Strona główna
Od redakcji
Galeria foto
Jan Paweł II
i o. Krąpiec

Galeria foto
Multimedia
Mirosław Król
Ks. Piotr Skarga
Spróbuj pomyśleć (Radio Maryja)
Ks. Piotr Skarga
Newsletter
Wydarzenia
Książka Realitas
Realna Polska
Realny świat
Felieton Króla
Światoogląd
Dorzeczna mowa
Święci w dziejach
Kontakt
Archiwum
Mecenasi
RSS
Realitas.pl na Facebooku®

Święci w dziejach
Mirosław Król 2010-04-21

21. kwietnia – Święty Anzelm z Canterbury

W dzisiejszym świecie ludzie wierzący w Boga nierzadko czują się terroryzowani przez tych, którzy wiarę przeciwstawiają rozumowi, często traktując rozum tak jakby on sam był źródłem prawdy. Tak było w czasach komunizmu, gdzie wszechobecny światopogląd „naukowy” miał gwarantować, że wychowany w nim lud nie skłoni się ku religijnym zabobonom. Tymczasem lud po rozum szedł do głowy, a nie szukał go w pismach ojców komunizmu. Również dzisiaj jest podobnie, choć metody uległy zmianie: bardziej subtelny liberalizm zastąpił siermiężny komunizm, a religia jest traktowana przez współczesną naukę jako ostaniec średniowiecza, trzeba by jeszcze dodać ciemnego średniowiecza.

Co jakiś czas staram się przypominać postacie Doktorów Kościoła tzn. ludzi obdarzonych ogromną wiedzą, a jednocześnie wyróżniających się wiernością nauce Kościoła i świętością życia. To oni przez swoje istnienie, nauczanie, przez całe swoje życie zadają kłam współczesnym czcicielom rozumu oderwanego od rzeczywistości.

W tych dniach liturgia kościoła wspominała św. Anzelma z Canterbury, uważanego za ojca scholastyki, autora słów o „wierze poszukującej zrozumienia”. Canterbury, stolica prymasów Anglii, nie była miejscem urodzin Anzelma. Przyszedł on na świat w 1033 r. w tzw. Alpejskim Rzymie, czyli w Aoscie położonej na pograniczu francusko-szwajcarsko-włoskim u stóp Mont Blanc. W Polsce w tym czasie chrześcijaństwo nie było jeszcze umocnione, czasem odradzało się pogaństwo. Był to schyłek panowania Mieszka II, syna Bolesława Chrobrego. Ale też pogański styl życia prowadził ojciec Anzelma Gondulf używający światowych uciech. Natomiast matka Anzelma Ememberga w trosce o wychowanie syna umieściła go w klasztorze benedyktynów. Ale gdy piętnastolatek zapragnął zostać mnichem opat klasztoru w Aoscie nie przyjął chłopca w obawie przed jego ojcem, który snuł dla syna plany świeckiej kariery. Po śmierci matki Anzelm poszedł w ślady swego ojca Gondulfa, wędrując po świecie w poszukiwaniu przygód. Stopniowo jednak zaczął odczuwać gorycz takiego życia, dlatego opuszcza dom oraz ojca i udaje się do Francji. Wkrótce stuka do furty klasztoru benedyktynów w Bec. Tam zostaje uczniem jednego z najwybitniejszych umysłów tamtych czasów bł. Lanfranca. Wstępuje do benedyktynów i w niedługi czas potem zostaje przeorem w klasztorze w Bec, zaś po piętnastu latach opatem. Anzelm, człowiek medytacji, zachwyca uczniów szkoły klasztornej niezrównanymi wykładami, będącymi arcydziełami jasności, wzniosłości naukowej i znajomości życia. Jako opat zakłada nowe klasztory benedyktyńskie. Wydaje dzieła naukowe. Utrzymuje także kontakty ze swoim mistrzem Lanfranciem, który zostaje prymasem Anglii. Anzelm rozwija kult maryjny. Słynne stają się jego homilie wygłoszone w 1088 r. w opactwie św. Marcina w Troarn, z okazji uroczystości Wniebowzięcia NMP. Pisze hymny maryjne i jest prawdopodobnie autorem Psałterza Maryjnego.

W 1093 r. prymas Anglii bł. Lanfranc umiera, ale wcześniej wyznacza na swego następcę Anzelma. Po pewnych perypetiach udaje się on do Anglii i zostaje arcybiskupem Canterbury. Choć wybrano go prymasem przy powszechnej zgodzie jego pasterzowanie nie było bynajmniej sielankowe. Toczył się w ówczesnej Europie spór o inwestyturę, o to, kto będzie obsadzał stanowiska i godności kościelne: papież i biskupi czy może władcy świeccy, którzy zazdrośnie strzegli swej suwerenności. Królowie angielscy usiłowali Anzelma uzależnić od swej woli, ten jednak wybrał posłuszeństwo Stolicy Apostolskiej i papieżowi. Dlatego dwukrotnie był wypędzany z Anglii i w sumie przez 6 lat przebywał na wygnaniu. Jednak w święto Wniebowzięcia NMP w 1106 r. Henryk I władca Anglii osobiście przybywa do Francji, by odnaleźć i sprowadzić do Canterbury swojego prymasa. Ponad siedemdziesięcioletni, śmiertelnie zmęczony przeżytymi cierpieniami Anzelm wraca do Anglii. Zostały mu jeszcze trzy lata życia. Zajął się reformą klasztorów i pracą pisarską. Zmarł w 1109 r. przeżywszy 76 lat.

Był ważnym ogniwem pomiędzy Augustynem i Tomaszem z Akwinu, podejmującym wysiłek pogodzenia wiary chrześcijańskiej z filozofią grecką, zwłaszcza z Arystotelesem. W 1720 r. papież Klemens XI ogłosił Anzelma Doktorem Kościoła. Zaś Pius X w osiemsetną rocznicę jego śmierci powiedział: „Potężny w dziełach i słowach Anzelm był latarnią, światłem nauki i świętości. (…) Był siłą i chwałą Kościoła powszechnego, co zapewniło mu głośne zwycięstwa w życiowych i ideowych potyczkach. Dla społeczeństwa świeckiego stał się wybitnym dobroczyńcą dzięki swemu przenikliwemu rozumowi, niestrudzonej działalności, sile stoczonych walk i łagodnemu dążeniu do pokoju. Te sukcesy trzeba przypisać temu, że Anzelm przez całe życie należał do Chrystusa i Jego Kościoła.”

Nam, ludziom XXI wieku, św. Anzelm przypomina słowa Apostoła Piotra: „Bądźcie zawsze gotowi do obrony wobec każdego, kto domaga się od was uzasadnienia tej nadziei, która w was jest” (1P 3, 15). Aby tak się stało wiara musi poszukiwać zrozumienia.