|
W dzisiejszym świecie ludzie wierzący w Boga nierzadko czują się
terroryzowani przez tych, którzy wiarę przeciwstawiają rozumowi, często
traktując rozum tak jakby on sam był źródłem prawdy. Tak było w czasach
komunizmu, gdzie wszechobecny światopogląd „naukowy” miał gwarantować, że
wychowany w nim lud nie skłoni się ku religijnym zabobonom. Tymczasem lud po
rozum szedł do głowy, a nie szukał go w pismach ojców komunizmu. Również dzisiaj
jest podobnie, choć metody uległy zmianie: bardziej subtelny liberalizm zastąpił
siermiężny komunizm, a religia jest traktowana przez współczesną naukę jako
ostaniec średniowiecza, trzeba by jeszcze dodać ciemnego średniowiecza.
Co jakiś czas staram się przypominać postacie Doktorów Kościoła tzn. ludzi
obdarzonych ogromną wiedzą, a jednocześnie wyróżniających się wiernością nauce
Kościoła i świętością życia. To oni przez swoje istnienie, nauczanie, przez całe
swoje życie zadają kłam współczesnym czcicielom rozumu oderwanego od
rzeczywistości.
W tych dniach liturgia kościoła wspominała św. Anzelma z Canterbury,
uważanego za ojca scholastyki, autora słów o „wierze poszukującej zrozumienia”.
Canterbury, stolica prymasów Anglii, nie była miejscem urodzin Anzelma.
Przyszedł on na świat w 1033 r. w tzw. Alpejskim Rzymie, czyli w Aoscie
położonej na pograniczu francusko-szwajcarsko-włoskim u stóp Mont Blanc. W
Polsce w tym czasie chrześcijaństwo nie było jeszcze umocnione, czasem odradzało
się pogaństwo. Był to schyłek panowania Mieszka II, syna Bolesława Chrobrego.
Ale też pogański styl życia prowadził ojciec Anzelma Gondulf używający
światowych uciech. Natomiast matka Anzelma Ememberga w trosce o wychowanie syna
umieściła go w klasztorze benedyktynów. Ale gdy piętnastolatek zapragnął zostać
mnichem opat klasztoru w Aoscie nie przyjął chłopca w obawie przed jego ojcem,
który snuł dla syna plany świeckiej kariery. Po śmierci matki Anzelm poszedł w
ślady swego ojca Gondulfa, wędrując po świecie w poszukiwaniu przygód. Stopniowo
jednak zaczął odczuwać gorycz takiego życia, dlatego opuszcza dom oraz ojca i
udaje się do Francji. Wkrótce stuka do furty klasztoru benedyktynów w Bec. Tam
zostaje uczniem jednego z najwybitniejszych umysłów tamtych czasów bł.
Lanfranca. Wstępuje do benedyktynów i w niedługi czas potem zostaje przeorem w
klasztorze w Bec, zaś po piętnastu latach opatem. Anzelm, człowiek medytacji,
zachwyca uczniów szkoły klasztornej niezrównanymi wykładami, będącymi
arcydziełami jasności, wzniosłości naukowej i znajomości życia. Jako opat
zakłada nowe klasztory benedyktyńskie. Wydaje dzieła naukowe. Utrzymuje także
kontakty ze swoim mistrzem Lanfranciem, który zostaje prymasem Anglii. Anzelm
rozwija kult maryjny. Słynne stają się jego homilie wygłoszone w 1088 r. w
opactwie św. Marcina w Troarn, z okazji uroczystości Wniebowzięcia NMP. Pisze
hymny maryjne i jest prawdopodobnie autorem Psałterza Maryjnego.
W 1093 r. prymas Anglii bł. Lanfranc umiera, ale wcześniej wyznacza na swego
następcę Anzelma. Po pewnych perypetiach udaje się on do Anglii i zostaje
arcybiskupem Canterbury. Choć wybrano go prymasem przy powszechnej zgodzie jego
pasterzowanie nie było bynajmniej sielankowe. Toczył się w ówczesnej Europie
spór o inwestyturę, o to, kto będzie obsadzał stanowiska i godności kościelne:
papież i biskupi czy może władcy świeccy, którzy zazdrośnie strzegli swej
suwerenności. Królowie angielscy usiłowali Anzelma uzależnić od swej woli, ten
jednak wybrał posłuszeństwo Stolicy Apostolskiej i papieżowi. Dlatego dwukrotnie
był wypędzany z Anglii i w sumie przez 6 lat przebywał na wygnaniu. Jednak w
święto Wniebowzięcia NMP w 1106 r. Henryk I władca Anglii osobiście przybywa do
Francji, by odnaleźć i sprowadzić do Canterbury swojego prymasa. Ponad
siedemdziesięcioletni, śmiertelnie zmęczony przeżytymi cierpieniami Anzelm wraca
do Anglii. Zostały mu jeszcze trzy lata życia. Zajął się reformą klasztorów i
pracą pisarską. Zmarł w 1109 r. przeżywszy 76 lat.
Był ważnym ogniwem pomiędzy Augustynem i Tomaszem z Akwinu, podejmującym
wysiłek pogodzenia wiary chrześcijańskiej z filozofią grecką, zwłaszcza z
Arystotelesem. W 1720 r. papież Klemens XI ogłosił Anzelma Doktorem Kościoła.
Zaś Pius X w osiemsetną rocznicę jego śmierci powiedział: „Potężny w dziełach i
słowach Anzelm był latarnią, światłem nauki i świętości. (…) Był siłą i chwałą
Kościoła powszechnego, co zapewniło mu głośne zwycięstwa w życiowych i ideowych
potyczkach. Dla społeczeństwa świeckiego stał się wybitnym dobroczyńcą dzięki
swemu przenikliwemu rozumowi, niestrudzonej działalności, sile stoczonych walk i
łagodnemu dążeniu do pokoju. Te sukcesy trzeba przypisać temu, że Anzelm przez
całe życie należał do Chrystusa i Jego Kościoła.”
Nam, ludziom XXI wieku, św. Anzelm przypomina słowa Apostoła Piotra: „Bądźcie
zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej
nadziei, która w was jest” (1P 3, 15). Aby tak się stało wiara musi poszukiwać
zrozumienia.
|