|
Być może kiedyś przyszło nam pielgrzymować do Rzymu przez Florencję.
Przemierzamy wówczas przepiękną krainę Toskanię. Można ją porównać do
sielankowego raju, pełnego winnic, gajów oliwnych, pól makowych i wzgórz
skąpanych w słońcu. Często można tam spotkać stare przydrożne kapliczki
ocienione drzewami cyprysowymi. W samym sercu Toskanii leży prastare miasto
Siena. Długo można by mówić o jego historii i zabytkach. Jednak prawdziwą dumą
Sieny pozostaje od wieków skromna niewiasta, bardzo prosta niewykształcona córka
farbiarza, otaczana czcią i powszechnym szacunkiem, mistyczka i przewodniczka
duchowa, opiekunka chorych i cierpiących, doradczyni i powierniczka najwyższych
dostojników Kościoła. To oczywiście św. Katarzyna Sieneńska obdarzona przez
Pawła VI bardzo ważnym tytułem Doktora Kościoła. Oznacza on, że święta
towarzyszyć będzie już zawsze dziejom chrześcijaństwa w rozwiązywaniu wszystkich
problemów, jakie przyniosą kolejne epoki. Jan Paweł II ogłosił ją współpatronką
Europy. Jakże dzisiejsza Europa potrzebuje takich właśnie patronów zamiast
Marksów, Sartre’ów czy Mendelsonów! Św. Katarzyna jest prawdopodobnie
najbardziej pociągającą postacią świętej niewiasty czternastego wieku. Było to
stulecie, w którym wielu traciło zaufanie do Kościoła oskarżanego o
zaniedbywanie spraw Bożych, o przerost ambicji. Ale większość trwała w tym
okresie „drugiej niewoli babilońskiej” przy Kościele i nikt wówczas nie domagał
się przystosowania zasad moralnych Kościoła do upodobań buntujących się
chrześcijan. Wielu wierzyło, utwierdzało siebie i innych. Byli też tacy jak św.
Brygida Szwedzka czy właśnie Katarzyna ze Sieny, którzy usilnie działali na
rzecz jedności Kościoła. Katarzynie przyświecał ideał połączenia wszystkich
skłóconych chrześcijan w jedną dynamiczną społeczność, która byłaby zdolna
oprzeć się potędze wdzierającego się do Europy islamu. Kto mógł być duchowym
przewodnikiem takiej Europy? Dziś z odpowiedzią na to pytanie mielibyśmy pewien
kłopot. Ale nie wtedy. Rolę przewodnika mogło spełniać tylko papiestwo
promieniujące z Rzymu. Dlatego Katarzyna usilnie zabiegała o powrót papieża z
Avinionu do Wiecznego Miasta. Prawdziwą i pełną zasługą Katarzyny było jednak
wychowanie wielu gorliwych obrońców Kościoła. Ta prosta i niewykształcona
niewiasta, czerpała mądrość wprost z Ewangelii, a siły ze współpracy z łaską
Bożą. Miała niezwykły wpływ na uczonych, na hierarchów Kościoła i na wiernych
pragnących przywrócić papiestwu rolę duchowego przewodnika i wychowawcy Europy.
A przecież, jak wspomniałem, były to czasy, w których wierni przechodzili ciężką
próbę, gdzie nawet wśród ubiegający się o godność papieską nie wszyscy
odznaczali się odpowiednimi darami naturalnymi i cnotami. Trzeba było niemałej
odwagi, by przyznawać się do Kościoła instytucjonalnego, kiedy jego najwyżsi
hierarchowie bywali ludźmi słabymi intelektualnie i moralnie. To, że wielu
chrześcijan przez ten okres przeszło zwycięsko, jest w znacznej mierze zasługą
św. Katarzyny Sieneńskiej, tej nieugiętej bojowniczki o nietykalność
Chrystusowego dzieła, która – jak potem o niej pisano – „za miejsce spotkań z
Chrystusem obrała sobie Kościół”.
Nazywała się Katarzyna Benincasa. Przyszła na świat w Sienie w 1347 r.
Urodziła się jako 24 dziecko. Jej bliźniaczka Janina zaraz po urodzeniu zmarła.
Jako siedmioletnia dziewczynka naiwnie opowiada matce swoje widzenie: „Nasz Pan
z tiarą na głowie objawił mi się na szczycie kościoła dominikanów sieneńskich.
(...) dał mi znak, aby dołączyć do jego orszaku”. W wieku ośmiu lat mała
dziewczynka składa przysięgę czystości. Chce zostać dominikanką, aby głosić
wiarę i nawracać heretyków. Rodzice chcą ją wydać za mąż, aby zakończyć te
śmieszne akty pobożności. Dopiero w 1362 r. piętnastoletnia Katarzyna uzyskuje
zgodę rodziców na spełnienie swych życiowych pragnień. W następnym roku wstępuje
do dominikanek. Przez cztery lata ciągle się modli w odosobnieniu nawiązując
głęboką więź z Bogiem. Początkowo staje się apostołem państwa Sieneńskiego,
potem promieniuje na całą Toskanię, w końcu ta szlachetna niewykształcona
kobieta dokona dzieła przeobrażenia papiestwa, ogarniając cały Kościół. W 1371
r. Katarzyna pisze ze zdumiewającą śmiałością list do Avinionu do papieża
Grzegorza XI, wzywając go, aby powrócił do Rzymu. Pięć lat później sama przybywa
do miasta nad Rodanem i w ciągu trzech miesięcy udaje jej się osiągnąć to, o co
inni zabiegali przez lata. Grzegorz XI opuszcza Avinion. Jednak jego rychła
śmierć zdaje się krzyżować plany Katarzyny. Kardynałowie powołali na tron
Piotrowy arcybiskupa Bari, który przyjął imię Urbana VI. Ten jednak, będąc
człowiekiem surowym, zraził do siebie część kardynałów, którzy wybrali
antypapieżem Klemensa VII. Tak więc Kościół został podzielony, zaś w 1409 r.
miał pojawić się jeszcze jeden antypapież, co musiało wywołać prawdziwy chaos.
Sytuacja taka trwała 39 lat. Katarzyna zmarła w 1380 r., mając dopiero
trzydzieści trzy lata. Do końca swych dni stała przy prawowitym papieżu Urbanie
VI i starała się zjednać mu jak najwięcej zwolenników. Była jak Mojżesz, który
wznosił ręce ku Niebu podczas walki z Madianitami. Mądrość Katarzyny wyrażała
się wiernością tym, którzy – w słabych czasem rękach – dźwigali klucze Królestwa
Chrystusowego na ziemi. Gdyby się dziś zjawiła na ziemi, czy nie byłaby uznana
za zbyt lojalną wobec papieża i Kościoła przez tych, którzy bunt wobec
ortodoksji uznają za przejaw odwagi i mądrości? Tym wszystkim wykształconym
mądralom czasów minionych i obecnych św. Katarzyna Sieneńska przypomina słowa
wypowiedziane przez Chrystusa do Apostołów i ich następców, czasem może
nieudolnych, ale prawowitych: „Oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do
skończenia świata”. Św. Katarzyno Sieneńska i dziś przywracaj wiarę w Kościół i
przywracaj wiarę w chrześcijańską Europę!
|