1866 r. przybyła tam schorowana matka Angela. Zabiegała ona usilnie,
aby Zgromadzenie zostało oficjalnie uznane przez Stolicę Apostolską. W 1869 r.
zły stan zdrowia spowodował, że matka Angela nie mogła już kierować
Zgromadzeniem. Mimo, że miała dopiero 44 lata z przykładną pokorą złożyła swój
urząd, zajmując miejsce po najmłodszej profesce. Podczas rekolekcji w 1870 r.
uznała, iż jej zadaniem jest teraz myśleć o własnej duszy, modlić się o
uświęcenie zgromadzenia, o to, by odpowiadało zamiarom Bożym i składać je w
Sercach Jezusa i Maryi. Była uosobieniem pokory, posłuszeństwa i całkowitego
oddania się Bogu. Modliła się w każdej wolnej chwili przed Najświętszym
Sakramentem resztę czasu spędzając w celi lub ogrodzie. Zdawała sobie sprawę ze
swojego stanu zdrowia, postępującej głuchoty. Była przy tym perfekcjonistką, co
bardzo utrudniało jej życie. Kameduła o. Damian Ożarowski napisał, że „była
męczennicą powinności w swoim urzędzie. W 1874 r. przeżyła chwile radosnego
wzruszenia. Zgromadzenie otrzymało dokument tzw. decretum laudis, czyli
oficjalne uznanie przez Stolicę Apostolską. Następne lata to rozwój choroby
nowotworowej z przerzutami, niezwykle dręczące bóle głowy, czyli swoisty udział
w Chrystusowej tajemnicy krzyża. Odeszła cicho w obecności modlących się sióstr
felicjanek 10 października 1899 r. Pozostał wspaniały charyzmat Zgromadzenia, w
którym felicjanki łączą życie kontemplacyjne z czynną służbą na rzecz
potrzebujących”. Życzmy im w tej pracy, za wstawiennictwem matki Angeli
Truszkowskiej, wszelkich łask i Bożego
błogosławieństwa.
|